Nie da się leczyć obrazków

Jak dbać o narząd ruchu? Jakie sygnały z jego strony powinny nas zaniepokoić? Kiedy wizyta u specjalisty staje się koniecznością? Jak przebiega proces stawiania diagnozy i późniejszego leczenia? Czy odzyskanie sprawności po operacji jest w ogóle możliwe? Na te i inne pytania odpowiada dr MICHAŁ DRWIĘGA, ortopeda i traumatolog, ordynator otwockiej kliniki MIRAI Clinic, autor bloga drmick.pl i podcastu Ortopedia – Moja Pasja

Czy każdy stan po urazie w narządzie ruchu, zmiana zwyrodnieniowa lub ból kręgosłupa od razu kwalifikuje się do konsultacji z ortopedą? Czy są sytuacje, które powinny nas szczególnie alarmować?

– W pewnym wieku każdy człowiek ma jakieś zmiany zwyrodnieniowe i dopóki nic nadzwyczajnego się nie dzieje, nie stanowi to o konieczności podjęcia leczenia. Podobnie wygląda kwestia urazów – doznajemy ich wszyscy: uderzamy się, przewracamy, skręcamy kostkę czy nadgarstek. Dopóki jest to jedynie drobne stłuczenie, pojawia się ból czy siniak, najczęściej sami sobie z tym stanem radzimy. Obowiązuje tzw. zasada PRICE (od angielskich słów Protection, Rest, Ice, Compression, Elevation): po pierwsze, chronimy miejsce urazu, oszczędzamy je, przykładamy zimny kompres, uciskamy, a w przypadku kończyn – unosimy powyżej poziomu serca. Znaczenie ma jednak oczywiście rozległość urazu i to, co dzieje się potem: czy pojawi się masywny krwiak, opuchlizna w danym miejscu, czy ból będzie się przewlekał i trwał np. dłużej niż dzień-dwa. Dodatkowo – czy dolegliwości utrudniają funkcjonowanie, miejsce urazu jest gorące, czy doszło do deformacji lub ruch jest dziwny, patologiczny. W takich przypadkach nie należy zwlekać i trzeba umówić wizytę u specjalisty

Co w sytuacji, gdy nie mamy stwierdzonych zmian ani nie doznaliśmy żadnego urazu, a mimo to odczuwamy bóle, mrowienia, strzelanie w stawach? 

– To zazwyczaj zależy od tego, na ile dany objaw uprzykrza nam codzienne funkcjonowanie, ale tak, takie stany wymagają konsultacji. Opadająca stopa, zaburzenia czucia (m.in. mrowienie), wrażenie, że coś nam przeskakuje w stawie lub staw się blokuje (np. nie można go wyprostować lub zgiąć), drętwienie czy sztywność – należy to traktować jako sygnały, że dzieje się coś niepokojącego. Nawet jeśli zdarza się to od czasu do czasu i sprawa nie wydaje się pilna, należy zareagować, zanim dojdzie do bardziej zaawansowanych stanów, np. zniszczenia stawu na skutek przedłużającego się stanu zapalanego.

Czy można mieć predyspozycje do chorób narządu ruchu?

– Wiele chorób ma podłoże genetyczne. W ortopedii będzie to np. achondroplazja. Takie stany są nieuleczalne i można jedynie łagodzić ich skutki. Są sytuacje, w których da się wspomóc pacjenta, np. gdy zaobserwujemy u niego wiotkość stawów związaną z jakością kolagenu. Można jedynie wdrożyć odpowiednie postępowanie fizjoterapeutyczne, które ograniczy narażanie stawów na zbędne obciążenia. Z kolei przy podwyższonym poziomie kwasu moczowego, który w dłuższej perspektywie sprawia, że powierzchnie chrzęstne stają się mało elastyczne, zaleca się zmianę diety.

W jaki sposób diagnozuje się zaburzenia narządu ruchu? Czy do konsultacji z ortopedą należy się przygotować? Wykonać jakieś badania, prześwietlenia? Na coś zwrócić uwagę w historii dotychczasowych dolegliwości?

