Nowy Gurewicz otwarty dla wszystkich

Nazywano go perłą Otwocka, ale przez długie lata ten wyjątkowy budynek stał opuszczony i niszczał. Teraz, gdy przywrócono mu blask, znów jest jedną z wizytówek miasta. Nowy Gurewicz to znakomity przykład na to, jak uratować zabytkowy gmach i przywrócić mu dawne funkcje.

O swojej wizji, trwającej cztery lata budowie, największych wyzwaniach, a także współczesności i przyszłości tej inwestycji opowiada jeden z jej właścicieli JAN MAJDECKI

Jan Majdecki z synem Stanisławem Majdeckim

Nowy Gurewicz jest doceniany przez specjalistów, budynek otrzymał nominację do prestiżowej europejskiej nagrody architektonicznej.

– Dostaliśmy już kilka nagród. Wszystkie są dla nas bardzo cenne. Zajęliśmy między innymi pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie tygodnika „Polityka”, dostaliśmy także nagrodę od Stowarzyszenia Architektów Polskich. Mamy nominację w konkursie architektury współczesnej im. Miesa van der Rohe, która jest przyznawana co dwa lata wybitnym dziełom architektonicznym w całej Europie. Wyniki poznamy wiosną. Nie liczymy na nagrodę, ale samo znalezienie się w gronie 47 nominowanych jest dla nas ogromnym wyróżnieniem, ponieważ to taki architektoniczny Nobel.

Cieszą nas dowody uznania, ponieważ bardzo się staraliśmy. Wszystko, od projektu po wykonanie, robiliśmy naprawdę starannie. W tym gmachu od razu dostrzegliśmy potencjał, jakiego nie było nigdzie indziej. Dla mnie to było wyzwanie bardziej artystyczne niż biznesowe, jak produkcja filmu albo wielkiego widowiska. Gurewicz jest w tej swojej malowniczości niezwykle teatralny. Wsiąkłem tu na cztery lata.

Skąd w ogóle pomysł, by zainwestować właśnie tu, w Otwocku, w ten konkretny gmach?

– Było w tym trochę przypadku. Z moimi dwoma wspólnikami szukaliśmy jakiegoś obiektu do adaptacji na klinikę. Gdy zobaczyliśmy ten, byliśmy zachwyceni, ale też dość szybko okazało się, że adaptacja nie wchodzi w grę. Stan tego budynku był dramatyczny. Zaczęła kiełkować w nas wizja stworzenia miejsca unikatowego, odezwały się ambicje i zgodnie podjęliśmy się tego przedsięwzięcia, choć za te pieniądze można by od zera wybudować pewnie dwa nowe szpitale. Nie żałowałem ani razu. Gdyby przyszło decydować jeszcze raz, wszedłbym do tej rzeki ponownie.

Przyznam, że mam pewne związki rodzinne z Otwockiem i stąd sentyment do tego miasta. Nie bywałem tu w dzieciństwie, ale w Otwocku przed wojną i w czasie jej trwania mieszkała moja babcia. Była dla mnie bardzo ważną osobą, często wracała wspomnieniami do spędzonych tu lat, opowiadała o charakterze Otwocka. To musiało pozostawić we mnie ślad.

Nowy Gurewicz jest takim pomostem między przedwojenną przeszłością a czasami obecnymi. Poza powrotem do oryginalnej architektury udało się także wrócić do dawnej funkcji obiektu.

– Poniekąd tak. Przede wszystkim działa tu klinika ortopedyczna MIRAI Clinic, więc tym samym powracamy do pierwotnej funkcji obiektu, jaką była troska o zdrowie. Znajduje się tu także część hotelowa, przyjmująca kuracjuszy na turnusy rehabilitacyjne, oraz restauracja Nowy Gurewicz, ale są one pewnym dodatkiem. Głównym programem jest medycyna, gdzie oprócz ortopedii znajduje się fizjoterapia, diagnostyka laboratoryjna, czy też pełna diagnostyka obrazowa: RTG, USG, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa. Oprócz lekarzy ortopedów, zadbaliśmy o to, by w naszym gronie znaleźli się inni specjaliści z kierunków związanych z odzyskiwaniem mobilności –  chirurgii naczyniowej, dietetyki, czy reumatologii. Mamy dwie sale operacyjne, jedne z najnowocześniejszych w Europie. Wierzymy, że kluczem do szybkiego odzyskania zdrowia jest kompleksowość opieki oraz współpraca między lekarzami i takie miejsce stworzyliśmy.

