Sąd nadal bada dowody w sprawie śmierci Patrycji

Tomasz S. miał usłyszeć wyrok za spowodowanie śmierci swojej partnerki, którą śmiertelnie potrącił latem ubiegłego roku. Jednak w dniu, w którym miał zostać ogłoszony wyrok, sędzia odroczył rozprawę i zlecił biegłym ponowną analizę dokumentacji medycznej. Szczegółowo opisuje ona, w jakim stanie Patrycja S. tuż po wypadku trafiła na oddział intensywnej terapii. Podczas procesu biegli stwierdzili, że obrażenia kobiety świadczą o tym, że koła samochodu przejechały po niej co najmniej dwa razy. Biegły z zakresu rekonstrukcji wypadku podkreślił, że jeden z krwawych śladów zabezpieczonych na jezdni miał prawie dwa metry

AGNIESZKA JASKULSKA

Po kilku miesiącach procesu, który toczy się w Sądzie Rejonowym w Otwocku, Tomasz S. na początku listopada miał usłyszeć wyrok za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę z miejsca zdarzenia, utrudnianie śledztwa i groźby karalne – za co grozi mu do 12 lat więzienia (prokurator zażądał dla oskarżonego czterech lat więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym – przyp.red.). Jednak sąd nie ogłosił wyroku. Zamiast tego odroczył rozprawę i zlecił biegłym ponowną analizę danych na podstawie dodatkowej dokumentacji medycznej Patrycji S.

Sąd poprosił biegłych o doprecyzowanie swojej opinii, ponieważ podczas procesu pojawiły się nowe szczegóły, które rzutują na finał sprawy. Chodzi m.in. o zeznania Jacka F., męża oskarżonej Iwony F., który stwierdził przed sądem, że przed wypadkiem na klapie bagażnika nissana nie było wgniecenia. Sąd chce ustalić, w jaki sposób powstało to wgniecenie. Wiele wskazuje na to, że powstało ono w wyniku potrącenia Patrycji S. Gdy biegła medycyny sądowej uszczegółowi opinię w zakresie obrażeń kobiety, biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków będzie mógł odtworzyć, w jaki sposób Patrycja została uderzona przez auto lub wykluczy jej potrącenie. Dlatego sąd zwrócił się do Wojskowego Instytutu Medycznego o przesłanie całego zapisu badania, tzw. trauma scan, dzięki któremu będzie można uszczegółowić opinię.

– Co to są za badania, które zlecił sąd? – zapytał oskarżony Tomasz S. – Biegła z zakresu medycyny wskazała w swojej opinii, że może odnieść się do obrażeń Patrycji S., ale dopiero wtedy, gdy będzie miała możliwość zapoznania się z zapisem badania trauma scan, czyli badania całego ciała przeprowadzonego  po tym, gdy poszkodowana została przewieziona na oddział intensywnej terapii – tłumaczył sędzia Konrad Bronowski. I podkreślił, że w aktach sprawy jest opis obrażeń Patrycji S., ale samego zapisu tego szczegółowego badania nie ma. Dlatego teraz sąd zwrócił się Wojskowego Instytutu Medycznego o udostępnienie zapisu badania, dzięki któremu biegła z zakresu medycyny będzie mogła dokładnie opisać obrażenia powstałe podczas wypadku. Sąd podkreślił, że to, jakich obrażeń doznała Patrycja S., może mieć wpływ na finalne wnioski biegły m.in. na to czy i w jaki sposób kobieta została potrącona i przejechana samochodem.

Patrycja S. doznała m.in. wielu złamań żeber, miednicy, rozerwania stawu krzyżowo-biodrowego, wieloodłamowych złamań nogi, kolan, stopy, a także zmiażdżenia części wątroby. Biegli wykluczyli, że rodzaj i liczba urazów mogły powstać w wyniku jednoczesnego przejechania dwoma tylnymi kołami. – Biegli stwierdzili, że obrażenia Patrycji świadczą o tym, że została przejechana kołami samochodu co najmniej dwa razy – podkreśla w rozmowie z „Linią” rodzina zmarłej kobiety.

Biegi stwierdzili także, że Patrycja S. była zakleszczona pod nissanem, a niektóre jej obrażenia świadczyły o tym, że została przeciągnięta po jezdni, np. poprzez przepchnięcie auta. Tuż po zdarzeniu śledczy zabezpieczyli na miejscu wiele krwawych śladów na jezdni, które znajdowały się na odcinku około dziewięciu metrów – jeden z nich miał prawie dwa metry długości.

O tym, że Iwona F. i jej pijany znajomy Jacek P. mieli problem z wydobyciem kobiety spod samochodu, mówił świadek Jacek P. – Razem z Iwoną nie dawaliśmy rady wyciągnąć Patrycji spod auta. Raczej nic nie utrudniało jej wyciągnięcia, ale ona była ciężka – stwierdził świadek. I dodał, że dopiero we troje, razem z Iwoną F. i Tomaszem S., zdołali wyciągnąć Patrycję spod nissana.

Bliscy kobiety od początku uważają, że to nie był zwykły wypadek. – Dobrze, że sąd nadal bada dowody – podkreśla rodzina zmarłej Patrycji. Prowadzący sprawę otwocki sędzia Konrad Bronowski jest znany ze swojej wnikliwości i surowości. To ten sam sędzia, który w marcu 2015 roku uznał Mariusza N. za winnego śmiertelnego potrącenia 13-letniego Patryka z Czarnówki i skazał go na osiem lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów (sąd apelacyjny podwyższył wyrok do 12 lat). „Linia” szczegółowo opisywała sprawę i cały późniejszy proces sądowy – Tylko osiem lat za śmierć Patryka.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.