Fakty i mity o winie

Chociaż zdajemy sobie sprawę, że alkohol ma negatywny wpływ na zdrowie, większość z nas z przyjemnością sięga po niego raz na jakiś czas. Panuje także przekonanie, że kieliszek wina do obiadu bardziej pomaga, niż szkodzi, a wokół tego szlachetnego trunku narosło wiele rytuałów, które same w sobie sprawiają, że wydaje się on służyć dobrej misji. Czy jednak tak jest naprawdę?

AGATA LEGAN

Wino towarzyszy naszej cywilizacji praktycznie od zarania dziejów. Jego powstanie datuje się aż na 3 tys. lat p.n.e. (!), a rola, jaką odgrywało w życiu społecznym (i w medycynie!), zawsze była na tyle znacząca, że żadna epoka nie obyła się bez wzmianki o nim. Ba! Pojawia się również w mitach, legendach oraz… religijnych przypowieściach różnych wyznań, w których w zdecydowanej większości ma bardzo pozytywne konotacje. Starożytny grecki pisarz Plutarch nazwał ów trunek „najsmaczniejszym spośród lekarstw i najprzyjemniejszym spośród potraw”. Kraje południowo-zachodniej Europy słyną z zamiłowania do wina – we Włoszech, w Hiszpanii czy we Francji pite jest ono na co dzień do obiadu i kolacji. Przy czym warto wspomnieć, że ma zazwyczaj nie więcej niż 7 proc. alkoholu, a w upalne dni  bez skrupułów rozcieńcza się je wodą! Czy to przypadek, że właśnie te lubujące się w winie narody należą do najbardziej długowiecznych? Wpływ na te statystyki ma zapewne więcej czynników, ale spożycie winnego trunku faktycznie okazuje się mieć znaczenie dla długości życia. O ile zachowujemy w tej przyjemności zdrowy umiar.

UWAGA: Nawet najlepsze statystyki i wyniki badań nad prozdrowotnymi skutkami picia wina nie oznaczają, że jeśli dotąd nie piliśmy tego alkoholu, to powinniśmy zacząć. Świadomość korzyści z jego spożywania ma za to wspierać rozsądne podejście co do ilości i częstotliwości.

Winna medycyna

Wina od wieków używano także do celów innych niż kulinarne, m.in. jako barwnika, kosmetyku czy konserwantu. Było też składnikiem wielu lekarstw, przede wszystkim na problemy żołądkowe, poprawę krążenia i pracy serca, pozbycie się mokrego kaszlu, pobudzenie apetytu czy… poprawę nastroju. Serwowano je melancholikom i starcom. Stosowano je również do kąpieli leczniczych, np. rozgrzania obolałych stawów, przy łuszczycy, wypryskach, wysypkach i innych chorobach skóry, oraz kosmetycznie – do odmładzania jej wyglądu. Warto wiedzieć, że jeśli chcielibyśmy spróbować tej kuracji w domu, musimy pamiętać, by woda, do której wlejemy trunek, miała nie więcej niż 35ºC, a cały zabieg nie trwał dłużej niż godzinę.

Opisy działań wina trafiały przez lata do wielu encyklopedii i poradników medycznych. Jego właściwości bada się nadal na kolejnych frontach walki o długie i pozbawione dolegliwości życie. Zarówno kiedyś, jak i teraz przy stosowaniu wina obowiązuje podstawowa zasada: umiar! Przy czym kieliszek (czyli ok. 200 ml) do obiadu to ilość właściwie maksymalna, za optymalną uznaje się pół lub nawet jedną trzecią kieliszka. W tej dawce trunek rzeczywiście poprawi odporność, krążenie, trawienie, pracę mózgu, samopoczucie, stan kości i mięśni, a nawet działa antynowotworowo.

Co potrafi lampka wina?

Pobudza aktywność katelicydyny (głównie gatunki wytrawne) – peptydu o właściwościach bakteriobójczych – dzięki czemu efektywnie zwiększa odporność organizmu na zarazki.

Zwiększa różnorodność i reguluje równowagę dobrych bakterii w jelitach (dotyczy to tylko czerwonego wina), te zaś pomagają m.in. w trawieniu pokarmów, zwłaszcza tłustych, oraz w aktywności immunologicznej jelit, a zatem mała dawka czerwonego wina zmniejsza ryzyko otyłości, spadków odporności i skoków cholesterolu.

Pomaga w trawieniu i spalaniu kalorii – zawarty w czerwonym winie kwas elagowy blokuje tworzenie się nowych komórek tłuszczowych i wzrost tych już istniejących, pobudza też wątrobę do metabolizowania kwasów tłuszczowych. Również kwas cynamonowy sprzyja wytwarzaniu żółci, co dodatkowo przyspiesza trawienie tłuszczów. Trunek pity do posiłku stymuluje także wydzielanie śliny i enzymów, a przy regularnym stosowaniu wykształca mechanizm zamieniania kalorii zawartych w alkoholu w ciepło. Dodatkowo rozgrzanie to poprawia krążenie, dzięki czemu składniki odżywcze z pożywienia szybciej trafiają do krwiobiegu.

Reguluje cholesterol i chroni przed miażdżycą – dzięki związkowi organicznemu o nazwie resweratrol czerwone wino podnosi poziom HDL, a redukuje LDL i znacznie ogranicza ilość fibrynogenów, które mogłyby doprowadzić do utworzenia się skrzepów w naczyniach krwionośnych.

