Szybować jak ptak

Róża Brytan jest kobietą wielu pasji, która może być inspiracją dla innych. Nie boi się realizowania swoich marzeń. Kocha naturę, więc została przyrodnikiem, pracuje w Centrum Edukacji Leśnej w Celestynowie. W wolnym czasie jeździ z plecakiem po świecie, lata szybowcami i jest piekielnie utalentowaną rysowniczką

Otwocczanka łączy swoje zainteresowania, czerpiąc inspiracje z wypraw i obserwacji natury oraz wykorzystując umiejętności plastyczne, czego efektem są ilustracje przyrodnicze, rysunki o tematyce lotniczej i inne projekty. Wydaje się, że imię i nazwisko idealnie wyrażają jej osobowość. Z jednej strony to delikatny i piękny kwiat, z drugiej – twardzielka, która nie boi się wyruszyć na poszukiwanie przygód.

O swoich pasjach RÓŻA BRYTAN opowiada w rozmowie z Przemkiem Skoczkiem

Spotykamy się w trzeci poniedziałek stycznia. W mediach trąbią, że to Blue Monday – najbardziej depresyjny dzień w roku. Jak się czujesz?

– Świetnie! Zupełnie nie odczuwam skutków Blue Monday. Wydaje mi się, że dopiero gdy ten dzień tak nazwano, ludzie zaczęli zwracać uwagę na swoje samopoczucie i doszukiwać się w nim gorszych stanów. Albo lepszych, bo to, jak go postrzegamy, tak naprawdę zależy od naszego ogólnego nastawienia do świata. Od tego, czy skupiamy się w życiu na negatywach, czy pozytywach.

Ty jesteś zdecydowanie pozytywną osobą, która potrafi korzystać z uroków życia. Jak złapałaś podróżniczego bakcyla?

– U mnie jedna pasja łączy się z drugą, a druga z trzecią (śmiech). Zawsze kochałam przyrodę, zarazili mnie tym rodzice i dziadek, dlatego wybrałam taki kierunek studiów i taką pracę. Ta fascynacja zrodziła potrzebę podróżowania, bo robię to właśnie po to, by poznawać dziką przyrodę w różnych zakątkach świata. Szczególnie bliskie są mi ptaki, uwielbiam obserwować je w ich naturalnym środowisku. Te obserwacje z kolei przekładają się na moje rysunki, ponieważ tworzę przeważnie ilustracje przyrodnicze, nie tylko portrety ptaków, lecz także różnych zwierząt.

Twoje rysunki są niezwykle perfekcyjne i realistyczne. Masz wielki talent.

– Dziękuję, choć talent niewiele by znaczył bez ciężkiej pracy. Jestem samoukiem, nigdy nie chodziłam do szkoły plastycznej ani na żadne zajęcia z rysunku, ale robię to od dziecka i nabywałam umiejętności przez lata. Na pewno ze względu na to, że zawsze z rysowania czerpałam przyjemność, bardzo chętnie ćwiczyłam i osiągnęłam obecny poziom. To nie jest sztuka dla samej sztuki, wiele moich ilustracji trafia do różnych publikacji i książek przyrodniczych, są one wykorzystywane do celów edukacyjnych. Poza tym większość tego, co tworzę, prezentuję przyjaciołom i znajomym, rysunki nie leżą w szufladzie. Miło mi, gdy cieszą oczy innych, wkładam w nie wiele serca i czasu. Na stworzenie jednej pracy poświęcam od kilku do kilkudziesięciu godzin. To oczywiście zależy od techniki, z jakiej korzystam. Rysuję ołówkami, długopisami, kredkami ołówkowymi, ale takimi artystycznymi, które dają dużą głębię kolorów i kontrast. Szczególnie lubię jednak monochromatyczne prace w czerni i bieli, w których można uzyskać największy kontrast. Przy nich wykorzystuję zwykle technikę scratchboardu. Jest ona przeciwieństwem rysowania, bo zamiast nanosić kolor, wydrapuję tusz pokrywający kartkę i odsłaniam to, co jest pod nim. To wymaga wcześniejszego przygotowania podłoża, można takie kartki czy arkusze kupić, ale ja wolę robić je sama.

