Wojna domowa

Mieszkańcy domu przy ul. Poniatowskiego 31 twierdzą, że właściciel gruntu, który otacza budynek, uprzykrza im życie i działa niezgodnie z prawem, np. grodząc drogę dojazdową. Czytelnicy poprosili „Linię” o pomoc

BARBARA MICHAŁOWSKA

Budynek przy ul. Poniatowskiego 31 ma bogatą historię. To okazała przedwojenna willa. Po zakończeniu wojny w tym miejscu mieściła się Wojewódzka Komenda MO. Do teraz na ścianach piwnicy znajdują się napisy wyryte przez więźniów przetrzymywanych w latach 50. w tutejszym areszcie. – Drzwi od mojej piwnicy, które niegdyś pełniły funkcję drzwi do celi, oddałem kilka lat temu do Muzeum Ziemi Otwockiej – mówi Radosław Budniak, jeden z mieszkańców nieruchomości.

Obecnie w budynku mieszka kilka rodzin. Trzy z nich są właścicielami lokali. Problem polega na tym, że budynek stoi na działce, która należy do miasta Otwocka, ale wraz z linią murów zaczyna się inna działka, która od 1958 roku (według orzeczenia z 1965 roku) była własnością Skarbu Państwa. Jednak w 1992 roku nieruchomość przejęli nowi właściciele, którzy, jak mówi Radosław Budniak, twierdzą, że kupili ją w 1949 roku. I tu pojawiają się komplikacje.

– O zmianie właściciela nikt nas nie poinformował. Dowiedzieliśmy się o nim dopiero po pięciu latach, gdy nie mogliśmy już wnieść sprzeciwu wobec zaistniałej sytuacji – twierdzi Radosław Budniak. Dlatego też mieszkańcy po wyjściu przed własny dom znajdują się już na terenie działki należącej do prywatnego właściciela. A ten rozpoczął konkretne działania.

– Proszę spojrzeć, tu właściciel wyciął drzewa, które rosły przez lata tuż przy budynku – pokazuje pan Budniak. – Zniszczono także ogrodzenie, które wybudowałem wokół dzierżawionego przeze mnie fragmentu tej działki. W ubiegłym roku właściciel zaczął też budować własne ogrodzenia tak, że coraz trudniej nam poruszać się po działce – dodaje.

W tej sytuacji mieszkańcy budynku wystąpili do sądu o wytyczenie drogi dojazdowej do ich nieruchomości, która musi przebiegać przez teren prywatnego właściciela. Jak twierdzą, nie czekając na wynik (sprawa jest w toku), właściciel zagrodził i zniszczył utwardzoną drogę, która dotychczas służyła mieszkańcom.

Mimo prób nie udało się nam skontaktować z obecnym właścicielem tego terenu. Za to na nasze pytania dotyczące nieruchomości odpowiedziało Biuro Prasowe Urzędu Miasta w Otwocku. Urzędnicy poinformowali, że w budynku na terenie nieruchomości przy ul. Poniatowskiego 31 znajdują się trzy sprzedane lokale mieszkalne i pięć obiektów stanowiących własność miasta. Biuro prasowe potwierdziło, że wspólnota mieszkaniowa nieruchomości przy ul. Poniatowskiego 31 złożyła już w Sądzie Rejonowym w Otwocku wniosek o ustanowienie służebności drogi koniecznej na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych w celu zapewnienia dostępu do drogi publicznej. Należy zaznaczyć, że miasto Otwock nie przekazało spadkobiercom terenu wokół tej nieruchomości, tylko zrobił to Minister Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa decyzją z 1992 r. Informowanie o tym nie było w gestii miasta. Władze nie zawierały z mieszkańcami żadnych umów dzierżawy tego gruntu.

Radosław Budniak dysponuje jednak dokumentem potwierdzającym dzierżawę, jaką zawarł z Wydziałem Geodezji i Gospodarki Gruntami Urzędu Miasta w Otwocku na fragment terenu należącego do Skarbu Państwa. Umowa dotyczy okresu od marca 1988 roku do marca 1991 roku.

Całą sprawę komplikuje fakt, że na początku lat 90. budynek rozbudowano, a dobudowana część stoi już na działce odzyskanej niedługo później przez spadkobierców. Obecnie więc, co potwierdza Biuro Prasowe Urzędu Miasta w Otwocku, budynek jest usytuowany na dwóch działkach ewidencyjnych. Działka nr 14 o pow. 283 m kw. jest własnością miasta (zgodnie z decyzją komunalizacyjną wojewody mazowieckiego z 1991 roku), a działka nr 12/2 stanowi własność osób fizycznych i nie ma dostępu do drogi publicznej.

– Gdy rozbudowywaliśmy budynek, otrzymaliśmy pozwolenie na budowę i nie przeczuwaliśmy, że mogą być z tą inwestycją jakiekolwiek problemy. Teraz jednak właściciele twierdzą, że rozbudowa była przeprowadzona bezprawnie, i chcieliby, żebyśmy rozebrali dobudowaną część – mówi Radosław Budniak. I dodaje: – Już nie wiemy, co robić. Właściciele wysyłają nam ponaglenia do uprzątnięcia terenu, nawet mojej pięcioletniej córce! Mieszkańcy są wystraszeni i zastanawiają się, jak jeszcze właściciel może uprzykrzyć nam życie. Ostatnio postawił na terenie słupki w ten sposób, że nie możemy dojechać do kotłowni z opałem, choć kwestia drogi nie jest jeszcze rozstrzygnięta – mówi.

One thought on “Wojna domowa

  • 14 marca 2022 o 23:34
    Permalink

    ciekawe od kogo kupili działkę w 1949 roku skoro tam urzędowało UB

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.