Myślę, że możemy być dumni, że udało nam się odtworzyć miejsce ze wspaniałą historią, architekturą i – co też ważne – medycyną dostępną dla każdego. Czy Gurewicz byłby dumny z tego kierunku? – myślę, że tak. Przynajmniej mam taką nadzieję. Czy mieszkańcy Otwocka mogą być dumni? – dla nich między innymi go tworzyliśmy. Mamy nadzieję, że spełniliśmy ich oczekiwania i wspólnie będziemy mogli cieszyć się tym dobrem.

Nowy Gurewicz zimą

Nie ma już chyba osoby, która z zewnątrz nie podziwiała Gurewicza. A co ukrywają jego wnętrza? Ich wystrój w stylu art déco zachwyca.

– Jest dziełem mojej synowej, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych. Spędziła tu rok, od rana do nocy. Przygotowanie wystroju było ogromnym wyzwaniem między innymi z tego powodu, że pierwotnie ten obiekt był budowany stopniowo na przestrzeni 20 lat, od 1906 roku. W tamtych czasach to były właściwie trzy epoki, każda miała jakiś styl i to znajdowało odzwierciedlenie w wyglądzie wnętrz pensjonatu. Widać to doskonale na starych fotografiach. Teraz chcieliśmy stworzyć coś, co będzie nawiązywać do tamtej stylistyki, ale pozostanie spójne. Zachowały się niektóre elementy dawnego wystroju, między innymi stare piece kaflowe, kilkoro drewnianych drzwi czy solidna, kuta balustrada. Są też elementy odtworzone. Opowiem ciekawostkę. W latach 30. XX wieku ówczesny właściciel pojechał na wystawę mebli do Paryża i tam zachwyciły go piękne krzesła. Okazało się, że pochodzą od polskiego producenta. Gurewicz kupił je wszystkie i po wystawie trafiły do jadalni otwockiego pensjonatu. Te, które pan widzi, są dokładnie takie same, ponieważ okazuje się, że tamta firma nadal działa i wykonała je dla nas.

Efekt końcowy może zobaczyć każdy, wchodząc do restauracji, w której zachowaliśmy wiele elementów dawnego wystroju. W niedalekiej przyszłości planujemy otwarcie kawiarni, w której widać oryginalną konstrukcję budynku i gdzie będziemy prezentować historyczne elementy pensjonatu Gurewicza. Co ważne, wykończenie części medycznej pozostaje spójne z częścią historyczną i cieszę się, że doceniają to również nasi pacjenci.

Pojawiają się czasem zarzuty, że to nie jest już tamten zabytek co kiedyś. Co pan odpowiada na takie głosy?

– Nasze działania rozpoczęliśmy od bardzo szczegółowej ekspertyzy stanu budynku i jej wyniki nie pozostawiały wątpliwości, że ten obiekt jest nie do uratowania. Długie lata zaniedbań zrobiły swoje. Prawie rok poświęciliśmy na rozbiórkę, która odbywała się bez wykorzystania ciężkiego sprzętu, niemalże deska po desce, wszystkie elementy były inwentaryzowane i opisywane. Okazało się, że 90 proc. drewna ze starego gmachu nie nadawało się do ponownego wykorzystania. Te 10 proc., które było zdrowe, rozjechało się po Polsce do różnych pracowni konserwatorskich, a potem wróciło na budynek. To południowa elewacja od strony ogrodu, która przetrwała dzięki dobremu nasłonecznieniu, oraz ta najbardziej charakterystyczna weranda, która miała dużo słońca i była przewiewna, co też sprzyjało zachowaniu drewna.

