Zima nam niestraszna!

Przemarznięcie może zdarzyć się każdemu, nawet jeśli ubierzemy się odpowiednio do pogody. Wystarczy spóźniający się autobus, pogawędka ze spotkaną przed sklepem znajomą czy inna przyczyna dłuższego przebywania na chłodzie bez ruchu, przegapiony w ciągu dnia posiłek, osłabienie organizmu czy rozbicie psychiczne, by nasze ciało nie nadążało z dostosowaniem się do panujących na zewnątrz warunków. Na progu ferii podpowiadamy zatem, w jaki sposób szybko i skutecznie się rozgrzać

AGATA LEGAN

Zazwyczaj naszym pierwszym rozgrzewającym wyborem po powrocie do domu jest kubek gorącej herbaty. Taki napój rzeczywiście spełnia swoją funkcję – choć działa tu przede wszystkim siła sugestii – bo od razu robi się nam cieplej, ale niestety nie zapobiega skutkom zziębnięcia czy przemoczenia. Lepiej przy tej okazji sięgnąć po napary roślinne, np. z suszonych kwiatów lipy czy czarnego bzu (warto zaopatrzyć się w nie na tę porę roku). Jeśli mimo wszystko wolimy herbatę, pamiętajmy, by chwilę odczekać, aż przestygnie do temperatury 40-50ºC, ponieważ wtedy nie tylko nie serwujemy wychłodzonemu ciału szoku termicznego, lecz także mamy pewność, że dodane do niej składniki zachowają większość swoich cennych prozdrowotnych właściwości.

A co warto dodać do zimowej herbaty, by ta postawiła nas na nogi? W tej roli sprawdzą się m.in. imbir, kurkuma (najlepiej dwa-trzy plasterki świeżego korzenia na pół litra napoju), miód (łyżka stołowa), suszone owoce żurawiny, suszone owoce dzikiej róży, domowy (lub ze sprawdzonym składem) sok z malin lub aronii, goździki (kilka sztuk), cynamon (szczypta lub laska) czy też świeżo otarta skórka z pomarańczy (jeśli nie mamy pewności, że owoce nie były pryskane, przed zastosowaniem ich w kuchni bardzo dokładnie umyjmy skórkę wodą z dodatkiem sody oczyszczonej). Wszystkie składniki poprawiają krążenie, działają przeciwzapalnie i wzmacniają układ odpornościowy. Pamiętajmy, aby pić powoli, niedużymi łykami, delektując się aromatem (olejki eteryczne wpływają pobudzająco i na ciało, i na podświadomość!). Poświęćmy na proces rozgrzania ok. 20 minut, a będzie on faktycznie efektywny.

Inne sprawdzone napoje rozgrzewające, które warto wypróbować, to: miód pitny, grzane wino, rum lub piwo (również z korzeniami i przyprawami), babcine mleko z miodem i masłem lub modne obecnie złote mleko z kurkumą, a także klasyczne kakao (świetnie smakuje w wersji na mleku kokosowym lub migdałowym). WAŻNE: Rozgrzewanie się alkoholem bywa przyjemne, ale lepiej nie robić z tego zwyczaju, tym bardziej że picie napojów z procentami na dłuższą metę negatywnie wpływa na zdolność organizmu do termoregulacji.

Kąpiel i kamfora

Czasami rozgrzanie od środka to wciąż za mało, wówczas warto ratować się ciepłym prysznicem lub kąpielą. Objawy przemarznięcia, które powinny nas zaniepokoić i skłonić do działań, to m.in. uczucie ciągłego zimna, które nie opuszcza nas nawet po godzinie od powrotu do domu, dreszcze, blada, wręcz sina i zimna w dotyku skóra, sine usta i opuszki palców u rąk lub/oraz nóg, bóle i zawroty głowy, bóle karku i okolic uszu, bóle mięśni, uczucie rozbicia itp. Zanim zdecydujemy, że ciepła kąpiel jest nam niezbędna, spróbujmy założyć sweter i ciepłe skarpety oraz rozgrzać się pod kocem. To wstępne ocieplenie zapobiegnie ewentualnemu omdleniu pod prysznicem czy w wannie. Dobrym wprowadzeniem może też być wymoczenie najpierw samych nóg w misce z ciepłą wodą. Kąpiel w wannie w ciepłej (nie gorącej!) wodzie powinna trwać minimum 10 minut, ale nie dłużej niż pół godziny, a wody musi być tyle, by przykryła klatkę piersiową. Idealnym wspomagaczem procesu jest dodanie kilku kropli olejków eterycznych, które zadziałają jak otulająca aromaterapia, a także odprężą, wyregulują ciśnienie, poprawią oddech i przygotują do jakościowego snu.

