Niuanse i detale

Bardzo blisko trzeciego z rzędu zwycięstwa były zawodniczki MKS Karczew. Zespół trenera Piotra Biernackiego ostatecznie musiał jednak pogodzić się z minimalnym zwycięstwem AZS UMCS Lublin

MARCIN SULIGA

Czwarty mecz MKS Karczew pokazał, jak ciekawe i momentami nieobliczalne mogą być w tym sezonie rozgrywki I ligi kobiet. – Wygląda na to, że tu każdy może wygrać z każdym, a o losach wygranej będą decydować detale – stwierdził po spotkaniu z AZS UMCS Lublin trener gospodarzy Piotr Biernacki.

Do sobotniego meczu zespół z Karczewa przystępował po dwóch kolejnych wygranych i z dużym apetytem na przedłużenie tej serii. Jednak podopieczne trenera Biernackiego nie najlepiej weszły w mecz. W 8. minucie gry po golu Gabrieli Tomczyk AZS prowadził różnicą pięciu bramek (7:2). Od tego momentu MKS zaczął powoli odrabiać straty. Bramki Magdaleny Berlińskiej i Dominiki Baran sprawiły, że tuż przed przerwą przewaga gości stopniała do zaledwie jednego trafienia (14:13), ale ostatnie słowo w tej części gry należało do lublinianek, a konkretnie do Magdaleny Markowicz.

Po zmianie stron znów lepiej rozpoczęły zawodniczki AZS, które ponownie odskoczyły na kilka bramek (18:14). MKS zaczął powoli łapać odpowiedni rytm. Impuls do pogoni za rywalem dała w bramce Gabriela Wojewódzka. Młoda bramkarka popisała się kilkoma świetnymi interwencjami, zatrzymując ofensywne zapędy rywalek. To pozwoliło MKS-owi ruszyć do ataku. Co prawda mniej skuteczna niż w pierwszej połowie była Berlińska, ale jej obowiązki przejęła Aleksandra Gałązka i rozgrywająca od początku świetne spotkanie Klaudia Włodkowska. Po trafieniu tej ostatniej w 40. minucie gry MKS objął pierwsze w tym meczu prowadzenie (20:19).

Ekipa AZS-u, która poczuła, że dość pewny dotąd grunt osuwa się jej spod nóg, odpowiedziała trzema bramkami z rzędu, ale potem swoją kolejną serię miał MKS. Podopieczne trenera Biernackiego miały dwie bramki przewagi (24:22) i zbliżyły się do trzeciej wygranej z rzędu. – W tym momencie potrzebowaliśmy trzeciej bramki. Jestem przekonany, że gdybyśmy ją wtedy zdobyli, trzecie zwycięstwo w sezonie byłoby już na wyciągnięcie ręki. To jest taki moment, że mecz rozgrywa się już nie tylko na parkiecie, ale i w głowach zawodniczek. Myślę, że trzy bramki przewagi wprowadziłyby dużą nerwowość w szeregach przeciwników i dałyby nam mentalną przewagę – uważa trener Biernacki. Zabrakło jednak postawienia kropki nad i, a dodatkowo w końcówce Pola Janowska nie wykorzystała rzutu karnego i przed lubliniankami otworzyła się szansa na zwycięstwo. W przedostatniej minucie Maria Szczepanik rzuciła bramkę, która zapewniła gościom bardzo szczęśliwą wygraną (26:25). – Szkoda, że nie wszystkie dziewczyny były dziś w pełni dyspozycji, bo być może ten mecz wyglądałby nieco inaczej. Cieszę się, że mimo tych kłopotów stoczyliśmy tak wyrównany pojedynek. To dobry prognostyk na kolejne mecze – mówi Biernacki.

MKS Karczew – AZS UMCS Lublin               25:26 (13:15)

MKS: Popis, Siwak, Wojewódzka – Zabilska, Idziak, Krawczyk, Jakubowska, Berlińska 7, Baran 5, Gałązka 6, Barańska, Janowska 1, Włodkowska 6

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.