Samotna matka zbiera na rehabilitację synka

Dwuletni Szymon Cieśla z Otwocka to energiczny maluch, który niczym specjalnie nie różni się od rówieśników do czasu, gdy zaczyna chodzić. – Wszyscy na niego patrzą, bo mój synek chodzi na palcach niemal jak baletnica. Taka wada chodu zaburza całą postawę i wpływa na skrzywienia kręgosłupa. Lekarze na razie nie wiedzą, co jest synkowi, ale stwierdzili, że ma zaburzenia układu nerwowego i nieprawidłowe wzorce chodu. Dlatego Szymonek wymaga rehabilitacji, na którą mnie nie stać – tłumaczy Irmina Cieśla, mama chłopca, która wychowuje go samotnie. Trwa internetowa zbiórka pieniędzy na leczenie dziecka

AGNIESZKA JASKULSKA

Szymonek uwielbia przesiadywać przy kuchennym oknie, z którego na ruchliwej ulicy patrzy na ciężarówki i pojazdy ratownicze. – Synek urodził się zdrowy i przez pierwsze miesiące właściwie nie było żadnych problemów zdrowotnych, ale później zdiagnozowano u niego astmę. Kiedy Szymonek miał roczek i uczył się chodzić, zauważyłam, że niewłaściwie stawia stopy i chodzi na palcach jak baletnica – tłumaczy mama chłopca. – Myślałam, że to przejdzie, ale nic się nie zmieniło, a na dodatek zaczęły pojawiać się kolejne problemy i trudności. Szukałam pomocy u otwockich lekarzy, ale niewiele to dało, więc skontaktowałam się z innymi specjalistami. Jeden z nich powiedział, że synek może mieć mózgowe dziecięce porażenie dolnych części ciała. Wysłał synka na specjalistyczne badania, które długo trwały. Przestraszyłam się i przez kilka miesięcy żyłam w stresie, że mój synek nigdy nie będzie taki jak jego rówieśnicy – tłumaczy pani Irmina.

Chłopiec jest oczkiem w głowie mamy, która wychowuje go samotnie. Ojciec zostawił ich i nie utrzymuje kontaktu z synem. – Gdy idziemy ulicą, wszyscy oglądają się za Szymonkiem, że idzie jak baletnica, co czasami jest irytujące. Przez ten problem z chodem często muszę kupować synkowi buty. Jedne są sztywne, drugie zupełnie miękkie, sięgające za kostkę lub przed. Nie ma różnicy. Szymonek w każdych bucikach chodzi na palcach. Nawet gdy miał zrobione specjalistyczne buty ortopedyczne, i tak nic to nie pomogło – załamuje ręce pani Irmina. Mimo wielu konsultacji medycznych nie postawiono diagnozy. – Lekarze wykluczyli mózgowe porażenie dziecięce, co przyniosło mi ogromną ulgę, ale jednocześnie wciąż czuję niepokój, bo nie wiedzą, co jest Szymonkowi i jak mu pomóc. Stwierdzono ogólnie, że synek ma zaburzenia układu nerwowego i nieprawidłowe wzorce chodu. Niewykluczone, że niedługo będzie musiał przejść operację, bo ścięgna zaczęły sztywnieć, a to wpływa nie tylko na zły chód, lecz także może doprowadzić do deformacji jego stóp – martwi się pani Irmina.

Niedawno chłopiec trafił też pod opiekę psychologiczną, a także czeka go konsultacja u okulisty. – Szymonek czasami ma rozbiegane oczka, co jest niepokojącym objawem, dlatego w najbliższym czasie musi zostać przebadany przez okulistę dziecięcego. Załamałam ręce, bo jedyny szpital, gdzie jest taki specjalista od małych dzieci, znajduje się w Warszawie, a tam wizyta miałaby odbyć się za pięć lat! – tłumaczy mama chłopca. I dodaje, że będzie musiała skorzystać z prywatnej wizyty.

– Samotnie wychowuję Szymonka i mimo że pracuję, nie stać mnie na prywatne wizyty i intensywną rehabilitację, której synek potrzebuje. Zwłaszcza, że po dwóch turnusach rehabilitacyjnych w szpitalu już widać pierwsze efekty. To jest bardzo pocieszające – mówi pani Irmina. – Sama nie jestem w stanie zapewnić mojemu dziecku prywatnych wizyt u specjalistów, a tylko intensywna rehabilitacja może mu naprawdę pomóc! Uchyliłabym nieba mojemu dziecku, żeby był zdrowy i mógł rozwijać się tak jak jego rówieśnicy, ale brakuje mi pieniędzy na jego leczenie – mówi samotna matka. Osoby chcące pomóc choremu dziecku mogą wpłacać darowizny w internetowej zbiórce na stronie http://www.siepomaga.pl pod hasłem: „By samotna walka nie oznaczała walki przegranej… Pomagamy Szymonowi!”.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.