Oswoić stratę

Początek listopada to niełatwy czas dla każdego, kto stracił w życiu choćby jedną bliską osobę. W okresie Wszystkich Świętych i Zaduszek częściej wspominamy tych, którzy odeszli i za którymi wciąż tęsknimy, zwłaszcza jeśli pożegnaliśmy ich niedawno lub jeśli proces żałoby jest w nas nadal niedokończony. Jak przeżyć go najwłaściwiej dla siebie i innych, jak rozmawiać o stracie i na nowo zacząć cieszyć się obecnością pozostałych bliskich nam osób?

Agata Legan

Żałoba to jedno z najtrudniejszych życiowych doświadczeń. Na skali stresu, opracowanej w 1967 roku przez psychiatrów Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a, śmierć najbliższej osoby jest opatrzona maksymalną wartością stresogenną (tj. 100 umownych jednostek). Znajduje się więc na samym szczycie 43 zdarzeń, które wywołują w nas napięcie i dyskomfort psychiczny.

Co więcej, jest procesem nieuniknionym, przez który każdy z nas będzie musiał przejść nawet wiele razy w życiu, a przy tym jednak wiąże się z pewnym rodzajem tabu, znacznie utrudniającym konfrontację z towarzyszącymi mu emocjami. Na takie postrzeganie wobec śmierci na przestrzeni wieków miało wpływ wiele czynników. Przez tysiące lat rozmawiało się o niej otwarcie, uważano ją bowiem za naturalny, integralny element życia, a swoiste tradycje „przejścia”, np. pojednanie się z Bogiem, pożegnanie z rodziną, rytuały pogrzebowe itp. pełniły w pewnym sensie funkcję „oswajaczy” tego zjawiska.

Zmiany w myśleniu o umieraniu zaszły w okresie oświecenia (XVII-XIX w.) i wiążą się one z rozwojem nauki, w tym medycyny, oraz stopniowym osłabianiem znaczenia jego religijnych interpretacji. Im bardziej świeckie stawało się społeczeństwo, tym bardziej przerażająca wydawała się śmiertelność jego członków. Ponadto znajomość anatomii, fizjologii, różne procedury i wynalazki – wszystko to dawało nadzieję na odsuwanie śmierci w czasie, a nawet pokonanie jej, ale jednocześnie bardzo utrudniało jej akceptację. Pogłębiło się jej negowanie, tabuizowanie i usuwanie ze świadomości, co obecnie nadal jest trendem dominującym. Zwłaszcza że panuje kult młodości i nieustannej aktywności. Statystycznie aż połowa Polaków uważa, że nie warto w ogóle myśleć i mówić o umieraniu. W efekcie większość z nas nie umie ani radzić sobie ze śmiercią bliskich, ani wspierać innych po takiej stracie.

Rytm żałoby

Przeżywanie czyjejś śmierci to proces najczęściej długotrwały, niezwykle trudny, zawsze wysoce zindywidualizowany, który każdy z nas odbywa w swoim tempie, samodzielnie lub nie, czując, reagując czy postępując w sposób, który ma nam pomóc znieść ból, przetrwać kryzys i ostatecznie zaadaptować się do nowych warunków. Teoretycznie zdajemy sobie sprawę z tego, że w obliczu tego życiowego doświadczenia nie istnieje żaden wzorzec postępowania. W praktyce często stawiamy sobie lub innym oczekiwania, np. co do długości trwania żałoby (wciąż panuje stereotyp, że jej optymalny czas to rok), okazywanych emocji (na płacz lub smutek pozwalamy sobie raczej wtedy, gdy nikt nie patrzy, a jeśli wspominamy zmarłych publicznie, to wyłącznie dobrze) czy potrzeby samotności. Po symbolicznym okazaniu wsparcia przed pogrzebem i w jego trakcie zwyczajowo na pewien czas wycofujemy się z życia, aby „nie przeszkadzać”, co dla niektórych rzeczywiście bywa terapeutyczne, u innych zaś potęguje jedynie poczucie bycia opuszczonym, społecznej izolacji i wyobcowania, finalnie szkodząc procesowi godzenia się ze stratą. Idealnym rozwiązaniem byłoby oczywiście komunikowanie wprost zarówno o swoich potrzebach jako osoby, która właśnie żałobę przeżywa, jak i osoby towarzyszącej oraz mówienie o tym, co się czuje, nawet jeśli wydaje się to „nie na miejscu”, bo tak postrzegamy np. uczucie ulgi po czyjejś śmierci (które bywa naturalne, szczególnie jeśli poprzedzała ją ciężka choroba osoby zmarłej lub wieloletni konflikt). Warto też pamiętać, że różne czynniki – charakter, wsparcie, wcześniejsze przeżycia, relacja z osobą, która odeszła, okoliczności jej śmierci – wpływają na to, jak wygląda cały ten proces. Wspólne uczucia, takie jak rozpacz, żal, lęk, gniew, złość czy tęsknota, oraz nazwane przez psychologów kolejne fazy żałoby i towarzyszące im zachowania to luźne ramy, które mają nam pomóc zrozumieć to najboleśniejsze z ludzkich doświadczeń.

