Nie było mobbingu w ZGM, ale czy to koniec sprawy?

Ta sprawa od początku budziła dużo emocji zarówno wśród mieszkańców, jak i  urzędników oraz pracowników jednostek budżetowych. Przez pół roku specjalna komisja śledcza w urzędzie miasta weryfikowała zarzuty zawarte w obszernej skardze sekretarki, która oskarżyła p.o. dyrektora Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej m.in. o mobbing. Protokół z pracy komisji trafił na biurko prezydenta, który kilka dni temu miał rozstrzygnąć, czy skarga była zasadna, czy nie. Poproszony o komentarz prezydent Otwocka milczy. Dlatego o rozstrzygnięcie zapytaliśmy skarżącą sekretarkę i p.o. dyrektora ZGM

AGNIESZKA JASKULSKA

Pół roku zajęło Urzędowi Miasta Otwocka wyjaśnienie, czy 31-letnia sekretarka pracująca w Zarządzie Gospodarki Mieszkaniowej padła ofiarą mobbingu i czy doszło do innych nieprawidłowości w jednostce budżetowej. O tym, że skarga pracownicy ZGM trafiła do przewodniczącej rady miasta i prezydenta Otwocka, a potem do radnych z komisji skarg, wniosków i petycji, „Linia” pisała pod koniec lutego. Pracownica zarzucała przełożonemu mobbing i wiele niewłaściwych zachowań, które opisała na kilku stronach skargi. Potem przedstawiła więcej szczegółów podczas składania wyjaśnień przed specjalną komisją, którą prezydent powołał w marcu. O sprawie zrobiło się głośno. Okazało się, że w jednostkach podległych urzędowi nie ma jednoznacznych procedur dotyczących mobbingu i podobnych sytuacji. Dlatego w kwietniu prezydent wdrożył politykę przeciwdziałania mobbingowi i molestowaniu seksualnemu w urzędzie i podległych mu jednostkach organizacyjnych, m.in. ZGM-ie, Ośrodku Pomocy Społecznej, Miejskim Ośrodku Kultury, Turystyki i Sportu, oświacie miejskiej, szkołach i przedszkolach.

O tym, na jakim etapie weryfikacji skargi jest specjalna komisja, „Linia” informowała na bieżąco. Przez pierwsze miesiące w sprawie niewiele się działo, dlatego przedłużano rozpatrywanie skargi o kolejne miesiące. Sprawa nabrała toku dopiero w wakacje, gdy komisja przesłuchała zarówno sekretarkę, jak i p.o. dyrektora ZGM, którzy przedstawili w urzędzie dowody, m.in. nagrania i zdjęcia, opisali kolejne sytuacje, które rzucały światło na całą sprawę. W wakacje komisja przesłuchała również kilkudziesięciu świadków. Na koniec września skarga sekretarki została rozstrzygnięta.

Zapytaliśmy prezydenta i biuro prasowe otwockiego urzędu o to, jaki jest finał sprawy i kto podjął ostateczną decyzję ws. skargi. Zapytaliśmy, czy doszło do mobbingu i czy skarga jest zasadna oraz poprosiliśmy o przedstawienie uzasadnienia decyzji, tak jak ma to miejsce w przypadku zakończenia pracy przy rozpatrywaniu skarg przez komisję skarg, wniosków i petycji. Zapytaliśmy także o to, czy zastosowano jakieś kary administracyjne wobec stron. Jednak prezydent i biuro prasowe nabrali wody w usta i nie komentują sprawy.

Urząd skierował do skarżącej pracownicy ZGM enigmatyczne pismo, w którym streszcza działania prac komisji i tłumaczy, że zakres zarzutów dotyczy spraw pracowniczych, a więc skarżącej przysługuje prawo do dochodzenia roszczeń na drodze postępowania sądowego. W piśmie podkreślono, że prezydent nie ma narzędzi prawnych, aby rozstrzygnąć sprawę, którą w rzeczywistości powinien rozstrzygać sąd. Dlatego „skargę można załatwić wyłącznie w sposób wyjaśniający. W ocenie komisji nie zostały wypełnione znamiona działań, o których mowa w Kodeksie pracy, w szczególności uregulowanych w art. 94 par. 3 oraz art. 18 par. 3a Kodeksu pracy” – czytamy w piśmie, pod którym podpisał się wiceprezydent Paweł Walo. Oznacza to, że według komisji nie doszło do mobbingu czy sytuacji polegających m.in. na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołującym u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, a także nie było dyskryminacji. Jednocześnie urząd podkreśla, że pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej kwoty tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. – W piśmie jest podkreślone, że za naruszenie ogólnie przyjętych standardów dla kadry kierowniczej przez p.o. dyrektora ZGM zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe – podkreśla skarżąca sekretarka. – W lutym poszłam ze skargą do urzędu, bo czułam się pokrzywdzona przez dyrektora ZGM i liczyłam na to, że urząd mi pomoże. Zamiast tego Prezydent Miasta Otwocka wraz wiceprezydentem próbowali nakłonić mnie do wycofania skargi w zamian za to, że p.o. dyrektora ZGM mnie przeprosi. Jednak miało to odbyć się w obecności prezydenta, a nie pracowników, przy których byłam upokarzana – zaznacza pracownica ZGM. – Teraz Prezydent Miasta Otwocka w wydanej decyzji uznał, że nie posiada ustawowych narzędzi prawnych i administracyjnych do rozpatrzenia skargi. Wobec tego co miało na celu to całe „przedsięwzięcie” dotyczące powołania specjalnej komisji, organizacji jej pracy, przesłuchiwania 30 świadków tylko po to, aby po ponad pół roku stwierdzić, że prezydent nie ma instrumentów prawnych do rozpatrzenia mojej skargi? – irytuje się sekretarka. – W decyzji wskazano mi, że są to zarzuty z zakresu spraw pracowniczych. Moja skarga, którą złożyłam na początku lutego, zawierała również zarzuty dotyczące wymuszania na mnie wykonywania poleceń prywatnych p.o. dyrektora ZGM, które działały na szkodę państwa. O przekraczaniu uprawnień powiadomiłam nie tylko komisję, która badała moją skargę, lecz także zgłosiłam sprawę do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na podstawie zgłoszenia obecnie organa ścigania wszczęły śledztwo – zaznacza sekretarka.

