Kto będzie uczył nasze dzieci?

Z problemem braku nauczycieli borykają się szkoły w całej Polsce. Dotyka on także placówek w powiecie otwockim. Najbardziej brakuje specjalistów w dziedzinach, w których do zagospodarowania jest zaledwie kilka godzin w ciągu tygodnia

BARBARA MICHAŁOWSKA

W lutym Oświata Miejska w Otwocku przygotowała raport na temat prognozowanych braków nauczycieli w latach 2022-2027. Jest on oparty na informacjach dotyczących wkraczania poszczególnych nauczycieli w wiek emerytalny. W najbliższych latach nauczyciele pracujący na niemal 70 etatach spośród niecałych 168 obecnie zapełnionych wkroczą w wiek emerytalny. To ponad jedna trzecia. Z wyliczeń wynika, że problem będzie dotykał wielu dziedzin. Za kilka lat emerytami będą np. wszyscy obecnie zatrudnieni nauczyciele chemii, fizyki, plastyki czy bibliotekarze. Na emeryturę przejdzie także połowa geografów, ponad połowa historyków i ponad jedna trzecia nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Może zabraknąć także pedagogów czy logopedów. Wszyscy obecnie zatrudnieni w najbliższym czasie osiągną wiek emerytalny. Grzegorz Michalczyk, dyrektor Oświaty Miejskiej w Otwocku, informuje, że raport pokazuje, nauczycieli jakich przedmiotów i specjalności może w najbliższym czasie brakować w otwockich szkołach. Zastrzega jednak: – Należy pamiętać, że oczywiście jest ruch kadrowy i są nowi nauczyciele, którzy mogą te etaty zapełnić. Największy problem dotyczy chemii, fizyki i biologii, których godzinowo nie ma za wiele w planie, a żeby uczyć tych przedmiotów, należy skończyć odpowiednie studia – tłumaczy dyrektor Oświaty Miejskiej w Otwocku.

Problem braku nauczycieli przedmiotów ścisłych (matematyki, fizyki, informatyki, chemii) dotyczy także szkół średnich w powiecie otwockim. W szkołach ponadpodstawowych są też inne problemy. – W placówkach prowadzących kształcenie zawodowe, tj. w Zespole Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych im. S. Staszica i Zespole Szkół nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie najbardziej odczuwamy deficyt nauczycieli przedmiotów zawodowych. W mojej ocenie ta sytuacja wynika głównie z niskich wynagrodzeń nauczycieli, zwłaszcza tych rozpoczynających pracę, tj. stażystów i nauczycieli kontraktowych – mówi dyrektor Oświaty Powiatowej w Otwocku Hanna Majewska-Smółka. I dodaje, że sytuacja kadrowa w szkołach ponadpodstawowych jest trudna. – Wynika to głównie z demografii, ponieważ w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych w roku 2022/2023 wzięło udział ok. 1730 uczniów, czyli o ok. 500 więcej niż w poprzednim roku szkolnym. Tylu uczniów więcej jest w obecnych klasach ósmych szkół podstawowych na terenie powiatu otwockiego. Podobna sytuacja będzie podczas rekrutacji na rok 2023/2024. To powoduje konieczność otwarcia większej liczby klas pierwszych, a przez to zwiększenie zatrudnienia nauczycieli – dodaje Majewska-Smółka.

Szefowa Oświaty Powiatowej uważa, że dyrektorzy powiatowych szkół ponadpodstawowych stoją przed ogromnym wyzwaniem dotyczącym zapewnienia odpowiedniej liczby nauczycieli, tak aby mogła być realizowana podstawa programowa we wszystkich klasach. Dodaje jednak: – Za dwa lata nastąpi znaczny spadek absolwentów klas ósmych. Do rekrutacji na rok szkolny 2024/2025 przystąpi około 760 uczniów, co znacznie odciąży nauczycieli.

Nie tylko szkoły na terenie Otwocka borykają się z problemami kadrowymi. Jeszcze większy kłopot mają z nimi mniejsze placówki na wsi. – Jest duży problem z nauczycielami uczącymi języków obcych. Dotyczy on nie tylko szkół, lecz także przedszkoli. Brakuje też nauczycieli przedmiotów ścisłych. Ten problem był u nas od zawsze. Jest zauważalny szczególnie w małych wiejskich szkołach. Przy obecnych pensjach niewielu jest chętnych, by przyjeżdżać do takich szkół na kilka godzin w tygodniu – mówi Anna Łysik, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Gminy w Karczewie. Wójt gminy Osieck Karolina Zowczak dodaje: – W ostatnim roku dużym problemem jest branie przez nauczycieli urlopów na poratowanie zdrowia. Poza tym od lat na wsi brakuje szczególnie specjalistów terapeutów. Jeśli dziecko z orzeczeniem ma np. godzinę zajęć z integracji sensorycznej w tygodniu, to żadnemu terapeucie nie będzie opłacało się przyjeżdżać tu na godzinę – przekonuje.

