Z pustego i Salomon nie naleje

We wrześniu funkcję p.o. dyrektora karczewskiej Grupy Remontowej objął były radny Piotr Trzaskowski. W rozmowie z „Linią” nowy dyrektor mówi, co zastał po objęciu stanowiska i jakie są jego plany wobec jednostki, którą kieruje

Z jakim nastawieniem pan – społecznik, w poprzedniej kadencji miejski radny – obejmował funkcję dyrektora Grupy Remontowej?

– Zostałem zatrudniony 1 września, 8 września zarządzeniem burmistrza przekazano mi pełnienie obowiązków dyrektora Grupy Remontowej. Od tego czasu rozpocząłem szereg działań, takich jak: zaopatrzenia, analiza dokumentów, kart napraw i kart paliwowych. Zacząłem też prowadzić coś, co nie było dotąd praktykowane – protokół robót dziennych, do którego wpisujemy, co zostało wykonane przez pracowników na terenie gminy Karczew. Od początku zdawałem sobie sprawę, co się tutaj dzieje, bo od dawna żyję sprawami Karczewa. Wiedziałem, że Grupa Remontowa ma czarny PR. Być może powodem byli pracownicy, którzy już tu nie pracują. Po tych kilku tygodniach widzę, że „nowe tryby” zaczynają ze sobą współpracować, aby ta nasza „maszyna” działała sprawnie. Jednak przeraził mnie stan techniczny wszystkich urządzeń i maszyn. To bardzo źle rokuje, jeśli chodzi o dalsze funkcjonowanie. Już na początku września sporządziłem dokumentację, również fotograficzną, wszystkich urządzeń, które mamy na stanie, w celu przedstawienia burmistrzowi, radzie, a nawet mieszkańcom informacji o tym, czym pracujemy.

Jaki jest stan tych urządzeń?

– Część z nich, np. koparki, koparko-ładowarki, samochód dostawczy marki MAN, ciągniki, wymaga generalnego remontu. Być może ich obecny stan jest spowodowany tym, że nie było dotąd osoby, która odpowiadała za dany sprzęt. Teraz staram się to wprowadzić i powoli pracownicy przejmują na siebie ten obowiązek. Muszę podkreślić, że od początku bardzo dobrze współpracuje mi się z naszymi pracownikami.

Ile osób jest zatrudnionych w Grupie Remontowej?

– Razem ze mną jest 14 pracowników i trzy osoby czasowo oddelegowane z urzędu pracy. Widzę w nich wszystkich potencjał – są oni kompetentni w swoich dziedzinach, bo mamy zatrudnionego m.in. brukarza, operatora koparki, techników od utrzymania zieleni, pracowników gospodarczych. Faktycznie brakuje tylko mechanika. Każdy ma swój zakres prac i harmonogram robót. To kolejna rzecz, którą wprowadziłem, bo dotychczas jej nie było – konkretny plan działań. Wcześniej bywało, że ad hoc wykonywano zlecane roboty, trzeba było rzucać wszystko i zajmować się kolejną rzeczą, nie kończąc poprzedniej. Teraz działamy według harmonogramu, z małymi odstępstwami, bo wiadomo, że nagły wypadek może na nas coś wymusić. Jednak stawiam przede wszystkim na planowe działanie. Pracy jest naprawdę bardzo dużo, więc i planów jest sporo.

Czym na co dzień zajmuje się karczewska Grupa Remontowa?

– Wśród naszych zadań statutowych jest: utrzymanie zieleni, koszenie traw, poboczy, zimowe utrzymanie dróg, odśnieżanie, posypywanie solą, prace brukarskie, budowa chodników, naprawa ubytków nawierzchni asfaltowych – teraz na drogach na osiedlu Ługi wprowadzam pilotażowy sposób usuwania pęknięć przy użyciu specjalnej masy. Realizujemy także prace remontowe, naprawcze, drobne prace budowlane, konserwację na placach zabaw, a także szeroko rozumianą współpracę z innymi jednostkami gminy i pomoc im, np. przy organizacji różnych wydarzeń. Oprócz tego w obowiązkach mamy utrzymanie dróg gruntowych poprzez utwardzenie ich kruszywem (o ile mamy środki) i równanie.

