Prezydent rozstrzygnie, czy doszło do mobbingu?

Pół roku od rozpoczęcia pracy specjalny zespół powołany przez prezydenta Otwocka zakończył weryfikację skargi sekretarki, która oskarżyła dyrektora ZGM o mobbing. Na finał sprawy trzeba będzie jednak jeszcze poczekać, bo komisja opracuje pisemne stanowisko, które trafi na biurko prezydenta. Dopiero wtedy zdecyduje on, czy skarga była zasadna, czy nie, a także określi, czy któraś ze stron powinna ponieść karę administracyjną

AGNIESZKA JASKULSKA

O tym, że skarga pracownicy Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej trafiła do przewodniczącej rady miasta i prezydenta Otwocka, a finalnie do radnych z komisji skarg, wniosków i petycji, „Linia” pisała pod koniec lutego. 31-letnia sekretarka zarzuca swojemu przełożonemu mobbing i wiele sytuacji, które opisała na kilku stronach skargi. Radni uznali, że sprawę powinna rozpatrywać specjalna komisja, którą prezydent powołał w marcu. Przez pierwsze miesiące w sprawie niewiele się działo, dlatego urząd miasta przedłużał rozpatrywanie skargi o kolejne miesiące. Sprawa nabrała toku dopiero w wakacje, gdy specjalny zespół przesłuchał zarówno sekretarkę, jak i dyrektora, którzy przedstawili różne dowody, m.in. nagrania i zdjęcia. W wakacje komisja przesłuchała również kilkudziesięciu świadków. Zapytaliśmy urząd miasta o to, jaki jest finał sprawy.

 – Specjalna komisja powołana przez prezydenta zakończyła prace pod koniec sierpnia. Wysłuchano około 30 osób, w tym wszystkich pracowników ZGM, oraz wszystkie osoby zgłoszone zarówno przez skarżącą pracownicę, jak i przez p.o. dyrektora ZGM – informuje biuro prasowe urzędu. Przewodniczący komisji, wiceprezydent Otwocka Paweł Walo dodaje: – Na ukończeniu jest pisemne stanowisko komisji, które w najbliższym czasie trafi na biurko prezydenta. Następnie na podstawie otrzymanych od komisji materiałów prezydent podejmie dalsze kroki w tej sprawie – zaznacza wiceprezydent Walo. I zastrzega, że tak jak cała komisja wyjaśniająca skargę sekretarki, na tym etapie jest zobowiązany do nieujawniania informacji z prac komisji.

Na pytanie dotyczące ewentualnych kar administracyjnych dla sekretarki i p.o. dyrektora ZGM biuro prasowe poinformowało, że udzieli odpowiedzi dopiero po zakończeniu sprawy.

Specjalny zespół weryfikował skargę pracownicy ZGM przez pół roku, ale na finał sprawy trzeba będzie jeszcze zaczekać. – W czerwcu stawiłam się przed komisją w urzędzie, ale do dzisiaj czekam na wprowadzenie moich uwag do protokołu, po tym jak składałam wyjaśnienia. Urząd miał uwagi do moich zastrzeżeń i w rezultacie do dzisiaj nie podpisałam protokołu, który moim zdaniem powinien uwzględniać wszystko, co powiedziałam przed komisją – tłumaczy 31-letnia sekretarka. I odnosi się do naszego poprzedniego artykułu „Komisja śledcza przesłuchała sekretarkę i dyrektora”, który ukazał się w połowie lipca. Zdaniem sekretarki komisja pracowała opieszale. Zbulwersowały ją też słowa przewodniczącego komisji Pawła Walo, dlatego skierowała do urzędu miasta pisemny wniosek „o sprostowanie nieprawdziwych informacji przekazanych przez Wiceprezydenta Pana Pawła Walo Gazecie »Linia Otwocka«”. Możemy w nim przeczytać, że „przekazane informacje dotyczą zarzutu opieszałości ze strony urzędu w rozpoznaniu skargi oraz uwag przekazanych do protokołu sporządzonego z posiedzenia Komisji z 22 czerwca br. Informacje przekazane przez Wiceprezydenta wprowadzają opinię publiczną w błąd”.

