O jeden magazyn z chemikaliami mniej

380 pojemników z niebezpiecznymi odpadami wywieziono z jednego z dwóch nielegalnych składowisk, które w 2019 roku odkryto w Osiecku. Niestety nadal problemem pozostaje magazyn, w którym zalega blisko tysiąc ton chemikaliów

fot: FB Karolina Zowczak Wójt Gminy Osieck

ARTUR KUBAJEK

Ta informacja wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami gminy Osieck, lecz także całego regionu. „Linia” kilkakrotnie pisała o tym, że pod koniec lutego 2019 roku w jednym z niedziałających już zakładów produkcyjnych przy ul. Kolejowej w Osiecku odnaleziono 750 pojemników (typu mauzer), w których znajdowało się ponad tysiąc ton toksycznych odpadów. To odkrycie było następstwem śledztwa prowadzonego przez radomską prokuraturę dotyczącego innego nielegalnego składowiska, które śledczy odnaleźli w Borkowicach pod Radomiem. – Znajdowało się tam około 1,5 tys. ton niebezpiecznych odpadów. W tej sprawie zatrzymano osiem osób, które trafiły do aresztu – mówiła w rozmowie z „Linią” prokurator Beata Galas z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Prokurator prowadzący sprawę przeprowadził w Osiecku czynności procesowe z udziałem Państwowej Straży Pożarnej, Mazowieckiego Inspektora Ochrony Środowiska i policji. Na miejsce wezwano Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego. Jej pracownicy pobrali próbki ze wskazanych zbiorników i przekazali je inspektorom WIOŚ do dalszych badań. – Pojemniki nie miały oznaczeń, które mogłyby wskazać na ich pochodzenie i informować, jakie dokładnie substancje znajdują się w środku – tłumaczyła w rozmowie z „Linią” Karolina Zowczak, wójt Osiecka. 28 lutego 2019 roku WIOŚ poinformował, że w pojemnikach znajdują się odpady niebezpieczne zawierające substancję trichloroetan, która jest silnie toksyczna, rakotwórcza i ma właściwości narkotyczne. Władze gminy Osieck powołały specjalny zespół kryzysowy, który rozpoczął działania mające na celu usunięcie odpadów z terenu gminy. O wszystkim powiadomiono też starostwo powiatowe, wojewodę mazowieckiego i ministra środowiska. W toku śledztwa wyszło na jaw, że w proceder jest zamieszany 46-letni Marek D., mąż jednej ze współwłaścicielek nieruchomości, na której składowano chemikalia.

Jak się okazało, to nie był koniec problemów. Tuż przed Wielkanocą na sąsiedniej działce w opuszczonej hali, również przy ul. Kolejowej, odkryto kolejne składowisko chemikaliów (roboczo nazwane Osieck II). – Pozostawiono tam 236 sztuk mauzerów o pojemności tysiąca litrów każdy, a także 209 beczek różnej wielkości, głównie 200-litrowych – informowała „Linię” Karolina Zowczak. Okazało się, że właścicielem drugiej hali, gdzie znaleziono chemikalia, jest małżeństwo emerytów.

Władze gminy wezwały właścicieli nieruchomości do dobrowolnego usunięcia odpadów z posesji. – Strony tego nie zrobiły – przyznaje wójt Zowczak.  Dlatego samorząd wszczął postępowanie administracyjne, które nałoży na właścicieli obowiązek utylizacji niebezpiecznych substancji. W obliczu zagrożenia związanego ze składowanymi nielegalnie chemikaliami, prowadzonymi postępowaniami prokuratorsko-procesowymi i przedłużającymi się procedurami administracyjnymi władze Osiecka interweniowały tam, gdzie było to tylko możliwe, aby doprowadzić do usunięcia odpadów z terenu gminy.

W połowie grudnia 2021 roku wójt Karolina Zowczak podzieliła się z mieszkańcami dobrą wiadomością. „Hala znajdująca się na działce nr ewid. 1056 (hala bliżej drogi) w całości została uprzątnięta z nielegalnie składowanych odpadów niebezpiecznych” – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie urzędu gminy. Jak dowiedzieliśmy się od Karoliny Zowczak, wywóz odpadów z magazynu „Osieck II” rozpoczął się 14 września, a zakończył 2 listopada 2021 roku.

– W sumie zostało usuniętych 380 pojemników typu mauzer o pojemności metra sześciennego, w których były przechowywane niebezpieczne odpady zarówno w postaci stałej, jak i ciekłej – mówi wójt Osiecka. – I co ważne, za ich usunięcie gmina nie zapłaciła ani złotówki, poza kosztami związanymi z obsługą prawną, z jakiej musiała skorzystać – podkreśla Karolina Zowczak.

Niestety nadal problemem pozostają chemikalia zalegające w drugim z odnalezionych magazynów („Osieck I”). Wprawdzie w lutym ubiegłego roku w obecności wójt Osiecka, policji, druhów z OSP Pogorzel i przedstawicieli mińskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska odbyły się dwa transporty, podczas których z terenu nieruchomości wywieziono 20 pojemników z odpadami, ale nadal zalega tam ponad 700 mauzerów. W tej sprawie toczy się zarówno proces sądowy, jak i trwają postępowania administracyjne.

Jak informuje wójt Osiecka, do czasu likwidacji składowiska WIOŚ nadal będzie prowadził wokół niego pomiary powietrza. Zgodnie z wynikami ostatniej kontroli z 22 października 2021 roku żadna z przeprowadzonych analiz nie wykazała zanieczyszczenia.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.