Wspomnienie: Feliks Żebrowski 1940-2022

To wielka strata nie tylko dla samego Karczewa, lecz także całej lokalnej społeczności. Odeszła osoba, po której trudno będzie wypełnić miejsce. Może to stwierdzenie brzmi trochę jak slogan, ale tak w tym przypadku jest. Bez wątpienia to była ważna postać dla naszego miasta – mówi o zmarłym 15 lutego Feliksie Żebrowskim jeden z jego przyjaciół Leszek Kasprzak.

Feliks Żebrowski zmarł w wieku 81 lat. Większość życia poświęcił na pracę na rzecz mieszkańców Karczewa. Był przykładem lokalnego społecznika. Przez lata uczył matematyki i fizyki w karczewskich szkołach podstawowych i w liceum ogólnokształcącym w Otwocku. Przez 18 lat był dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2 w Karczewie. Pełnił również funkcje gminnego dyrektora szkół oraz inspektora oświaty i wychowania. Był też jednym z inicjatorów powstania „Głosu Karczewa” i Towarzystwa Przyjaciół Karczewa, którego był honorowym prezesem, a także stałym współpracownikiem „Linii Otwockiej”. 

– Z Feliksem poznaliśmy się przy okazji organizowania działalności „Głosu Karczewa”. Zajmował się przede wszystkim tematyką lokalną, ale jego pasją była miejscowa historia i o tym starał się pisać jak najczęściej. Do każdego zagadnienia podchodził z niezwykłym profesjonalizmem i troską, więc te materiały zawsze były przygotowane z dużym pietyzmem. To wynikało nie tylko z jego podejścia do pracy, lecz przede wszystkim z tego, jakim był człowiekiem – mówi były naczelny „Głosu Karczewa” i „Linii Otwockiej” Zbigniew Skoczek. – Gdy zostałem naczelnym „Linii”, wiedziałem, że musi tam znaleźć się miejsce na materiały od Feliksa. I tak co tydzień, z regularnością szwajcarskiego zegarka, trafiały do mnie na biurko kolejne artykuły z terenów gminy Karczew – dodaje Skoczek. 

O tym, jak ważna dla Feliksa Żebrowskiego była lokalna historia, świadczą choćby trzy najważniejsze monografie: „Karczew – Dzieje miasta i okolic”, „Boże Ciało w Karczewie”, a także wydana na 60-lecie powstania LKS Mazur Karczew publikacja „Dzieje Karczewa. Barwami sportu opisane”.

– Feliks Żebrowski, a także nieżyjący już od blisko 20 lat Roman Skwara zostawili po sobie wielką spuściznę. Wykonali kawał pracy historycznej, z której lokalna społeczność będzie czerpała jeszcze przez kilka pokoleń. To, co udało się im zebrać i opisać, to naprawdę ogrom wyjątkowych informacji. Myślę, że w najbliższych latach nie znajdzie się nikt, kto będzie mógł zrobić jeszcze więcej – mówi Leszek Kasprzak, który w ostatnich miesiącach blisko współpracował z Żebrowskim przy okazji realizacji filmu o Mazurze Karczew. – Feliks był prawdziwą skarbnicą wiedzy o Mazurze. On kochał ten klub i śledził związane z nim wydarzenia. Był jego cichym kronikarzem, dlatego nie mogłem nie skorzystać z jego wiedzy – podkreśla Kasprzak. – Liczyłem na to, że być może uda mi się namówić go, by został lektorem w tym dokumencie, ale nie był przekonany do tego pomysłu. Szkoda, bo jego ciepły głos byłby świetnym dopełnieniem obrazu i spiął film taką klamrą – dodaje.

Sport był dla Feliksa Żebrowskiego bardzo ważny. Wysoką, postawną sylwetkę można było dostrzec nie tylko na trybunach Mazura Karczew, lecz także podczas meczów MKS Karczew. To nie przypadek, bo to on był ojcem chrzestnym piłki ręcznej w Karczewie, za jego sprawą w mieście pojawił się trener Grzegorz Ankiewicz. – Dzięki Panu Feliksowi otrzymaliśmy z żoną propozycję zamieszkania w domku nauczycielskim w Nadbrzeżu, uzupełniając tym samym wolne wakaty w szkołach w gminie. Bez przesady mogę powiedzieć, że to pan Feliks zmienił moje życie. Był dla mnie jak ojciec, wdrażał, pomagał, wspierał jako młodego nauczyciela. Nigdy nie odbierałem go jako osoby pełniącej ważną funkcję w gminie. Nie czuło się presji, nie krytykował, tylko podpowiadał i doradzał. Kiedyś powiedziałem mu, że życie na wsi jest piękne, ale na każdym kroku myślę o piłce ręcznej, którą musiałem porzucić, gdy wyprowadziłem się z Warszawy. Powiedział wtedy: „Nie siedź, tylko działaj”. I tak zaczął się mój nowy etap życia. Postanowiłem rozwijać tu swoją pasję do piłki ręcznej, zarażając nią uczniów, a on był jednym z najwierniejszych kibiców… Moim kibicem, bo zawsze czułem, że wierzy w to, co robię, a ja chciałem pokazać, że nie znalazłem się tu bez powodu – mówi trener Ankiewicz. – Z jego odejściem straciłem coś bardzo ważnego, jakąś cząstkę przeszłości i przyszłości. Zawsze to on pisał artykuły o meczach, o mnie. Teraz ja piszę o nim, a fakt, że robię to w czasie przeszłym, jest ogromnie bolesny – dodaje szkoleniowiec.

Podobne odczucia ma wiele osób, które zaskoczyła wiadomość o śmierci Feliksa Żebrowskiego. W naszej pamięci pozostanie jako ciepła i życzliwa osoba. Uprzejmy i wyrozumiały, stawiający często sprawy innych ponad swoje. Człowiek o wysokiej kulturze, którą coraz trudniej spotkać w obecnych czasach.

Marcin Suliga

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.