Chroni przed nowotworami – wspomniany resweratrol zmniejsza ilość białka, które sprzyja rozwojowi zmienionych chorobowo komórek, ponadto czyni komórki raka prostaty i czerniaka bardziej podatnymi na leczenie. Wino zawiera zresztą szereg bardzo silnych antyoksydantów, a także substancje, dzięki którym obniża poziom estrogenów, co z kolei stanowi profilaktykę raka piersi.

Wspomaga pracę serca, mózgu i innych organów – etanol i winne polifenole chronią przed przewlekłymi chorobami sercowo-naczyniowymi, taniny zmniejszają ryzyko chorób serca i cukrzycy typu 2, a resweratrol      obniża lepkość płytek, rozszerza i uelastycznia naczynia, dzięki czemu stymuluje krążenie, więc mózg (i inne narządy) jest lepiej ukrwiony. Jednocześnie spada także ryzyko stanów zapalnych, a w późniejszym wieku – tzw. chorób neurodegeneracyjnych, czyli np. alzheimera. Co ciekawe, okazuje się, że osoby w wieku 65+, które piją wino w niedużych ilościach, mają większą całkowitą objętość mózgu od osób niepijących alkoholu.

Opóźnia procesy starzenia i wydłuża życie – ten sam resweratrol stymuluje również SIR2, zwany genem długowieczności. UWAGA: czerwone wino zawiera go pięć razy więcej niż białe.

Wspiera mięśnie – pomaga zachować ich masę i siłę, a także gęstość kości.

Zmniejsza ryzyko zachorowania na zaćmę, i to aż o 50 proc.!     

Poprawia nastrój – wynika to z faktu, że alkohol wyzwala endorfiny (hormony szczęścia) i pomaga się uspokoić i zrelaksować. Ponieważ wykazuje jednocześnie właściwości przeciwzapalne, które są skorelowane ze stanami przygnębienia, uchodzi za dobry, doraźny środek na spadek nastroju. Nie należy go jednak traktować jako leku na depresję, a pity w nadmiarze może być wręcz jej wyzwalaczem.  

WAŻNE: Lepiej unikać picia wina bezpośrednio przed snem, bo może to pogorszyć jego jakość. Mimo że wielu osobom lampka wypita na noc pomaga szybciej zasnąć, głównie dzięki efektowi rozgrzania i rozluźnienia, to wpływa na zmianę aktywności mózgu – obok gwarantującej głęboki i efektywny sen aktywności delta, „załącza się” aktywność alfa, która zaburza proces regeneracji.

Savoir-vivre

W przypadku wina to bardzo istotna kwestia, która niejednokrotnie determinuje jego smak i inne zalety. Wszystkie rodzaje win powinniśmy schłodzić przed podaniem. Przyjętą temperaturą dla serwowania win białych i różowych jest 8-12ºC, a dla czerwonych – 16-18ºC. Wino nie bez przyczyny podaje się też w odpowiednich kieliszkach – idealny musi być przezroczysty, składać się z nóżki (za którą trzymamy, by nie nagrzewać wina dłonią) i czarki, która jest pękata na dole, a zwęża się ku górze (dzięki temu płyn ma mniejszy kontakt z powietrzem), a po nalaniu trunku zostaje w nim dość miejsca, by można było swobodnie zakręcić napojem – dlatego wino powinno się nalewać maksymalnie do połowy wysokości czarki, najlepiej zaś do jednej trzeciej. Co ważne, zbyt ciepły lub utleniony alkohol traci część swoich walorów zdrowotnych.

One thought on “Fakty i mity o winie

  • 5 stycznia 2022 o 18:38
    Permalink

    u mojego Taty 2109 roku rozpoznano nowotwór płuca, typowy dla palaczy, chociaż nigdy nie palił, z przerzutami z płuca do płuca, nieoperacyjny. Po jednym kursie chemioterapii paliatywnej, neutropenii IV stopnia, połowie naświetlań paliatywnych rozpoczął terapię metaboliczną, która trwała 1,5 roku (w tym olej cbd ). Do dziś dnia 1.żyje, 2.czuje się świetnie, 3.właśnie w poniedziałek wrócił po kolejnej wizycie kontrolnej u onkologa i jest wszystko w porządku. Może czasem “gdy medycyna tradycyjna rozkłada ręce” warto spróbować również takich metod. My z Siostrą długo szukaliśmy odpowiedniego olejku CBD dużo spekulacji co do stężenia czy wyższe i mniej kropel czy niższe i o wiele więcej kropel CBD naróżnych forach każdy inaczej się wypowiada i trafiliśmy na jendą z wydająco się nam uczciwie opinię zaufaliśmy i nie załujemy …. cytuję wypowiedź : Za rada pielęgniarki na onkologii Tato kupił olej CBD 5 % decarboxylated z dość dużo bo 3 butelki 15ml na miesiąc , ale tak miał zalecone ! … napisze stronę choć co nie który będą odbierać to za reklamę konopiafarmacja pl , ale warto kupić takie rzeczy z sprawdzonych źródeł coraz więcej jest punktów gdzie można zamiast olejku kupić wodę znam taki już przypadek 🙁

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.