Mieszkańcy pili toksyczną wodę

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia (22 grudnia) Urząd Miasta w Otwocku poinformował, że w 2009 r. wody podziemne na sporym obszarze miasta zostały skażone rakotwórczymi związkami chloru, dlatego ówczesny prezydent Zbigniew Szczepaniak i OPWiK zlecili badania ujęć wody nie tylko w studniach OPWiK, lecz także na prywatnych posesjach. W komunikacie opublikowanym na stronie internetowej podkreślono, że ówczesne władze miasta w skuteczny sposób nie poinformowały o zagrożeniu wszystkich mieszkańców. – W 2009 r. dużo mówiło się o tym, że woda w studni może być skażona przez starą pralnię chemiczną. Mam własne ujęcie wody. Któregoś dnia przyszli urzędnicy, aby pobrać próbki do badania – mówi w rozmowie z „Linią” pan Andrzej, jeden z mieszkańców Kresów, gdzie wyniki badań w 2009 r. potwierdziły, że woda została skażona

AGNIESZKA JASKULSKA

Pralnia chemiczna, która funkcjonowała w czasach PRL, mieściła się w centrum Otwocka (był to zakład państwowy). – W tamtym okresie nie było środków piorących w sklepach, tak jak teraz, dużo osób korzystało z tej pralni. Można było oddać tam do chemicznego czyszczenia np. garnitur czy płaszcz. W pralni przy ul. Wawerskiej pracował mój tata – mówi Jacek Czarnowski, radny powiatowy. I dodaje, że pralnię zamknięto w 2002 r. To właśnie ona jest odpowiedzialna za skażenie wód gruntowych. – Dopiero w 2007 r. weszło nowe rozporządzenie, które nakazywało badanie jakości wody na obecność związku tetrachloroetylenu i trichloroetylenu, które są pochodnymi chloru – tłumaczy dr n. med. Agata Wolska, szefowa Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Otwocku. Jednocześnie zapewnia, że woda w miejskim wodociągu w Otwocku jest na bieżąco badana przez PSSE. Wszystkie wskaźniki są monitorowane i nie odbiegają od normy.

OPWiK przypadkiem odkryło skażenie wód

W 2009 r. ówczesne władze Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji przypadkiem odkryły zanieczyszczenie wód podziemnych. Stało się to podczas przeprowadzanych cyklicznie badań jakości wody z miejskich studni. Czerpią one wodę z głębokości ok. 40-60 metrów (potem jest ona uzdatniana w OPWiK i ostatecznie trafia do sieci wodociągowej, a następnie do kranów w domach jednorodzinnych, bloków i innych instytucji, które są podłączone do sieci).

– W 2009 r. podczas badań jakości wody odkryto związki tetrachloroetylenu i trichloroetylenu, które są pochodnymi chloru, ale były to śladowe ilości. Dlatego zamknięto trzy studnie OPWiK i wybudowano nowe ujęcia w innych miejscach, gdzie woda nie była zanieczyszczona, co potwierdziły kolejne badania jej jakości – mówi w rozmowie z „Linią” Zbigniew Szczepaniak, ówczesny prezydent Otwocka. I dodaje, że wszystkie działania w tym okresie były realizowane pod nadzorem wielu instytucji. – O sytuacji zostali poinformowani mieszkańcy Kresów. Dlatego mogli „na szybko” podłączyć się do sieci wodociągowej – podkreśla Zbigniew Szczepaniak.

O wszystkim powiadomiono także starostwo powiatowe, prokuraturę, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie, Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Natomiast Państwowy Instytut Geologiczny na zlecenie ówczesnych władz OPWiK wykonał ekspertyzę hydrogeologiczną części miasta, w której doszło do skażenia wód podziemnych. – W naszych archiwalnych protokołach jest opis sytuacji, m.in. różnych kontroli, wizji w terenie czy spotkań poszczególnych jednostek, podczas których dyskutowano, co dalej. Ówczesne władze OPWiK szukały źródła skażenia wód podziemnych, dlatego pod lupę wzięto różne zakłady i firmy usługowo-handlowe, w tym kilka pralni w Otwocku. Kontrolę przeprowadzono nawet w pralni w szpitalu powiatowym przy ul. Batorego – zaznacza Agata Wolska, dyrektor PSSE w Otwocku. I dodaje, że od 1999 r. do 2002 r. otwocki sanepid wydał kilka zgód na zakup z zagranicy niedużych ilości związku tetrachloroetylenu i trichloroetylenu m.in. dla otwockiego laboratorium. Krok po kroku udało się ustalić źródło skażenia. Okazało się, że odpowiedzialna za to była państwowa pralnia chemiczna przy ul. Wawerskiej w centrum Otwocka.