Owszem, żeby gmach mógł pełnić swoje nowe funkcje, zdecydowaliśmy się na żelbetową konstrukcję ścian i stropów. Ten beton nie został jednak obłożony deskami, jak twierdzą krytycy. Na zewnątrz powstał niejako drugi budynek, dokładnie w granicach poprzedniego i z wykorzystaniem dawnej technologii sumikowo-łątkowej, takiej samej jak w oryginalnym Gurewiczu. Dopiero na niej jest zamocowana elewacja z sosnowych desek, które pozyskano na Mazurach, bo dziś mazowieckie lasy nie oferują już takiego drewna jak przed stu laty. Głosy negatywne są, ale zdecydowanie odosobnione. Mamy nieustannie dowody uznania od otwocczan, słyszymy wiele dobrych słów. Od początku wspierały nas też lokalne urzędy. To dla nas ważne.

Czy inwestycję w Gurewiczu można uznać za zamkniętą, czy może będą jeszcze jakieś kolejne etapy?

– Za nami cztery lata naprawdę żmudnej pracy, więc nie spieszymy się z kolejnymi etapami, ale one niewątpliwie nastąpią. Z różnych względów przełożyliśmy w czasie budowę basenu. Dotychczasowa inwestycja i tak nieco się przeciągnęła, przede wszystkim z powodu pandemii. Koszty okazały się niemal dwukrotnie wyższe od zakładanych, ponieważ postanowiliśmy nie oszczędzać na jakości. Cały czas z tyłu głowy mamy pomysł rozwinięcia naszych usług o medycynę estetyczną, w gmachu jest jeszcze trochę niezagospodarowanej przestrzeni, ale to także plan na przyszłość. Teraz skupiamy się na ortopedii, chcemy to wszystko dopiąć, znaleźć swój rytm pracy.

Recepcja MIRAI Clinic

Czy biorąc pod uwagę ogrom inwestycji i jakość wykończenia, nie obawia się pan, że mieszkańcy Otwocka postrzegają to miejsce jako dostępne tylko dla wybranych?

– Nie chciałbym, aby tak było. To miejsce otwarte dla wszystkich. Niektórych może onieśmielać monumentalność tego budynku, ale wnętrze jest jak najbardziej przyjazne. Ceny również. Co prawda mamy tu pacjentów z całej Polski i spoza niej, nawet z Ameryki, ale zależy mi, by służyło ono także mieszkańcom całej linii otwockiej. Jest restauracja, w której serwujemy naprawdę smaczne jedzenie w przyzwoitych cenach. Zapraszamy do naszego ogrodu, choć spacery to przyjemność przede wszystkim na cieplejsze pory roku. Obecnie właśnie w ogrodzie trwa u nas wystawa „Letnisko. Linia otwocka w latach 20. i 30. XX wieku” – jeśli możemy wziąć udział w jakimś wydarzeniu kulturalnym – chętnie działamy. Nie zamykamy się na otoczenie, chcemy być jego ważną częścią.

Rozmawiał Przemek Skoczek

4 komentarze do “Nowy Gurewicz otwarty dla wszystkich

  • 21 grudnia 2021 o 23:03
    Permalink

    Byłam potwierdzam jest super pod każdym względem

    Odpowiedz
  • 22 grudnia 2021 o 10:18
    Permalink

    Restauracja rzeczywiście jest ok -byłam kilka razy raczej zadowolona wyszłam ,czekamy na kawiarnie bo obiecana była już w tym roku -szkoda nie udało się😕natomiast w klinice mąż był u dietetyczki raz a druga potwierdzona wizyta przez panią w recepcji nie odbyła się ,bo pani dietetyczka nie dotarła (nie uprzedzając ) Ogólnie można popracować nad profesjonalizmem personelu bo oczekuje się tego w takim miejscu👍😀

    Odpowiedz
  • 22 grudnia 2021 o 14:51
    Permalink

    Dziękuję za park przy Gurewiczu. Na rewitalizację parku miejskiego i małpiego gaju podatnicy wyłożyli po kilka(naście) milionów, a tu dostaliśmy całkiem fajny park za darmo.
    Szkoda, że nie ma więcej otwartych furtek, no ale darowanemu koniowi…

    Odpowiedz
  • 24 grudnia 2021 o 09:26
    Permalink

    A umowę z NFOZ na leczenie mają podpisaną ?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.