Otwocczanin w „The Voice Senior”

W niedzielę, 2 stycznia wystartowała trzecia edycja programu „The Voice Senior”. W pierwszym odcinku przesłuchań w ciemno wziął udział Andrzej Wojda – znakomity śpiewak z Otwocka, który zrobił na jurorach duże wrażenie i zakwalifikował się do programu

PRZEMEK SKOCZEK

Andrzej Wojda jest mieszkańcem otwockich Kresów od lat związanym z chórem Cantores Reginae Poloniae, który działa przy parafii Matki Bożej Królowej Polski. Gościnnie występuje też w wielu innych zespołach. Może pochwalić się basem o niezwykłej, naturalnej, głębokiej barwie. Jest ceniony za talent i profesjonalizm. Choć jest amatorem, występował na wielu scenach u boku artystów Teatru Wielkiego Opery Narodowej czy Filharmonii Narodowej. Koncertował w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Hiszpanii. Latem ubiegłego roku został doceniony przez ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu, który przyznał mu honorową odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Andrzej Wojda ma nadal apetyt na kolejne wokalne wyzwania, co udowodnił, występując w programie „The Voice Senior”, w którym zaśpiewał sentymentalny utwór „W pewien piękny wieczór”. To stary przebój, który pojawił się m.in. w amerykańskim musicalu „Południowy Pacyfik” z 1958 roku. Oryginał wykonywał śpiewak operowy Ezio Pinza, autorem i wykonawcą polskiej wersji był Henryk Rostworowski. Otwocczanina nie pokonała trema. Zrobił swoje z ogromnym spokojem i pewnością siebie. Odwróciły się dwa fotele. Najpierw przycisk wcisnął Piotr Cugowski, a po nim Witold Paszt. Pan Andrzej wybrał drużynę tego pierwszego. Zostaje zatem w grze i będzie walczył w kolejnych etapach.

– To było bardzo przyjemne doświadczenie, zarówno sam występ przed nową, wielką publiką, jak i poznanie wspaniałych ludzi. Trema była, choć dzięki doświadczeniu scenicznemu udało się ją pokonać. Najgorsze było to, że moje wejście miało opóźnienie, jednej z jurorek poprawiano makijaż, a stres potęguje pragnienie. Już na początku czułem, że chce mi się pić, ale pod koniec myślałem, że język stanie mi kołkiem. Na szczęście się udało – opowiada Andrzej Wojda. – Jestem bardzo zadowolony i cieszę się, że mogłem wnieść odrobinę radości do domów i serc wielu znajomych i przyjaciół – dodaje.

Przy okazji przyznania ministerialnej odznaki otwocczanin podkreślał, że talent i pasję mógł rozwijać dzięki Ryszardowi Nowaczewskiemu, znanemu animatorowi kultury z Józefowa. „Dostrzegł mnie i docenił. Odkąd stanął na mojej drodze, moja działalność śpiewacza nabrała tempa i innego wymiaru” – opowiadał w rozmowie z „Linią”. Nic dziwnego, że właśnie Ryszard Nowaczewski był jednym z bliskich, którzy wspierali śpiewaka w kulisach podczas nagrania. Można być pewnym, że ta dwójka – artysta i sprawny impresario – jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.