Toksyny w dole za budynkiem

O ustaleniach powiadomiono starostwo powiatowe, prokuraturę, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie, Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Natomiast Państwowy Instytut Geologiczny na zlecenie ówczesnych władz OPWiK wykonał ekspertyzę hydrogeologiczną części miasta, gdzie doszło do skażenia wód podziemnych.

– W naszych archiwalnych protokołach jest opis sytuacji, m.in. badań wody wykonanych przez PSSE, są też raporty ze spotkań jednostek, podczas których omawiano zaistniałą sytuację. Ówczesne władze OPWiK szukały źródła skażenia wód podziemnych, dlatego pod lupę wzięto różne zakłady i firmy usługowo-handlowe, w tym kilka pralni w Otwocku. Kontrolę przeprowadzono nawet w pralni w szpitalu powiatowym przy ul. Batorego – zaznacza dr n. med. Agata Wolska, szefowa PSSE w Otwocku.

Krok po kroku udało się ustalić źródło skażenia. – Podczas wizji w terenie z tyłu budynku dawnej pralni odkryliśmy wykopany w ziemi dół, w którym znajdowała się toksyczna substancja. W ten sposób związki tetrachloroetylenu i trichloroetylenu przeniknęły do gruntu i skaziły wody podziemne. W latach 70. czy 80. nie zwracano szczególnej uwagi na odpady chemiczne, bo wiedza na temat ich toksyczności nie była duża – tłumaczy w anonimowej rozmowie z „Linią” pracownik OPWiK.

Urzędnicy pobierali próbki z posesji

W 2009 r. OPWiK i urząd miasta zleciły przeprowadzenie badań wody z ujęć na prywatnych posesjach przy różnych ulicach na Kresach. – Na polecenie Urzędu Miasta w Otwocku przebadano osiem prywatnych ujęć. Wyniki badań wody w czterech z nich nie potwierdziły skażenia, w dwóch były niewielkie przekroczenia, natomiast w dwóch pozostałych stwierdzono znaczne przekroczenie norm – informuje dr n. med. Agata Wolska. Badania rozszerzono o kolejne miejsca na Kresach, gdzie stwierdzono lub wykluczono obecność rakotwórczych związków w wodach podziemnych.

Takie badania były przeprowadzone także u pana Andrzeja, który mieszka w okolicy ul. Okrzei na Kresach. – W naszych okolicach woda ze studni nigdy nie była zbyt dobrej jakości. W 2009 r. mówiło się o skażeniu wody w studniach. U mnie też byli urzędnicy i pobierali próbki do badania – przyznaje w rozmowie z „Linią” 78-letni pan Andrzej. Wyniki potwierdziły, że woda w studni mieszkańca Kresów jest skażona, a wyniki kilkanaście razy przekraczały dopuszczalne normy. – Od tego czasu wodę z własnego ujęcia wykorzystywaliśmy np. do kąpieli, prania, sprzątania, a do celów spożywczych przywozimy wodę w bańkach lub kupujemy w sklepie – tłumaczy pan Andrzej. I dodaje, że urzędnicy informowali o konieczności podłączenia posesji do sieci wodociągowej, ale wtedy dla jego rodziny to był zbyt duży koszt.

Informacja o skażeniu nie dotarła jednak do wszystkich mieszkańców Kresów. – Nigdy o tym nie słyszałem, mimo że od wielu lat jestem związany z samorządem. O zagrożeniu dowiedziałem się dopiero z komunikatu otwockiego urzędu, który opublikował go tuż przed świętami. Ta wiadomość bardzo zaniepokoiła mieszkańców – tłumaczy mieszkający na Kresach powiatowy radny Jacek Czarnowski. 

PIG badał kierunek spływu wód, ale nie zdradza szczegółów

Komunikat opublikowany 22 grudnia na stronie otwockiego ratusza bardzo zaniepokoił, a nawet przeraził wielu mieszkańców. „Linia” jeszcze przed świętami zadała urzędowi szczegółowe pytania w tej sprawie, m.in. o okoliczności ujawnienia archiwalnych materiałów, liczbę przeprowadzonych badań wody na prywatnych posesjach, co to znaczy, że w przeszłości urząd miasta nie poinformował skutecznie o tym zagrożeniu, a także o to, jakie działania podejmie miasto, aby zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo. Zapytaliśmy także, czy zagrożenie związane ze skażeniem wód podziemnych wpływa na budowę odwiertów geotermalnych i innych inwestycji planowanych razem z tym zadaniem. Odpowiedzi na nasze pytania urząd zawarł w obszernym komunikacie, który opublikował kilka dni temu na swojej stronie internetowej, a potem część tych informacji przesłał do redakcji. Biuro prasowe zapewnia, że skażenie wód podziemnych na Kresach nie ma wpływu na budowę odwiertów geotermalnych i innych planowanych inwestycji. „Linia” zapytała także Państwowy Instytut Geologiczny m.in.