– Jestem zdania, że nie powinno się robić badań obrazowych na własną rękę bez wstępnej diagnozy i zaleceń lekarza. Często okazuje się, że są to niestety wyrzucone pieniądze. Pacjenci robią to oczywiście w dobrej wierze, chcą czuć się przygotowani, szczególnie jeśli na wizytę jadą z daleka. O ile nie doszło do urazów, które zostały już prześwietlone, odradzam wykonywanie USG lub RTG na zapas. Warto wiedzieć, że są to badania, które trwają krótko i można je wykonać od ręki podczas wizyty. Obecnie niemal każdy ortopeda ma aparat do USG w gabinecie, a większość specjalistycznych ośrodków posiada także rentgen czy tomograf, z których można skorzystać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nasza klinika ma pełną ofertę diagnostyki obrazowej: rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, USG i RTG. Mamy taką praktykę – jeśli nie znamy jeszcze problemu, a pacjent podróżuje z daleka, rezerwujemy dla niego czas na rezonansie magnetycznym. To badanie trwa bowiem dość długo, nawet do godziny, a w ortopedii jest obecnie najbardziej nowoczesną metodą diagnostyczną, która pozwala zobrazować nawet 90 proc. różnych patologii w obrębie stawu. Do dyspozycji mamy naprawdę zaawansowaną technologię – 3-teslowy aparat, który pozwala pięknie wszystko zobaczyć. Mimo wszystko nawet najlepszą diagnostykę obrazową należy traktować jako uzupełnienie, potwierdzenie – dla mnie i dla pacjenta – względem badania klinicznego, które stanowi priorytet. Po prostu nie da się leczyć na podstawie samych obrazków. Ich ocena również zależy od tego, kim jest dany pacjent, jaki tryb życia prowadzi, ile ma lat, jakie ma oczekiwania względem terapii. Inaczej będzie wyglądać leczenie złamania u starszego człowieka spędzającego większość czasu w pozycji siedzącej, a inaczej u osoby uprawiającej aktywnie sport. Dokładnie zebrany wywiad, w którym uwzględnimy całą historię dotychczasowych dolegliwości, pomaga ukierunkować diagnostykę. Pacjenci zapominają o dawnych urazach, czasem wydaje im się, że jakiś objaw jest zupełnie nowy, a okazuje się, że kilka lat wcześniej coś się jednak wydarzyło. Wtedy możemy spodziewać się zmian kompensacyjnych czy przeciążeniowych, które na zdjęciach nie muszą być widoczne, ale np. w sposobie poruszania się pacjenta – już je widać. Doświadczony lekarz postawi diagnozę po wywiadzie i badaniu klinicznym, ale wykonanie obrazowania jest konieczne dla potwierdzenia, że jest ona właściwa, oraz – z prawnego punktu widzenia – dla pełnego bezpieczeństwa pacjenta (i lekarza), gdyby pojawiły się wątpliwości co do zasadności dalszego postępowania lub np. przeprowadzonej operacji.

Proces leczenia i wracania do sprawności wymaga często działania interdyscyplinarnego. Z lekarzami jakich specjalności najczęściej współpracuje ortopedai w jakich przypadkach?

Sam ortopeda jest jak stolarz albo mechanik – coś się zepsuło, więc musi to naprawić. To bardzo zadaniowa specjalizacja, ale w zdecydowanej większości przypadków wymaga współpracy ze specjalistami innych dziedzin. Oczywiście zależy to od konkretnego przypadku, chociaż właściwie można przyjąć, że ortopedia nie funkcjonuje bez fizjoterapii. Nawet po perfekcyjnie wykonanym zabiegu wciąż trzeba pacjenta usprawnić, wyrehabilitować, by mógł funkcjonować w zadowalający go sposób. Ponadto problemy w narządzie ruchu bywają też objawem innych chorób i to te choroby, jako przyczynę, należy leczyć. Jeśli podejrzewam np. zaburzenia metaboliczne, kieruję pacjenta do reumatologa, a jeśli obserwuję zaburzenia krążenia – do chirurga naczyniowego, i tak dalej. Niezbędna jest także współpraca z dietetykiem. I nie dotyczy to wyłącznie kwestii profilaktyki, ale nietolerancji pokarmowych, które często przejawiają się np. stanem zapalnym czy obrzękiem stawów. Pacjenci zaś nie kojarzą takich niegastrycznych dolegliwości z jedzeniem. Przewlekłe bóle czy opuchlizna, które obejmują więcej niż jedną lokalizację, np. kolana i stopę, są zwykle sygnałem, że przyczyna zaburzeń jest pozaortopedyczna. Problemy stricte ortopedyczne mają bowiem najczęściej jedną lokalizację.

W jaki sposób można na co dzień dbać o narząd ruchu?

Jeśli zaczynamy o tym myśleć, gdy już coś nam dolega, podejmowanie nagłych działań bez konsultacji z lekarzem może stanowić ryzyko dla narządu ruchu. Znając nasze dolegliwości, specjalista pomoże nam dobrać odpowiednią dietę i aktywność. Dobrym pomysłem jest skorzystanie z pomocy trenera lub fizjoterapeuty, który przygotuje nas motorycznie, zmobilizuje stawy czy poprawi zakres ich ruchomości. Najbezpieczniejszym sportem na początek jest pływanie, które właściwie nie ma przeciwwskazań. Korzystne dla stawów są także jazda na rowerze i nordic walking, które zapewniają spokojny, równomiernie rozłożony ruch, bez uderzeń i przeciążeń. Taki wyważony, a przy tym regularny wysiłek fizyczny w połączeniu ze zróżnicowaną, zbilansowaną dietą jest zawsze najlepszą profilaktyką. Jeśli się tego trzymamy, nie potrzebujemy żadnych dodatkowych suplementów, może oprócz witaminy D, której brakuje wszystkim. Niezwykle ważną sprawą jest profilaktyka kolejnych urazów już po przebytej operacji i rehabilitacji, która obejmuje nie tylko wykonywanie ćwiczeń zleconych do domu, lecz także dalszą pracę ze specjalistami i kontrolę postępów. Nierzadko zdarza się, że pacjenci odruchowo chcą chronić miejsce po urazie, boją się go używać, kompensują to sobie, nadwyrężając inne miejsca w ciele – w efekcie jeden uraz może zrodzić kolejny. Nad tym trzeba pracować. Dotyczy to szczególnie osób, które zamierzają wrócić do swoich normalnych aktywności, np. jazdy na nartach czy gry w siatkówkę. Warto powiedzieć o tym lekarzowi, który operował i najlepiej zna wynikające z tego ograniczenia. Może on sprawdzić, jak przebiega proces gojenia. We współpracy z rehabilitantem da się przygotować pacjenta na nowo do jego ulubionych sportów.

Rozmawiała Agata Legan

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.