Skąd bierze się tak duży problem? Wyjaśnia to Grażyna Kilbach, dyrektor Szkoły Podstawowej w Malcanowie, przewodnicząca Rady Powiatu Otwockiego: – Już teraz brakuje nauczycieli, a w przyszłości problem będzie się jeszcze pogłębiać. To praca trudna i wymagająca, a wynagrodzenie za nią nie jest satysfakcjonujące. Jak dyrektor szkoły ma przekonać magistra informatyki lub językowca, młodego człowieka po studiach, do pracy w szkole, skoro nie może dać mu nawet 3 tys. zł brutto podstawowej pensji? Wynagrodzenie nauczycieli stażystów wynosi obecnie mniej niż najniższa pensja krajowa. Do tego stażysta najczęściej nie ma dodatku stażowego, a przez pierwsze pół roku również dodatku motywacyjnego. Z kolei podstawa dla nauczyciela dyplomowanego, z wieloletnim doświadczeniem i często kilkoma specjalizacjami popartymi studiami podyplomowymi, wynosi 4 tys. 46 zł brutto. W jaki sposób mamy więc zachęcać ludzi, by pracowali w szkole? – pyta dyrektor szkoły w Malcanowie.

Grażyna Kilbach dodaje, że szczególnie brakujących w placówkach fizyków czy matematyków nie skusi praca w szkole, skoro w prywatnych firmach mogą dostać na początek pensję dwa razy wyższą. Jak mówi, w szkole wymagania wobec nauczycieli są coraz większe, ale nie idzie za tym ani wyższe wynagrodzenie, ani wyposażenie placówek w nowoczesne narzędzia do pracy. – Często siatka godzin tych przedmiotów w szkołach jest taka, że aby wypełnić etat, trzeba pracować w dwóch różnych placówkach. Oczywiście za dojazd z jednej placówki do drugiej i czas na to poświęcony nikt nauczycielowi nie płaci – dodaje dyrektor Kilbach. I przekonuje, że wbrew temu, co często zarzuca się nauczycielom, nie pracują oni tylko 18 godzin tygodniowo. W rzeczywistości ich praca jest o wiele dłuższa i obejmuje m.in. korespondencję z rodzicami poprzez dziennik elektroniczny, sprawdzanie prac domowych, przygotowywanie i sprawdzanie klasówek, przygotowywanie lekcji czy udział w radach pedagogicznych i zebraniach z rodzicami oraz czas poświęcony na szkolenia i doskonalenie zawodowe, często realizowane w weekendy.

– Jeśli nic się nie zmieni, problem będzie się pogłębiał. Już teraz w szkole pracują w większości nauczyciele, którzy spędzili tu wiele lat i nie widzą innej możliwości na rozwój swojej kariery, oraz garstka pasjonatów. Jeśli nauczycielom nie zaproponuje się bardziej korzystnych warunków pracy, za jakiś czas nie będzie kto miał uczyć naszych dzieci. Nie mówiąc już o jakości tego kształcenia – dodaje Grażyna Kilbach.

2 komentarze do “Kto będzie uczył nasze dzieci?

  • 22 lutego 2022 o 17:19
    Permalink

    Myślę, że hejtujący nauczycieli Obywatele chętnie podejmą wyzwanie.

    Odpowiedz
  • 23 lutego 2022 o 08:30
    Permalink

    Za ileś lat skończy się to tak, że wobec całkowitego braku chętnych do pracy w zawodzie za ochłapy i odejścia starej kadry na emeryturę nauczycielem będzie mógł zostać każdy po rocznym kursie, realizując program słowo w słowo z narzuconym przez ministerstwo edukacji programem nauczania. Tacy to wybitni edukatorzy będą się zajmować naszymi dziećmi w szkołach publicznych, zarabiając byle jakie pieniądze i mając w najlepszym razie byle jaki stosunek do swojej pracy, natomiast niewielka grupa faktycznych nauczycieli będzie zatrudniania w szkołach prywatnych dla bogatych.
    Albo to, albo przejdziemy na nauczanie bez aktywnego udziału nauczyciela, tylko za pomocą komputerów/smartfonów i interaktywnych materiałów. Pierwszą przymiarkę już przecież mieliśmy podczas pandemii. Pożyjemy, zobaczymy.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.