o wyniki badań, które przeprowadził w 2009 r. i o to, czy nadal istnieje zagrożenie, mimo że minęło już 12 lat. – Nasi specjaliści wykonali badania mające na celu określenie kierunków dopływu do studni ujęcia przy ul. Batorego wód zanieczyszczonych związkami chlorowcopochodnymi. Ekspertyza wraz z wnioskami i rekomendacjami do dalszych działań została przekazana OPWiK. Nasz instytut nie jest upoważniony do przekazywania jakichkolwiek informacji, nie jest też ich dysponentem – zaznacza mgr Anna Bagińska, kierownik Biura Promocji i Komunikacji PIG.

Mieszkańcy Kresów pili toksyczną wodę

Ratusz zapewnia, że o skażeniu wód podziemnych obecne władze Otwocka dowiedziały się w drugiej połowie grudnia z ujawnionych przez Państwowy Instytut Geologiczny (PIG) archiwalnych dokumentów z 2009 r. – Dowiedzieliśmy się o tym przypadkiem, gdy razem z radnymi i miejską spółką OZEC przymierzaliśmy się do realizacji inwestycji przy ul. Kraszewskiego. Chodzi o budowę komunalnej stacji paliw – tłumaczy prezydent Otwocka Jarosław Margielski.

– Przed przystąpieniem do tej inwestycji zleciłem PIG wykonanie analizy ujęć wody na tym terenie. Wtedy instytut przedstawił nam archiwalne analizy badań z 2009 r. dotyczące skażenia wód podziemnych na Kresach. Badania wykazały znaczne przekroczenie dopuszczalnych norm zawartości związków rakotwórczych (tetrachloroetylenu i trichloroetylenu). Były to przekroczenia 40- i 60-krotne. Zanieczyszczenie dotyczy wód podziemnych na głębokości ok. 40 metrów w górę – wyjaśnia prezydent Margielski. I dodaje, że w 2009 r. ówczesne władze miasta o skażeniu poinformowały jedynie kilku mieszkańców, od których zostały pobrane próbki wody.

– Obszar skażenia dotyczy znacznie większej liczby osób, które nie były o tym zagrożeniu poinformowane. Ponadto w 2009 r. zostały wydane zalecenia, aby ta strefa skażenia nie rozprzestrzeniała się poza wyznaczony obszar. Jak wynika z przeprowadzonych analiz, zostały one w większości zbagatelizowane. Przez tyle lat mieszkańcy tego obszaru z dużym prawdopodobieństwem pili wodę o podwyższonych zawartościach związków rakotwórczych 1 i 2 grupy i nie mieli szans temu przeciwdziałać, bo nie zostali o tym zagrożeniu poinformowani. Będziemy badali tę sprawę także pod kątem odpowiedzialności osób lub ich spadkobierców, które doprowadziły do zatrucia wód podziemnych – zapewnia prezydent Margielski, który w grudniu zwołał nadzwyczajne spotkanie z udziałem PSSE, OPWiK i PIG, aby omówić kryzysową sytuację. Poinformował też, że choć nie przeprowadzono jeszcze badań i nie wiadomo, czy po 12 latach skażenie nie uległo zmianie, na spotkaniu urzędnicy potwierdzili, że nadal istnieje duże ryzyko skażenia wód podziemnych rakotwórczymi związkami.

Spotkanie z mieszkańcami w teatrze

We wtorek, 28 grudnia w Teatrze Miejskim im. S. Jaracza w Otwocku odbyło się spotkanie informacyjne dla mieszkańców w związku ze skażeniem wód podziemnych w 2009 r. Jak przyznał obecny na spotkaniu powiatowy radny Dariusz Kołodziejczyk, który był wtedy przewodniczącym Rady Miasta Otwocka, w 2009 r. radni też nie mieli wiedzy o zagrożeniu, mimo że urząd o nim wiedział. O sprawie zrobiło się głośno dopiero teraz.