O komentarz poprosiliśmy też Bartłomieja Kozłowskiego, p.o. dyrektora ZGM. – 30 września swoją pracę zakończyła niezależna komisja ds. rozpatrywania skargi pracownicy na moją działalność. 1 października zapoznałem się ze stanowiskiem komisji, która wysłuchała 30 osób – podkreśla Bartłomiej Kozłowski. – W czasie prowadzonego postępowania ustalono, że większość osób składających wyjaśnienia nie potwierdziła sytuacji opisanych w skardze, które mogły świadczyć m.in. o mobbingu lub dyskryminacji z mojej strony w stosunku do pani B.M. Zarówno obecni, jak i byli pracownicy pozytywnie ocenili moją pracę oraz inne relacje służbowe. Negatywne opinie na temat mojego zachowania wyraziły przede wszystkim osoby, z którymi rozwiązałem stosunek pracy. Wiedziałem, że z tego powodu mogą mieć do mnie żal, ale najważniejsze dla mnie jest, by w ZGM-ie pracowały kompetentne osoby, które wywiązują się ze swoich obowiązków – zaznacza p.o. dyrektora ZGM. – Byli pracownicy, którzy na swój wniosek rozwiązali umowę o pracę, pozytywnie ocenili moje zachowanie i zaangażowanie w działalność jednostki. Od samego początku tej wymyślonej afery dziwiło mnie, dlaczego pani B. M. nie skierowała sprawy do sądu, tak jak wskazała komisja. Zamiast tego niektórzy ludzie woleli wywołać szum medialny i stworzyć atmosferę skandalu, którego w rzeczywistości nie było. Może właśnie tylko o to chodziło? Wobec zaistniałego konfliktu prezydent upomniał mnie o konieczności ściślejszego stosowania standardów i relacji służbowych z pracownikami ZGM. Przyjąłem z pokorą uwagi prezydenta, ponieważ ta sytuacja nauczyła mnie, że otwartość wobec drugiego człowieka może być wykorzystana przeciwko mnie – tłumaczy Bartłomiej Kozłowski. I wyjaśnia, że w opinii komisji nie doszło do mobbingu czy dyskryminacji. – Można więc stwierdzić z całą stanowczością, że pani B.M. dopuściła się pomówień w stosunku do mojej osoby. Nie pozwolę na to, aby bezpodstawnie szkalowano moje nazwisko zwłaszcza, że przez te pomówienia ucierpiała moja rodzina, żona i dzieci. Będę żądał przeprosin od pani B.M. i zadość-uczynienia w formie pieniężnej, które zamierzam przekazać najbardziej potrzebującym osobom mieszkającym w lokalach administrowanych przez ZGM – podkreśla Kozłowski. – Pragnę jeszcze raz podziękować tym wszystkim, którzy od początku nie wierzyli w kłamstwa na mój temat i wspierali mnie i moją rodzinę – dodaje p.o. dyrektora ZGM.

Prawdopodobnie to nie koniec tej sprawy, bo obydwie strony zapewniają, że podejmą dalsze kroki prawne. – W najbliższym czasie złożę pozew do sądu. W toku postępowania procesowego ujawnię nagrania oraz inne dowody, które rzucają światło na tę sprawę – zapowiada sekretarka.

*wszystkie wypowiedzi obu stron są po autoryzacji

3 komentarze do “Nie było mobbingu w ZGM, ale czy to koniec sprawy?

  • 11 października 2021 o 18:33
    Permalink

    czyli ręka rękę myje i zapewne za kilka lat zobaczymy kto mówił prawdę a kto kłamał. Cała ta komisja to była jedna wielka farsa, podobne dziadostwo co komisja macierewicza.

    Odpowiedz
  • 13 października 2021 o 13:00
    Permalink

    Wstyd dla urzędu w mieście Prawa i Sprawiedliwość. Po siedmiu miesiącach stwierdzili, że nie mogą stwierdzić xD

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.