Kolejną rozgrzewającą czynnością, którą można połączyć z kąpielą, jest masaż szorstką gąbką lub rękawicą – wykonujemy go szybkimi ruchami, dość mocno dociskając, by skóra się zaczerwieniła. Jeśli nie dysponujemy wanną, możemy wziąć prysznic, pamiętając jednak o kilku zasadach: temperaturę wody zwiększamy stopniowo, zaczynając od tej, którą aktualnie ma nasze ciało, strumień wody kierujemy najpierw na stopy, nogi i ręce, później brzuch i klatkę piersiową, a na koniec – kark i głowę. Gdy już się ogrzejemy, znów obniżamy temperaturę wody tak, by wydawała się identyczna z tą naszego ciała, i dopiero wówczas kończymy zabieg. Po kąpieli, nawet jeśli czujemy, że jest nam dostatecznie ciepło, powinniśmy założyć ciepłą piżamę, szlafrok i grubsze skarpety. Jeśli nadal odczuwamy chłód – przed ubraniem się nasmarujmy jeszcze stopy i klatkę maścią kamforową.

Dobre zimowe nawyki

Skrapianie poduszki olejkami eterycznymi, np. sosnowym, eukaliptusowym, tymiankowym – działają jak rozgrzewające inhalacje i stanowią świetną profilaktykę infekcji górnych dróg oddechowych.

Codzienna porcja zupy – o tej porze roku najbardziej funkcjonalne zupy to rosół, krupnik, kremy z rozgrzewających warzyw, takich jak dynia czy soczewica, oraz zupy mięsne, np. flaki czy gulaszowa, wszystkie wzbogacone kompozycją ostrych przypraw. Wystarczy mała porcja, tj. 250 ml, takiej zupy dziennie, by wspomóc organizm od środka w walce z nieprzyjazną aurą na zewnątrz.        

Poranna gimnastyka – 15 minut ćwiczeń tuż po przebudzeniu to idealna – nomen omen – rozgrzewka przed zmierzeniem się z mroźnym dniem. Nie muszą to być wymagające ćwiczenia, wystarczą przysiady, wymachy rąk i nóg, pajacyki, podskoki, w tym tzw. skipy, lub taniec. Każda aktywność fizyczna przyczyni się do pobudzenia układu krążenia, produkcji energii i endorfin.

Podręczny termofor – obojętnie, czy będzie to tradycyjny ogrzewacz wypełniany wodą, czy nowoczesny sprzęt elektryczny, warto w niego zainwestować; przyda się do przykładania w konkretne, zziębnięte miejsca, np. do dłoni, stóp, karku, ud, pleców, oraz wówczas, gdy odczuwamy ból, również ten niezwiązany ze zmarznięciem, np. podbrzusza podczas PMS czy jakiejś partii mięśni po treningu.

UWAGA:

W torebce czy w samochodzie możemy nosić małe ogrzewacze do rąk i stóp, które kupimy w większości marketów czy sklepów ze sprzętem turystycznym. Zawarty w nich płyn zazwyczaj jest wzbogacony w żelazo, aktywny węgiel, sól i wermikulit mineralny, który wytwarza ciepło pod wpływem tlenu. W razie potrzeby można go włożyć do rękawiczki lub buta. Awaryjnie zziębnięte stopy możemy też po prostu rozcierać, a dłonie włożyć… pod pachy – to tędy przebiegają bowiem węzły cieplne naszego organizmu, dlatego zawsze są one ciepłe.

Polubienie się z papryczką chili – wystarczy zaledwie szczypta dziennie, by przyzwyczaić organizm do tego pobudzającego smaku, który podnosi temperaturę, stymuluje krążenie, inhaluje i działa przeciwzapalnie; warto dodawać ją do wszystkiego – od dań mięsnych i warzywnych, przez pasty kanapkowe, po desery i napoje takie jak np. pitna czekolada czy chai.

Przytulanie się – podzielenie się ciepłem swojego ciała (wydzielamy je dzięki procesom metabolicznym) z drugim człowiekiem to chyba jeden z najprzyjemniejszych sposobów na rozgrzanie. Taki gest silnie działa również na podświadomość – ma pozytywne konotacje emocjonalne, więc od razu jest nam raźniej, lepiej, a zatem i cieplej.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.