„Linia” zapytała Tomasza Dąbrowskiego, prezesa OPWIK, o to, jakie działania będą wdrożone, aby zapewnić mieszkańcom Kresów pomoc. – Pod koniec ubiegłego tygodnia przy parku „Wiejska” u zbiegu ul. Wawerskiej i ul. Wiejskiej został uruchomiony uliczny zdrój. Mieszkańcy mogą tam pobierać wodę z miejskiego wodociągu. Drugi taki zdrój powstanie do 10 stycznia na rogu ul. Batorego i ul. Okrzei – obiecuje prezes Tomasz Dąbrowski. I dodaje, że mieszkańcy otrzymują również wodę butelkowaną (akcję dostarczania wody koordynuje Biuro Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Otwocka). – Osoby, które zechcą przyłączyć nieruchomość do sieci wodociągowej, będą miały taką możliwość. Niewykluczone, że koszty będzie można rozłożyć na raty na kilka lat – podkreśla prezes Dąbrowski.

Prezydent zlecił już wykonanie serii badań laboratoryjnych i powtórnej analizy skażenia wód podziemnych oraz wyznaczenia aktualnego obszaru ryzyka. – Badania potrwają kilka miesięcy, bo do sprawdzenia jest ok. 200 gospodarstw domowych z tego terenu, które nie są podłączone do miejskiej sieci wodociągowej – informuje prezydent Margielski. – Badania rozpoczną się na początku stycznia. Musimy jak najszybciej ustalić stan faktyczny dla obecnego obszaru skażenia. Będziemy kontaktować się bezpośrednio z mieszkańcami, ponieważ z każdego ujęcia wody laborant będzie musiał pobrać próbkę. Badania zostaną przeprowadzone na koszt miasta – zapewnia prezydent.

Miasto będzie szukało winnego

Urząd zlecił ponowne przeprowadzenie kompleksowych badań w zakresie ustalenia aktualnego obszaru miasta, na którym występują skażone wody podziemne. – Zleciłem także wykonanie audytu w urzędzie miasta i OPWiK, aby przeanalizowano dokumentację dotyczącą skażenia wód podziemnych pod kątem analizy tego, z czyjej strony doszło do zaniechań w sprawie  możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby, które tę wiedzę miały i nie dopełniły obowiązków służbowych. Gdy tylko audyt się zakończy i będziemy mieli pełną analizę, zostanie złożone zawiadomienie do prokuratury – zapowiada prezydent Jarosław Margielski.

 

Mieszkańcy mogą zlecić badanie wody na swojej posesji

PSSE kilka razy w roku przeprowadza badania jakości wody w miejskiej sieci w zakresie wskaźników chemicznych. W laboratorium WSSE w Warszawie mieszkańcy mogą wykonać badanie wody ze swojej studni na prywatnej posesji, jednak jest to usługa odpłatna. Osoba zainteresowana musi pobrać butelki z laboratorium WSSE w Warszawie i tam też je dostarczyć. Zwykle mieszkańcy decydują się na podstawowe badania w zakresie wskaźników mikrobiologicznych, które kosztują 192 zł. Natomiast najczęściej wykonywane badanie wody na zawartość wskaźników chemicznych, np. żelaza czy manganu, kosztuje 74 zł, a pełen zakres badań wody w zakresie fizykochemicznym z uwzględnieniem tetrachloroetylenu i trichloroetylenu wynosi łącznie 3 256 zł netto – tłumaczy dr Wolska.

2 komentarze do “Mieszkańcy pili toksyczną wodę

  • 7 stycznia 2022 o 08:37
    Permalink

    Margielski kogo chcesz szukać i ile czasu zajmie Ci to szukanie? Popatrz ile czasu zajęło wam rozwiązanie sprawy z Wielką Dziurą Otwocką. Winny jest Urząd i prezydent (były) jako jego szef, a co i który urzędnik zawalił to już wasza wewnętrzna sprawa. Pozew zbiorowy przeciwko Urzędowi, odszkodowanie dla ludzi, a potem możesz już latami na spokojnie szukać winnych wśród swoich ludzi, no chyba, że w Otwocku nie ma żadnego prawa i sprawiedliwości?

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2022 o 09:49
    Permalink

    To że Pan Kołodziejczyk twierdzi, że jako przewodniczący Rady Miasta nic nie wiedział o skażeniu tylko świadczy o tym jakim jest ignorantem, i że nigdy nie powinien pełnić takiej funkcji. O skażeniu wiedzieli mieszkańcy, a nie wiedział przewodniczący Rady Miasta. Nie ma Pan w ogóle poczucia wstydu Panie Kołodziejczyk. Piszę to jako Pański sąsiad, który o skażeniu słyszał, ponieważ to nie była żadna tajemnica.
    Pan Margielski ma kolejną dawkę paliwa do swojej prywatnej wojny z OPWiK i byłym prezydentem. Wszystko skorelowane czasowo ze 100% podwyżką dla siebie. Żenada, ale w sumie nic nowego.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.