Starcza pieniędzy na te wszystkie działania?

– Za każdym razem, gdy chcę coś zrobić, pytam księgową, czy mamy na to zabezpieczone środki. Nie mogę podjąć żadnej decyzji, jeśli nie mam pieniędzy. Tak było np. ostatnio z solą drogową. Gdy zorientowałem się, że jej nie mamy, zwróciłem się z wnioskiem do burmistrza o zabezpieczenie pieniędzy na sól, piach i kruszywo. Na sesji rady miejskiej zmiany nie zostały przyjęte. Zupełnie się tego nie spodziewałem, bo to nie jest zakup, który możemy odłożyć do przyszłego roku – tego typu rzeczy musimy mieć w magazynie, bo w każdej chwili coś może się wydarzyć. Dlatego wystosowałem do burmistrza i rady miejskiej pismo informujące o tym, że w tej sytuacji nie mamy zabezpieczonych materiałów do akcji „Zima”. Nie chodziło mi o to, żeby komukolwiek dokuczyć, tylko przekazać informację, bo będziemy rozliczani z tego, co zrobiliśmy, a nie mamy na to pieniędzy. Z pustego i Salomon nie naleje…

Co pana zdaniem należy usprawnić w działaniu Grupy?

– Moim marzeniem jest to, żeby władze Karczewa zainwestowały w Grupę Remontową. Chodzi zarówno o większy sprzęt, jak i małe akcesoria do pracy. Dzięki temu moglibyśmy pracować szybciej i efektywniej niż teraz, gdy dużo rzeczy robimy ręcznie. Potrzebne są np. kosiarki z wysięgnikiem, bo nadal pracujemy kosami i podkaszarkami. W ogóle nie mamy nowoczesnego sprzętu, np. traktor czy koparka wymagają generalnych remontów, co kosztuje nieproporcjonalnie dużo. Kolejna sprawa to inwestycje w towar, materiały. Jeśli równamy drogi gruntowe, na co przyznano nam 20 tys. zł na teren całej gminy, to trzeba zdawać sobie sprawę, że uwzględniając koszt wypożyczenia równiarki, ta kwota jest za mała, żeby równanie było skuteczne, a efekt długotrwały.

Rozumiem, że postara się pan przekonać władze Karczewa, że nie da się funkcjonować bez doinwestowania…

– 1 września z mojej inicjatywy zostało zorganizowane spotkanie z burmistrzem Michałem Rudzkim i pracownikami Grupy Remontowej, które miało na celu przedstawienie mnie jako osoby zarządzającej działaniami GR, a zarazem omówienie obecnej sytuacji pracowników i całej jednostki. Wysłałem do wszystkich radnych zaproszenia do nas, żebyśmy mogli się poznać i żeby radni zobaczyli, jak wygląda nasza praca. Przyjechał przewodniczący rady miejskiej Piotr Żelazko, który na zakończenie spotkania zapytał, czego nam potrzeba. To dla mnie bardzo ważne. Jestem też wdzięczny przewodniczącemu komisji rozwoju Jarosławowi Jobdzie, który zaprosił mnie na posiedzenie swojej komisji w październiku i mogłem opowiedzieć, jak działamy na terenie sołectw. Była to komisja z udziałem sołtysów, mogliśmy porozmawiać o problemach i znaleźć sposób, jak wspólnie je rozwiązać. Dostałem od przewodniczącego Jobdy jasny sygnał, że widzi w Grupie Remontowej potencjał i dostrzega potrzebę jej doinwestowania. Sołtysi bardzo dobrze wypowiadali się na temat jednostki, którą kieruję. To było budujące. Teraz liczę na posiedzenie komisji wyjazdowej, która odbędzie się w Grupie Remontowej, co zapowiedział przewodniczący Jobda. Chcę pokazać, czym dysponuje jednostka i jak powoli się zmienia. Chcę zrobić z Grupy Remontowej karczewską markę. Wiem, że to wymaga czasu i pracy, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Jesteśmy otwarci i gotowi do współpracy z organami gminy dla dobra ogółu mieszkańców i do radykalizmu działania.

Rozmawiała Sylwia Wysocka

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.