Terapia kolorami

Korzenie chromoterapii sięgają do wielu starożytnych cywilizacji. W Persji, Grecji, Egipcie, Indiach czy Chinach wierzono, że kolory mają istotny wpływ na ludzkie zdrowie i stan ducha. Sięgano po nie wspomagająco w leczeniu różnego rodzaju dolegliwości, np. malując na zielono lub niebiesko pokoje chorych w przekonaniu, że barwy te pomogą ukoić ból, uspokoją i skrócą czas rekonwalescencji. Współczesne szpitale zresztą konsekwentnie na tym bazują

AGATA LEGAN

Jeden z pierwszych opisów koloroterapii można znaleźć w chińskiej księdze medycznej „Nei Ching” z ok. 221 r. p.n.e. Wynika z niego, że już wówczas stosowano odrębne kolory dla różnego rodzaju schorzeń. Z kolei perski lekarz i uczony Awicenna, żyjący na przełomie I i II w. n.e., w księdze „Kanon medycyny” przekonywał, że kolory są nie tylko ściśle związane z objawami konkretnych chorób, lecz także z temperaturą czy ogólną kondycją organizmu. Co ciekawe, chociaż przez wiele wieków nie zajmowano się szczegółowo tą gałęzią terapii, często sięgano po nią intuicyjnie, np. tworząc wystroje ośrodków sanatoryjnych, leczniczych term czy gabinetów masażu. Od lat 60. XIX w. chromoterapia powoli wraca do łask i sprawdza się jako wsparcie dla typowych procedur medycznych. Podpowiadamy, w czym może nam pomóc i kiedy warto rozważyć sięgnięcie po tę metodę.

Moc barw

Kolory odzwierciedlają nasz stan ducha. Co więcej, mniej lub bardziej świadomie wykorzystujemy je do wyrażania tego stanu symbolicznie, np. czerń na znak żałoby, biel na ślubach czy chrztach, a czerwień na romantycznych randkach. To, że mózg i ciało reagują na konkretne barwy, to także dość powszechna wiedza, używana w praktyce w wielu dziedzinach – od znaków drogowych, przez wystrój wnętrz, kompozycje na talerzach, aż po reklamę. Kolor – jak każdy inny bodziec – ma wywołać pożądany efekt.

Najważniejszym założeniem chromoterapii jest przekonanie, że w każdym zdrowym organizmie człowieka powinna być utrzymana homeostaza pomiędzy kolorami podstawowymi i uzupełniającymi, tj. kolorami widma światła widzialnego. Niedobór któregoś z nich lub dominacja jednego prowadzi do zaburzeń w funkcjonowaniu układów. W wielu kulturach popularnym zwyczajem jest wieszanie (m.in. właśnie ochronnie, na szczęście i dla zdrowia) w oknach czy na gankach oszlifowanych kryształów, które mają rozszczepić światło na wszystkie niezbędne barwy. Coraz częściej z tzw. kąpieli w kolorach można też skorzystać w gabinetach medycyny naturalnej. Zabieg ten polega na kilkuminutowej ekspozycji na światło każdego koloru i jest polecany przede wszystkim osobom, które odczuwają wyraźne spadki nastroju, energii lub odporności. Ponadto obserwacja pacjenta i ocena jego reakcji (lub jej braku) na poszczególne barwy pozwala wstępnie zdiagnozować zaburzenia równowagi w organizmie. Jak to możliwe?

Z naukowego punktu widzenia kolor to drganie fali elektromagnetycznej o określonej częstotliwości, na które człowiek reaguje najpierw dzięki zmysłowi wzroku, potem poprzez mózg i w końcu przez światłoczułe struktury wewnętrzne. Operując tymi drganiami na skórę i w pobliżu oczu, można ten proces stymulować i zapoczątkować reakcje łańcuchowe w komórkach. Terapia ta może mieć charakter ogólnoustrojowy i wpływać pozytywnie na procesy samoleczenia, jak również celować w określoną dolegliwość, uzupełniając związany z nią niedobór światła o odpowiedniej częstotliwości. Warto także wiedzieć, że konkretne drgania fal (a więc konkretne kolory) wpływają na wybrane części ciała. Ponadto wiele funkcji ludzkiego organizmu, np. stan snu, termoregulacja, pociąg seksualny czy metabolizm, jest uzależnionych od działania przysadki mózgowej – gruczołu szczególnie wrażliwego na światło.

Tęczowa apteka

Stosowanie chromoterapii wydaje się o tyle trudne, że każdy człowiek ma raczej indywidualne preferencje co do kolorów. Mimo wszystko badania naukowe wykazały, że różnice te nie są aż tak istotne, a dane barwy oddziałują podobnie na większość populacji, np. największy odsetek osób lubi kolor niebieski, który rzeczywiście działa kojąco. Najmniejszą popularnością cieszy się kolor żółty, który – jak się okazało – budzi największą agresję. Na szczęście ekspozycje na żółte światło w ramach chromoterapii są odpowiednio krótkie.