Wydaje się, że ta technika wymaga ogromnej precyzji. Trudniej panuje się nad kreską wydrapywaną niż rysowaną?

– Zdecydowanie trudniej. Przy scratchboardzie nie ma miejsca na pomyłki, nie da się cofnąć złego ruchu. Na szczęście można go poprawić. Jeśli mnie zdarzy się niewłaściwa kreska, umiem ją już tak zaaranżować, by wkomponowała się w rysunek. Ta technika uczy cierpliwości, rysunek nie wychodzi tak szybko jak szkic ołówkiem czy kredkami. Zwykle takie prace powstają etapami, tworzę je, gdy mam czas i natchnienie. Łatwiej jest, gdy tematem jest coś dobrze mi znanego, wtedy nie muszę posiłkować się fotografiami czy żywym „modelem” w naturze. Znając proporcje, kształty ciała, szczegóły anatomiczne zwierzęcia, potrafię z głowy odtworzyć je w różnych pozach.

Jacy są twoi ulubieni zwierzęcy bohaterowie? Wilki powtarzają się w wielu pracach.

– Na pewno duże, dzikie drapieżniki są ciekawe do rysowania. Wyglądają tak majestatycznie i ładnie. Jednak najbardziej lubię rysować ptaki i… samoloty, które nie mają pozornie związku z przyrodą, ale przecież projektanci latających maszyn szukali inspiracji właśnie w naturze. Te dwa tematy są najczęstszymi motywami moich prac. Jeśli się zastanowić, to właśnie fascynacja lataniem jako takim sprawiła, że zainteresowałam się najpierw ornitologią, a potem lotnictwem.

Jak daleko sięga zainteresowanie lotnictwem?

– Oczywiście sporo latam rejsowymi samolotami pasażerskimi, bo to stały element podróżowania po świecie, ale miałam okazję brać udział w kilku lotach małymi samolotami turystycznymi. To są już zupełnie inne emocje, jest się znacznie niżej i można oglądać świat dosłownie z lotu ptaka. Uczestniczyłam między innymi w locie dookoła Polski i oglądałam z góry najpiękniejsze zakątki naszego kraju. To wtedy tak w pełni poczułam, że chcę częściej widzieć świat z tej ptasiej perspektywy, chcę unosić się w powietrzu jak ptak. Rozpoczęłam kurs szybowcowy i nauczyłam się latać (śmiech). Szybowanie jest niesamowite, bo najbliższe naturze. Nie ma silnika, wykorzystuje się prądy termiczne, tak jak robią to ptaki. Teraz mogę czuć się jak bociany, które są jednymi z najlepszych szybowników w świecie natury. Były zresztą tematem mojej pracy dyplomowej na studiach.

Gdzie latasz najchętniej?

– Naukę rozpoczęłam na Mazowszu, w Aeroklubie Warszawskim. Podczas pierwszych samodzielnych lotów miałam okazję podziwiać z lotu ptaka naszą stolicę. Kolejne etapy szkoleń przede mną, one pozwolą mi rozwinąć skrzydła i polatać w pozostałych rejonach Polski. Ostatnio zainteresowała mnie również inna powietrzna przygoda. Jest coś takiego jak parahawking, który polega na tym, że lata się paralotniami z ptakami drapieżnymi. Oczywiście ptakami z hodowli, przeszkolonymi. Wygląda to fascynująco i może kiedyś tego spróbuję, ale szybowce na pewno pozostaną na pierwszym miejscu.

Wróćmy do podróży. Na liście miejsc, które już odwiedziłaś, dominują kraje egzotyczne: Urugwaj, Brazylia, Indie, Kambodża, Wietnam, Gambia, Senegal. To tylko niektóre z nich. Tam czujesz się najlepiej?

