Koniec Championa?

Champion Otwock w krótkim czasie miał stać się sportową potęgą powiatu otwockiego. Przyszłość tego młodego klubu, zaledwie kilka lat od zapowiedzi jego włodarzy, stoi teraz pod ogromnym znakiem zapytania

Wszystko wskazuje na to, że piłkarski klub Champion Otwock może zniknąć ze sportowej mapy powiatu otwockiego. Występujący dotąd w klasie B seniorzy właśnie rozegrali być może ostatni mecz kontrolny, a grupy młodzieżowe praktycznie w całości chcą przenieść się do OKS Start Otwock. Taką decyzję podjęli rodzice młodych piłkarzy. – Od pewnego czasu sprawy w klubie zaczęły zmierzać w bardzo złym kierunku. W ciągu roku odeszła spora grupa dzieci, zrezygnowało też kilku trenerów, straciliśmy system szkolenia. Klub był zaniedbany. Należące do niego pomieszczenia były w skandalicznym stanie. Zajęcia dla dzieci skracano ze względu na mecze seniorów, choć w założeniu miał to być klub typowo szkoleniowy, a nagle przestał pełnić taką funkcję. Do tego doszedł czarny PR. Klub został bardzo zadłużony, a potem wypłynęła sytuacja z zatrzymaniem przez policję jednego z trenerów… – tłumaczy Marek Wawrzynowski, jeden z rodziców chłopca trenującego dotąd w Championie.

Te zarzuty stara się jednak odpierać wiceprezes Jarosław Kęsek. Jak twierdzi, cała sytuacja jest złożona i wynika z chęci przejęcia klubu. – To wszystko, co ma miejsce teraz, to efekt nagonki na moją osobę. Już wcześniej dostawałem sygnały z zewnątrz, że może dojść do podobnych wydarzeń tylko po to, by postawić mnie w złym świetle i odebrać mi klub. Jak na razie nic nie zostało mi udowodnione – mówi Kęsek. – Jeśli chodzi o sytuację finansową, to tak jak w każdym klubie, są lepsze i gorsze okresy. Owszem, mieliśmy jakieś zobowiązania, ale staraliśmy się je stopniowo spłacać. Jednak najpierw chcieliśmy zacząć od zobowiązań wobec trenerów. Nie było tak, jak twierdzą niektórzy, że od pół roku nie odbierałem telefonów czy nie odpowiadałem na wiadomości. Mam to wszystko udokumentowane – dodaje.

Rodzice młodych piłkarzy twierdzą, że wraz z trenerami chcieli pół roku temu na własną rękę ratować klub, proponując przejęcie go w zamian za spłatę rosnącego zadłużenia. Władze klubu odrzuciły jednak tę propozycję, obiecując poprawę sytuacji. Zdaniem rodziców, ta się nie zmieniła, a nawet przeciwnie, zaczęło być jeszcze gorzej. – Nie chcieliśmy już mieć nic wspólnego z tym klubem. Zaczęliśmy szukać alternatywnych rozwiązań, by nasze dzieci mogły nadal wspólnie trenować. Pojawiła się opcja przejścia, a właściwie powrotu do OKS Start Otwock i postanowiliśmy z niej skorzystać, zwłaszcza że są tam obecnie zupełnie inni ludzie niż dwa lata temu. Jest nowy zarząd, nowa nadzieja. Klub ma wreszcie poparcie miasta i coraz większe poparcie społeczne. Wygląda to optymistycznie – uważa Wawrzynowski.

– Rodzice spytali, czy ich dzieci mogłyby do nas dołączyć. Szybko doszliśmy do porozumienia. Omówiliśmy najważniejsze szczegóły i teraz działamy wspólnie – mówi dyrektor OKS Otwock Wojciech Sierpiński. – Nie ukrywam, że bardzo się z tego cieszymy, bo od samego początku przyświecała nam idea otwartego klubu i to powoli się dzieje. Gdy nowy zarząd zaczynał pracę, nasze sekcje liczyły tylko kilkudziesięciu zawodników, a teraz mamy ich ponad 400 – dodaje.

– Dla mnie to wszystko to jest robota na większą skalę, której celem jest przeprowadzenie dzieci trenujących u nas do OKS Otwock. Wiem, że OKS jest najstarszym klubem w okolicy, z bogatą historią, ale nie można tego robić w ten sposób. Przede wszystkim musimy porozmawiać o ewentualnym ekwiwalencie za wyszkolenie, bo na ten temat nie było dotąd żadnej rozmowy – podkreśla Kęsek. – Myślę, że wkrótce wydam oświadczenie na temat całego zamieszania wokół klubu i mojej osoby, tylko czekam na potwierdzenie pewnych informacji – dodaje wiceprezes Championa.

MS

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.