Muzeum walczy o przetrwanie

Mieszkańcy dopytują, kiedy znów będzie można pójść do Muzeum Ziemi Otwockiej. Od czasu pożaru, w lutym ubiegłego roku, obiekt jest zamknięty. – Na razie walczymy o to, żeby ten budynek ratować – mówi Tomasz Winnicki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu. Obiekt potrzebuje sporych nakładów finansowych, by znów zaczęło w nim tętnić życie…

SYLWIA WYSOCKA

Muzeum Ziemi Otwockiej przy ul. Narutowicza 2 działa w strukturach Miejskiego Ośrodka Kultury, Turystyki i Sportu. Placówka została otwarta w 1994 roku. Do 1996 roku zbiory prezentowano w piwnicach otwockiego ratusza. Wtedy muzeum otrzymało budynek – willę przy ul. Narutowicza zwaną Bermanówką, która została zbudowana dla Jakuba Bermana w latach 1954-1956. Obecnie ta siedziba to dobrodziejstwo, ale i duży problem. Budynek wymaga wielu działań remontowo-modernizacyjnych, co oczywiście jest warunkowane zabezpieczaniem sporych nakładów finansowych, tym bardziej że obiekt znajduje się pod opieką konserwatorską. W wyniku pożaru, który wybuchł tu w nocy 18 lutego 2020 roku, decyzją Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Otwocku muzeum zostało zamknięte do odwołania. PINB nakazał także przeprowadzenie prac mających na celu usunięcie zagrożenia bezpieczeństwa ludzi i mienia. Budynek wymaga m.in. wymiany dachu.

Niestety, niewiele wskazuje na to, by mieszkańcy wkrótce mogli ponownie odwiedzić muzeum. – Obecnie robimy wszystko, żeby ten budynek po prostu ratować – przyznaje w rozmowie z „Linią” dyrektor MOKTiS-u Tomasz Winnicki. – Udało się nam kupić dachówkę niemal identyczną jak ta, która była na dachu muzeum, i uzyskać aprobatę konserwatora zabytków. Mamy już pozwolenie na budowę i załatwione kwestie formalne, ale czekamy na rozstrzygnięcie programu grantowego, w którym ubiegaliśmy się o pieniądze na remont muzeum – dodaje.

Dyrektor Winnicki szacuje, że na remont placówki potrzeba minimum ok. 350 tys. zł, ale zaznacza, że ta kwota nie uwzględnia galopującego wzrostu cen usług budowlano-remontowych, które wiosną przyszłego roku mogą być jeszcze wyższe. Na całość prac związanych z modernizacją obiektu przydałaby się kwota nawet 2 mln zł. Nie wiadomo, kiedy nastąpi rozstrzygnięcie programu grantowego na ochronę zabytków, bo jak podkreśla dyrektor, ministerstwo nie podało terminu rozpatrzenia wszystkich wniosków. Prawdopodobnie może to być jeszcze w tym roku.

– Na podstawowe rzeczy potrzeba nam co najmniej 350 tys. zł. Wystąpiliśmy o większą kwotę, zobaczymy, ile dostaniemy. Mam nadzieję, że wystarczy na dach, kominy, obróbki blacharskie, rynny, odgromienie itp. – mówi dyrektor MOKTiS-u. – Takie prace remontowe mogą potrwać ok. dwóch miesięcy. Dodatkowy problem polega na tym, że część konstrukcji dachu zostanie odsłonięta dopiero po zdjęciu dachówki, bo nie ma do niej dostępu od strony wewnętrznej, i nie wiadomo, jakie problemy można tam napotkać. Mamy jeszcze do zrobienia wymianę stropu nad spalonym pomieszczeniem, uzgadniamy to z konserwatorem zabytków. Chcemy naprawić ten strop i go wzmocnić, plan zakłada, że wstawimy tam słupy podporowe. Będzie można zrobić w tym pomieszczeniu archiwum z prawdziwego zdarzenia, utrzymać odpowiednią temperaturę i wilgotność, by w ten sposób je zagospodarować – dodaje Winnicki.

Obecnie zbiorów muzeum nie można oglądać, zniknęły one z sal ekspozycyjnych, wszystko jest posprzątane. Eksponaty zostały spakowane i zabezpieczone. – Jeśli będę mieć sygnał, że dostaniemy pieniądze na remont, rozpoczniemy też pracę merytoryczną. Poszukamy pracowników do muzeum i będziemy szykować się do otwarcia placówki. Trzeba wszystko przemyśleć, opracować scenariusze wystaw – zapowiada dyrektor MOKTiS-u. – Na razie chcemy popracować nad muzeum wirtualnym, tzn. przenieść niektóre działania do sieci, ale to także wymaga pieniędzy. Do części rzeczy, które były wcześniej, nie mamy niestety dostępu. Był prowadzony blog muzeum, część zbiorów została zdigitalizowana, jednak poprzedni dyrektorzy, według udzielonych mi informacji, nie mają do tego haseł, wszystko przepadło i trzeba będzie tworzyć to od nowa. Na pewno kolejnym krokiem będzie wprowadzenie do muzeum trochę nowoczesności, skorzystanie z dobrodziejstw XXI wieku. Tu także trzeba znaleźć kolejny grant, ale do tego jeszcze raczej długa droga – mówi dyrektor.

– Walczę, żeby to miejsce postawić na nogi. Zabezpieczyłem, ile mogłem. W budynku jest zrobiona instalacja elektryczna, są założone kamery, budynek jest ogrzewany i przygotowany do zimy. Cały czas ktoś tam jest. Są pracownicy MOKTiS-u, a także panowie ze skansenu fortecznego, członkowie Bractwa Strzelców Kurkowych. Dużo jest do zrobienia, ale zależy nam na tym, by muzeum wznowiło działalność – podkreśla Winnicki.

Jeśli MOKTiS nie otrzyma pieniędzy z grantu, co jest czarnym scenariuszem, którego nikt by sobie nie życzył, o środki na remont zapewne zwróci się do władz miasta. – Prezydent Otwocka deklaruje pomoc, ale na razie staramy się o pieniądze z zewnątrz, bo to duże obciążenie dla budżetu. Dopóki jest szansa na środki z programów zewnętrznych, będziemy o nie występować – zapewnia dyrektor Winnicki.

4 komentarze do “Muzeum walczy o przetrwanie

  • 23 listopada 2021 o 12:39
    Permalink

    Trzymam kciuki, ta ważna kulturalna placówka jest bardzo potrzebna mieszkańcom i miastu.

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2021 o 14:21
    Permalink

    Nie wyobrażam sobie Otwocka bez Muzeum Ziemi Otwockiej!!
    Na wszystko są pieniądze więc MUSZĄ się znaleźć na muzeum!

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2021 o 15:42
    Permalink

    na muzeum nie ma kasy, ale za to będzie samolot

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2021 o 18:54
    Permalink

    Trzymam kciuki! W muzeum stał przedwojenny magiel po mojej śp.babci, ktory udało sie uratować przed zniszczeniem. Miejsce to jest mi bardzo bliskie.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.