– Wybieram miejsca, które są atrakcyjne głównie pod względem przyrodniczym, gdzie zobaczę coś innego niż to, co w naszym kraju. Dlatego właśnie egzotyka. Tam ta przyroda jest naprawdę dzika, potężna, oszałamiająca. Pierwsze takie spotkanie przeżyłam w Gambii, gdzie fauna i flora są niezwykle bogate. I ten ogrom ptaków, niemal nie odrywałam lornetki od oczu. Także wietnamska dżungla i tamtejsze gigantyczne jaskinie zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Tamtejsza przyroda jest wprost monumentalna. Trzeba pamiętać o trzymaniu się szlaków. Zejście z nich w parkach narodowych grozi nie mandatem, tak jak u nas, ale nawet więzieniem. Jednak nie ograniczam się do tropikalnych krajów. Byłam w Norwegii za kołem podbiegunowym. Sporo jeździłam po Europie, przede wszystkim po górach, np. na Półwyspie Bałkańskim. Teraz, w czasie pandemii, te bliższe kierunki dominują. Zwiedzam też Polskę.

Swoje wyjazdy zawsze planuję sama, nie korzystam z ofert biur podróży. Są przez to zwykle bardzo intensywne i z urlopu wracam bardziej zmęczona niż przed wyjazdem, jednak to dobry odpoczynek dla mózgu. Gdy umysł trafia w zupełnie nowe miejsce, może fascynować się wszystkim wokół. Nie lubię jeździć w dużych grupach, to sporo utrudnia. Zdarza się, że jadę gdzieś sama, ale wolę dzielić z kimś przeżycia i wspomnienia, więc idealnie jest wyjeżdżać we dwoje. U mnie jest to zazwyczaj mój partner albo ktoś z przyjaciół. Ważny jest kontakt z ludźmi na miejscu. Interesują mnie różnice, ich odmienny punkt widzenia na świat, ale też podobieństwa. W gambijskiej wiosce odwiedziłam szkołę i prowadziłam dla dzieci lekcję o polskiej przyrodzie. Były pod wrażeniem, zwłaszcza zdjęć dzika, który różni się od afrykańskiego guźca. Staram się też korzystać z serwisu Couchsurfing. Ludzie na całym świecie oferują innym podróżnikom nocleg u siebie, oprowadzają po mieście, przybliżają kulturę. Są idealnymi przewodnikami, bo pokazują nie tylko to, co znajdziemy w turystycznych broszurkach.

To zresztą działa w obie strony i można się zrewanżować. Kolega, który gościł mnie w Urugwaju i pokazał kawałek swojego kraju, jakiś czas później przyjechał do Polski i spędził tydzień w Otwocku. Bardzo mu się tu podobało, zachwycił się naszą okoliczną przyrodą, architekturą. Tu pierwszy raz w życiu zobaczył na żywo lisa! Dla nas to zwierzę dość powszechne, a na nim zrobiło wielkie wrażenie. Jego wizyta uświadomiła mi, że dla innych nacji my też jesteśmy w jakiś sposób egzotyczni i fascynujący.

To wszystko jest bardzo ciekawe, ale włożę na koniec łyżkę dziegciu do beczki miodu. Mamy kryzys klimatyczny. Słyszymy często o wycinkach lasów deszczowych, topniejących lodowcach. A jakie zmiany można zaobserwować tu, na naszym terenie?

– Obserwujemy niecodzienne zjawiska w przyrodzie. Dziś przecież mieliśmy równocześnie atak śnieżycy i wichurę oraz burzę z piorunami. Potem się przejaśniło i było niemal wiosennie. To na szczęście pojedyncze zdarzenie, nie nowa norma. Jednak wahania pogodowe są w naszych lasach odczuwalne, dłuższe okresy deszczowe, a potem wielotygodniowe susze mają negatywny wpływ na sosnowe lasy. Zauważalne są także zmiany zasięgu występowania gatunków. Przykładem jest jemioła, która jeszcze do niedawna była kojarzona tylko z symbolem świąt i drzewami liściastymi, a obecnie obserwuje się, jak jeden z jej podgatunków masowo opanowuje sosny, doprowadzając do ich osłabienia i zamierania. Specjaliści z wielu dziedzin przyrodniczych tworzą prognozy, starają się przygotowywać na te zmiany klimatyczne i szukają rozwiązań.

Ja zajmuję się edukacją przyrodniczą. Często pracuję z dziećmi i młodzieżą, widzę, że są głodni wiedzy na temat otaczającego ich świata, w tym przyrody. Są też bardziej świadomi ekologicznie. Ufam, że w dorosłym życiu będą mieli dobry wpływ na świat. Bo jest piękny i należy go chronić.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.