Zdaniem skarżącej sekretarki do protokołu wprowadzono znacznie więcej poprawek i uwag, niż – jak określił to w autoryzowanej wypowiedzi wiceprezydent – „protokół nie miał wielu nieścisłości”. – Liczba przekazanych przeze mnie uwag wskazuje na to, że w protokole było dużo nieścisłości. Do dokumentu wniosłam około 60 uwag. Pomijając drobne poprawki, protokół zawierał uwagi obszerne i dotyczące np. braku zapisu opisanych zdarzeń, przekręconych nazwisk. Komisja nie uwzględniła tylko trzech zmian – tłumaczy sekretarka. Zapytaliśmy o stanowisko urzędu w tej sprawie. – Urząd nie będzie tego komentował – poinformowało biuro prasowe. 

O komentarz poprosiliśmy też Bartłomieja Kozłowskiego, p.o. dyrektora ZGM.  – Zarzuty, które przedstawia w skardze pani B. M. (dyrektor podał imię i nazwisko pracownicy, ale ze względu na prawo prasowe podajemy tylko inicjały – przyp. red.), są pomówieniem. Jestem niewinny – zaznacza Bartłomiej Kozłowski. – Przedstawiłem niezależnej komisji powołanej przez prezydenta wiele dowodów, m.in. zdjęcia i nagranie dźwiękowe, wskazałem świadków, a także przedstawiłem stenogram rozmowy. Wszystkie te dowody rzucają nowe światło na pomówienia wystosowane przez panią B. M. i potwierdzają to, że jestem niewinny. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że osoby, które zostały przeze mnie zwolnione, mogą negatywnie wypowiadać się na mój temat. Najważniejsze dla mnie jest jednak to, by w ZGM pracowały kompetentne osoby, które wywiązują się ze swoich obowiązków. Dziwi mnie jedno – dlaczego pani B. M.  nie skierowała sprawy do sądu lub prokuratury. Zamiast tego niektórzy ludzie woleli wywołać szum medialny i stworzyć atmosferę skandalu, którego w rzeczywistości nie było. Nie pozwolę na to, aby bezpodstawnie szkalowano moje nazwisko, zwłaszcza że przez te pomówienia ucierpiała moja rodzina, żona i dzieci. Cieszę się, że komisja przesłuchała wszystkich świadków. Z niecierpliwością czekam na wynik przeprowadzonego przez nią postępowania. Mam nadzieję, że prawda się obroni, a ja podejmę dalsze kroki prawne, aby osoby biorące udział w tej podłej intrydze odpowiedziały za nią przed sądem – podkreśla p.o. dyrektora ZGM.

Skarżąca sekretarka mówi wprost: – Poszłam ze skargą do urzędu, bo czułam się pokrzywdzona przez dyrektora ZGM i liczyłam na to, że urząd mi pomoże, a wszystko wskazuje na to, że rozpatrywanie skargi jest specjalnie przeciągane w czasie, co utrudnia mi życie – uważa pracownica ZGM, która obecnie przebywa na świadczeniu rehabilitacyjnym. – Trudno jest wrócić do pracy po tym, jak doświadczyłam ze strony dyrektora mobbingu. Ta cała sprawa odbiła się na moim życiu zawodowym, a zwłaszcza na zdrowiu. Dlatego czekam na jej finał, bo chciałabym wrócić do normalności – podkreśla kobieta.

Komisja rozpatrująca skargę sekretarki przedłużyła jej procedowanie do końca września.

One thought on “Prezydent rozstrzygnie, czy doszło do mobbingu?

  • 24 września 2021 o 12:45
    Permalink

    Wiadomo że Margielski obroni kolegę a sekretarka wyleci. Pewnie za 6 lat okaże się że to jednak sekretarka miała rację i wtedy dopiero cała ta komisja z prezydentem będzie mieć smród

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.