Pięć etapów godzenia się ze śmiercią bliskiej osoby

Szok, zaprzeczenie, wyparcie

Na informację o odejściu w pierwszym odruchu reagujemy niedowierzaniem, nie chcemy tego przyjąć do wiadomości. Potrzebujemy tego, by stopniowo pojąć stratę i dać radę ją udźwignąć. Często płaczemy, krzyczymy lub – przeciwnie – popadamy w odrętwienie, milczenie, nie jemy lub nie śpimy, wiele czynności wykonujemy automatycznie, w odcięciu od emocji, których nie umiemy jeszcze znieść.

Gniew, złość 

Pojawiają się one zwykle jako pierwsze, bo to na nie reagujemy obronnie, a więc instynktownie najszybciej i najsprawniej. Mogą być skierowane wobec lekarzy, sprawcy wypadku, losu, Boga, samego zmarłego lub wobec nas, kiedy np. rozważamy, co mogliśmy zmienić, zrobić lub powiedzieć inaczej.

Targowanie się z rzeczywistością

Jest pierwszą próbą wytłumaczenia sobie nowej sytuacji, odnalezienia się w niej. Często odczuwa się obecność osoby, która odeszła, lub upatruje się znaków tej obecności . Pragnienie przywrócenia kontaktu ze zmarłym bywa na tyle silne, że faktycznie odnosi się wrażenie, że jest on obok. Na pewien czas przynosi to ukojenie. Niezaspokojona potrzeba fizycznej bliskości prowadzi jednak w końcu do kolejnej fazy – depresji i uderzenia bólu.

Depresja

Pojawia się, gdy mamy już pełną świadomość tego, co się stało, nie zaprzeczamy tragedii, odczuwamy ciężar emocji i cierpimy. To okres żałoby, który uznaje się za najtrudniejszy, ale przy tym niezbędny do doświadczenia – jest potrzebny na burzę nastrojów, wspominanie, odczuwanie bólu i pustki, jaką pozostawił po sobie zmarły, smutek, lęk, brak nadziei czy też bezradność. Dopiero zmierzenie się z nimi wszystkimi pozwala powoli przejść do ostatniej fazy, która ma nas przywrócić do życia.

Reorganizacja

W tym czasie zaczynamy adaptować się do nowej sytuacji, wracamy do porzuconych spraw (np. hobby), wprowadzamy nową rutynę, uczymy się cieszyć codziennością, robić plany, znów mieć nadzieję. Wspominaniu osoby zmarłej coraz częściej towarzyszy nie ból, a raczej dobrze pojęta tęsknota, wdzięczność za obecność, wspólne chwile.

Przeżywanie tych etapów nie musi być liniowe, bywa, że wcale nie następują one jeden po drugim, ale przenikają się, np. odczuwanie gniewu z odważnym konfrontowaniem z nowymi obowiązkami lub potrzeba płaczu w samotności z pragnieniem rozerwania się w towarzystwie przyjaciół. Istotne jest jednak to, że każdą z tych faz należy dopuścić do głosu, nie uciekać przed nią, bo zagłuszone emocje prędzej czy później w nas uderzą. Ponadto tylko przejście żałoby świadomie i do końca umożliwi nam otwarcie się na dalszą część życia.

Żałoba powikłana

  • Oznacza stan patologicznej żałoby, która nigdy się nie kończy. Dotyczy ok. 10-20 proc. przypadków i wymaga bezwzględnej pomocy psychiatrycznej. Objawia się np. tym, że pomimo upływu lat od śmierci osoby bliskiej żałobnik jest nadal nadmiernie skoncentrowany na czynnościach związanych ze zmarłym i myśleniu o nim, działa kompulsywnie, wciąż oczekuje powrotu zmarłego, trwanie w żałobie uważa za swój obowiązek. Bardzo często pojawiają się też tzw. epizody depresyjne, takie jak głęboki smutek, chroniczne zmęczenie, brak energii, trudności z koncentracją, niepokój, brak zainteresowań, drażliwość czy ograniczenie relacji społecznych, które są bardzo nasilone, powodują cierpienie (także fizyczne) i upośledzają funkcjonowanie. Za czynniki sprzyjające tego typu żałobie uznaje się: nasilone objawy depresyjne na wczesnych etapach żałoby, brak wsparcia społecznego, brak doświadczenia związanego ze śmiercią bliskich, samobójcza, traumatyczna lub nagła śmierć osoby bliskiej.
  • Sprawdzoną formą pomocy dla osób w żałobie – i warto ją rozważyć – są tzw. grupy wsparcia. Przed osobami w podobnej sytuacji szybciej się otwieramy, lepiej je rozumiemy i chętniej dzielimy się z nimi uczuciami. Ponadto taka grupa akceptuje wszystkie formy, w jakich wyraża się rozpacz.

Jak pomóc osobie w żałobie:

  • być obecnym, nawet wspólnie pomilczeć, nie zrywać kontaktu,
  • wysłuchać, gdy chce porozmawiać lub powspominać,
  • pytać, czego potrzebuje, jak się czuje, co możemy zrobić (ale nie robimy tego zbyt często i nachalnie),
  • zadbać o podstawowe rzeczy, o których ma prawo zapominać, np. posiłki, codzienne zakupy,
  • pod żadnym pozorem nie osądzać, nie dawać rad, nie mówić, co powinna czuć, robić lub myśleć,
  • nie zachęcać do ukrywania żalu.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.