Leszcze dopadły artystów

Jedną z pierwszych sportowych imprez w 2022 roku w powiecie otwockim był Noworoczny Halowy Turniej Piłki Nożnej o Puchar Burmistrza Karczewa. Do walki o zwycięstwo przystąpiło 13 zespołów

zdjęcia: FB Michał Rudzki – Burmistrz Karczewa

MARCIN SULIGA

Dzień po sylwestrowych szaleństwach w Miejskiej Hali Sportowej w Karczewie odbył się noworoczny turniej piłki nożnej. Patronem zawodów był burmistrz Karczewa Michał Rudzki, który nie zamierzał ograniczać się wyłącznie do kibicowania i wręczenia najlepszym ekipom pamiątkowych pucharów, ale wspólnie z pracownikami urzędu miasta wziął czynny udział w rozgrywkach. – Pomysł udziału pojawił się już dwa lata temu, gdy organizowaliśmy pierwszy sylwestrowy turniej charytatywny. Wtedy głównym celem była chęć pomocy i dobra zabawa. Ponieważ w urzędzie jest kilka osób, które grywają w piłkę, ten turniej był doskonałą okazją do zabawy i spędzenia czasu razem – mówi burmistrz i kapitan ekipy Urzędasów.

– Z pokorą podchodziliśmy do ewentualnego sukcesu w tym turnieju, a tak na poważnie, mierzyliśmy siły na zamiary. Większość z nas okazjonalnie gra w piłkę, więc w porównaniu z zespołami, które grają ze sobą na co dzień, nie mieliśmy większych szans na to, by znaleźć się na szczytcie tabeli. Najważniejsze jednak, że udało się zrealizować główne idee turnieju, a więc sport, dobrą zabawę i integrację – dodaje Rudzki.

W trakcie rywalizacji burmistrz Karczewa miał okazję, by po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrać ze swoim bratem Maciejem, który strzegł bramki jednej z drużyn. – Zawsze graliśmy w jednej drużynie, ja w obronie, a Maciek na bramce. Wtedy jako obrońca miałem pewność, że za plecami mam solidne wsparcie. Teraz niestety było inaczej. Bramki bratu też nie udało mi się strzelić – przyznaje Michał Rudzki. 

W turnieju wzięło udział 13 drużyn, ale zwycięzca zawodów mógł być tylko jeden. W wielkim finale spotkały się zespoły złożone w dużej mierze z byłych wychowanków Mazura Karczew – po jednej stronie ekipa Leszczy, a po drugiej Reprezentacja Artystów Polskich. – Jeśli dobrze liczę, minie chyba już z 10 lat, od kiedy ostatni raz grałem w piłkę. Przerwa była dość długa, ale gdy dostałem propozycję od chłopaków, właściwie się nie wahałem – przyznał po turnieju gracz Reprezentacji Artystów Polskich Robert Siwak.

– Nie sądziłem, że zajdziemy tak daleko w tym turnieju, bo o ile potencjał mieliśmy spory, to obawialiśmy się przede wszystkim o kondycję i brak sił. Zaangażowanie i ambicja pozwoliła nam jednak dojść do finału – dodaje były napastnik Mazura, Amura Wilga czy Promnika Łaskarzew.

Reprezentacja Artystów Polskich mogła pokusić się nawet o wygraną, bo w finale przez długi czas prowadziła 1:0. Jednak w końcówce Leszcze z nawiązką odrobiły straty, wygrywając 3:1. – Nie mieliśmy w związku z tym turniejem dużych oczekiwań. Zgłosiliśmy się, żeby pograć, ale przede wszystkim, żeby spotkać się i pogadać z dawno niewidzianymi kolegami z boiska. Dlatego nikt z nas nie nastawiał się na zwycięstwo. Podeszliśmy do tego na dużym luzie, bez presji i być może to było kluczem do ostatecznej wygranej – stwierdził zawodnik Leszczy Damian Brzeziński. – Trochę pomógł nam też fakt, że nasi rywale grali dwa mecze z rzędu i w końcówce wyraźnie zabrakło im sił. To pozwoliło odwrócić losy finału i wygrać – dodaje. Warto odnotować, że w zwycięskim zespole zagrał Maciej Kędziorek, asystent Macieja Skorży, pierwszego trenera obecnego lidera Ekstraklasy –  Lecha Poznań. Trzecie miejsce w turnieju przypadło drużynie RLS.

Tegoroczny turniej przeszedł do historii, ale za rok czeka nas kolejna edycja. – Większość z nas nie gra na dużych boiskach, ponieważ nie ma na to czasu i zdrowia, ale jeśli w okolicy będą podobne turnieje, z pewnością weźmiemy w nich udział. Wykonamy jeszcze kilka telefonów do pozostałych kolegów z murawy, uzupełnimy skład i może wtedy wynik będzie lepszy, choć tak naprawdę liczy się tu przede wszystkim dobra zabawa – przyznaje Siwak.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.