Sprawa wynagrodzenia burmistrza trafi do sądu?

Choć większość samorządów powiatu otwockiego dostosowała już wysokość wynagrodzeń dla włodarzy do zapisów ustawy o pensjach pracowników samorządowych, burmistrz Karczewa nadal zarabia 3 tys. 100 zł „na rękę”. Uchwała rady miejskiej w sprawie takiej wysokości wynagrodzenia jest niezgodna z obecnie obowiązującymi przepisami, ale radni nie kwapią się do podniesienia pensji burmistrza. Zapowiadają, że zrobią to w „stosownym czasie”. Burmistrz nie wyklucza skierowania sprawy do sądu

SYLWIA WYSOCKA

Nowe przepisy ustawy o wynagrodzeniu samorządowców spowodowały, że większość włodarzy powiatu otwockiego zarabia obecnie znacznie więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Gdy pod koniec ubiegłego roku rady miast i gmin przyjmowały uchwały ustalające nowe wynagrodzenia wójtów, burmistrzów, prezydenta czy starosty, ich podwyżki tłumaczyły z jednej strony koniecznością dostosowania uchwał do ogólnopolskich przepisów, z drugiej ciężką pracą i odpowiedzialnością reprezentantów władzy wykonawczej. Obecnie górne wynagrodzenie burmistrza może sięgać nawet ponad 20 tys. zł brutto, a minimalne nie może być niższe niż 80 proc. maksymalnego wynagrodzenia określonego dla poszczególnych stanowisk w przepisach wspomnianej ustawy.

Tymczasem w Karczewie czas się zatrzymał. Burmistrz Michał Rudzki nadal jest najniżej opłacanym burmistrzem w Polsce, zarabiając 3 tys. 100 zł netto. Mimo że już w grudniu ubiegłego roku przedstawił on przewodniczącemu rady miejskiej Piotrowi Żelazce projekt uchwały w sprawie podwyższenia wynagrodzenia zgodny z nowymi przepisami ustawy, rada zajmie się nim – jak powiedział w rozmowie z „Linią” przewodniczący Żelazko – „we właściwym czasie”. Podobnego sformułowania przewodniczący użył we wcześniejszej rozmowie z dziennikarką telewizji publicznej w regionalnym programie, w którym brał udział razem z burmistrzem Michałem Rudzkim. Przewodniczący poinformował tam jednak, że będzie to w „możliwie bliskim terminie”, choć podkreślił, że rada zdecydowała, żeby tę decyzję odłożyć, a i wiele innych samorządów jeszcze się tym nie zajęło.

Ustawodawca nie określił wprawdzie terminu, do którego uchwały w sprawie wynagrodzeń powinny być zmienione. Bezczynność rady powoduje jednak, że świadomie podtrzymuje ona stan niezgodności z prawem swoich uchwał, ale może mieć także negatywne konsekwencje finansowe w postaci konieczności wypłaty odsetek.

– Faktycznie, ustawodawca nie określił terminu wprowadzenia w życie przepisów – komentuje w rozmowie z „Linią” burmistrz Karczewa Michał Rudzki. – Jednak każdy dzień zwłoki może oznaczać dla gminy dodatkowe obciążenie, ponieważ ustawa przyjęta przez parlament przewiduje wyrównanie, więc działanie karczewskich radnych powoduje opóźnienie w wypłacie i konieczność naliczenia odsetek. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że brak uchwały ma na celu wyłącznie spowodowanie dyskomfortu burmistrza kosztem budżetu gminy Karczew, czyli wszystkich mieszkańców. To niestety po raz kolejny pokazuje, że radni nie liczą się z mieszkańcami, ponieważ na koszt gminy urządzają kolejny spektakl polityczny – ocenia burmistrz.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.