Co potrafią kolory

Biały – tonizuje procesy w organizmie, reguluje gospodarkę płynami i tlenem, uaktywnia czynniki odpornościowe, stymuluje powrót do zdrowia, odbija negatywną energię (w tym myśli i przygnębienie), w dużych dawkach działa wstrząsowo (polecany tym, którzy czują, że potrzebują zmian/przełomu w życiu); ponieważ jego naturalnym źródłem jest słońce, osobom z niedoborem białego światła zaleca się umiarkowane kąpiele słoneczne.

W nadmiarze może prowadzić do poczucia chłodu i izolacji.

Żółty – pozytywnie wpływa na układ pokarmowy, mięśnie i układ współczulny, stymuluje pamięć, koncentrację, uczenie się i inne procesy myślowe, wspiera dokonywanie trafnych sądów, zdolność odczuwania radości i optymizm, dlatego jest polecany często przy melancholii, wzmożonym stresie i w stanach depresyjnych; sprawdza się także przy łagodzeniu migren, przewlekłej niestrawności oraz dolegliwościach okołomenopauzalnych. Nie jest zalecany osobom nerwowym i z chorą wątrobą.

Pomarańczowy – reguluje krążenie, ciśnienie i oddychanie, więc zaleca się go przy astmie i chronicznym katarze, ale także problemach z nerkami, w tym kamicy nerkowej, oraz jako wsparcie procesów odnowy – przy zwalczaniu cellulitu, odbudowie włókien kolagenowych oraz płaszcza ochronnego skóry; wpływa korzystnie na funkcje seksualne.

W nadmiarze może nasilać wewnętrzny niepokój.

Czerwony – działa wzmacniająco, zwiększa ilość czerwonych krwinek, przyspiesza tętno i krążenie, podnosi temperaturę ciała, pobudza przemianę materii, wspiera pracę śledziony, pęcherzyka żółciowego oraz mięśni; zalecany przy przeziębieniach, anemii, reumatyzmie, problemach z krążeniem, przemęczeniu, ale również w chwilach zwątpienia i osłabienia kondycji psychicznej – stymuluje odwagę i ambicję, pomaga zebrać siły.

W nadmiarze może prowadzić do agresji.

Fioletowy – odpręża i działa przeciwbólowo, przede wszystkim na mięśnie i bóle głowy, w tym migrenowe, pomaga w walce z bezsennością, reguluje pracę serca, uspokaja, sprzyja medytacji, wspiera procesy przemiany materii, w tym usuwanie zbędnych i szkodliwych substancji (detoks) oraz tzw. wolnych rodników, stymuluje pracę gruczołów i wydzielanie hormonów; w kosmetologii stosowany do nawilżania skóry i regeneracji słabych naczynek.

W nadmiarze może wywoływać uczucie zagubienia i depresji.

Niebieski – uspokaja, relaksuje, wycisza, obniża temperaturę ciała i ciśnienie, wspiera pracę układu nerwowego, ma łagodne właściwości nasenne, uaktywnia działanie limfy i przebieg procesów przeciwzapalnych, reguluje wydzielanie śluzu i płynów surowiczych; zalecany przy leczeniu nerwic, bezsenności, wrzodów, skurczów, stanów zapalnych, padaczki, bólów zębów, mdłości, po kontuzjach i zwichnięciach oraz do obniżania gorączki, w kosmetyce zaś – do skóry zanieczyszczonej i podrażnionej. Odcień granatowy pomaga w koncentracji, z kolei indygo korzystnie wpływa na narząd wzroku.

W nadmiarze może działać przygnębiająco.

Zielony – przywraca wewnętrzną równowagę, także między sferą fizyczną a psychiczną, pomaga odczuwać głęboki spokój i harmonię, wzmacnia układ krążenia, immunologiczny, hormonalny i nerwowy; polecany przy nadciśnieniu, chorobach serca, nerwicy, bezsenności, hemoroidach, gorączce i infekcjach; w psychologii wspiera poczucie bezpieczeństwa i komfortu, w kosmetologii – odpręża skórę i zmniejsza zmarszczki.

W nadmiarze może prowadzić do przewrażliwienia.

UWAGA!

Kolory mogą przenikać do ciała w różny sposób, nie tylko poprzez naświetlanie światłem o danej częstotliwości, lecz także poprzez kontakt z rzeczami o danej barwie, np. z roślinami, pożywieniem, ubraniem, biżuterią, elementami wystroju wnętrz itp. Odcienie tego, czym się otaczamy, w znaczny sposób definiują z czasem naszą osobowość, nastrój i stan zdrowia. Kompleksowa chromoterapia konkretnych schorzeń obejmuje zresztą właśnie zmiany w codziennym menu, w domu czy szafie pod kątem uzupełnienia kolorystycznych niedoborów. Niejednokrotnie organizm sam podpowiada nam potrzebę zmiany kolorystyki, np. w obliczu wzmożonego stresu domaga się kontaktu z zielenią i błękitem, tj. z lasem lub morzem, a w depresyjnym i chłodnym okresie jesiennego przesilenia podświadomie ciągnie nas w stronę ciepłych żółci i energetyzujących czerwieni.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.