Naddnieprzańskie korzenie Polaków

W tych trudnych czasach związanych ze zdradziecką napaścią putinowskiej Rosji na wolną i demokratyczną Ukrainę Polacy instynktownie lub świadomie pamiętają, skąd wywodzi się ich ród, tłumnie i spontanicznie pomagając braciom zza wschodniej granicy. Postaram się przybliżyć czytelnikom „Linii” genetyczne związki obu narodów, mające korzenie jeszcze w okresie wędrówek ludów i wczesnego średniowiecza, a więc w czasach formowania się państwa polskiego. Tak się składa, że na temat etnogenezy (pochodzenia) Słowian pisałem swój doktorat, często podróżowałem więc do Ukrainy, ale też Białorusi i Rosji w poszukiwaniu materiałów antropologicznych

Kultury archeologiczne w epoce wpływów rzymskich, w tym kultura kijowska

DR ŁUKASZ MAURYCY STANASZEK

Na przestrzeni lat zagadkę pochodzenia Słowian, w tym Polaków, próbowali rozwiązać archeolodzy, językoznawcy, historycy, antropolodzy, a ostatnio także genetycy. W wyniku ich wieloletnich dociekań ukształtowały się dwie główne teorie: autochtoniczna, widząca przodków Słowian w ludności wcześniejszych kultur okresu epoki brązu i wpływów rzymskich z terenu ziem Polski, a także allochtoniczna, wiążąca przodków Polaków i wszystkich zachodnich Słowian z migracją w V-VI wieku z terenów środkowego dorzecza Dniepru, a więc z okolic Kijowa, na wyludnione ziemie między Bugiem a Łabą.

Należy podkreślić, że obecnie powszechnie odrzucana teoria autochtoniczna, zakładająca ciągłość kulturową mieszkańców ziem Polski od pradziejów do współczesności, była uwikłana w międzywojenne spory związane z ekspansjonizmem niemieckim i świeżo odzyskaną niepodległością. Wymuszały one na polskich badaczach, takich jak niezmordowany profesor Józef Kostrzewski, ciągłe udowadnianie „odwiecznej słowiańskości” kultur archeologicznych Polski, szczególnie tej zachodniej. Podobnie zresztą Niemcy – w tym słynny archeolog i nomen omen zgermanizowany Mazur profesor Gustaf Kossinna – udowadniali „germańskość” naszych ziem, odwołując się często do pozanaukowych argumentów.

Kiedy wreszcie opadł kurz politycznych i pozamerytorycznych sporów, dla większości naukowców, w tym także dla piszącego te słowa, oczywista stała się druga ze wspomnianych koncepcji, która zakłada przybycie przodków Polaków ze Wschodu. Ziemia i źródła pisane aż „krzyczą”, że nie mogło być u nas mowy o ciągłości kulturowej. Zwolenników odmiennych teorii pochodzenia Słowian może natomiast ucieszyć fakt, że ludność praktycznie wszystkich wcześniejszych kultur archeologicznych, żyjąca od tysiącleci w sercu Europy, tak czy owak ma wspólne, indoeuropejskie korzenie, o czym dobitnie świadczą wyniki badań genetycznych. W tym miejscu należy jednak jasno powiedzieć, że w starożytności między Wisłą a Odrą po prostu nie było takiego miejsca, gdzie można by „zmieścić” naszych Słowian. Świat rzymski również ich tu nie widział.

Rozlokowani pierwotnie nad środkowym Dnieprem Słowianie, należący do tzw. kultury kijowskiej, mieli swoje „pięć minut” podczas wędrówek ludów w V-VI wieku naszej ery, które ogarnęły całą Europę. W krótkim czasie zajęli oni Bałkany, pogórze wschodnich Alp, ziemie obecnej Polski, Słowacji, Moraw, Czech, wschodnich Niemiec i znaczne połacie Rosji. Ich ekspansja była możliwa ze względu na fakt, że w środkowej Europie ok. V stulecia wytworzył się znaczny obszar pustek osadniczych spowodowany odejściem wielu ludów – głównie germańskich – szukających szczęścia i budujących na gruzach Imperium Rzymskiego swoje własne królestwa. Chyba najbardziej znana jest wszystkim wędrówka Gotów, kryjących się pod kulturami archeologicznymi – wielbarską i czerniachowską, którzy pomiędzy I i IV w. n.e. przemieścili się z terenów Skandynawii i północnej Polski, poprzez Mazowsze, Podlasie i Lubelszczyznę, aż nad Morze Czarne, by następnie w 410 r. pod wodzą wizygockiego króla Alaryka złupić Rzym i panować w Italii i Hiszpanii. Kto pamięta, że takie polskie słowa jak „książę”, „hełm”, „chleb”, „miecz” czy „szkło” wywodzą się z języka dawnych Gotów żyjących niegdyś na terenie Polski?

Wróćmy jednak do naszej słowiańskiej prakolebki, nad Dniepr. Tak jak już wspomniałem, w czasach rzymskich i wędrówek ludów (III-V wiek) kwitła tam archeologiczna kultura kijowska, z której w okresie wczesnego średniowiecza narodziły się rozliczne kultury pochodne – kołoczyńska, korczakowska, praska, pieńkowska czy też Sukow-Dziedzice, związana z ekspansją Słowian połabskich na tereny północnych i wschodnich Niemiec.

W gospodarce kultury kijowskiej podstawowymi zajęciami ludności były uprawa ziemi i hodowla zwierząt. Najpopularniejszymi zbożami były proso i pszenica, hodowano zaś głównie bydło, świnie i niewielkich rozmiarów konie. „Kijowianom” nieobce były też wyspecjalizowana metalurgia i łowiectwo. Osady kultury kijowskiej były bardzo podobne do tych z poprzedzającej ją kultury zarubinieckiej i były często ich bezpośrednią kontynuacją. Świadczy to niewątpliwie o długim trwaniu Słowian na tym terenie. Obiekty mieszkalne odkrywane na stanowiskach kultury kijowskiej to w zdecydowanej większości półziemianki z piecem w narożniku, niemalże identyczne jak te, które znamy z terenów ziem Polski doby wczesnego średniowiecza. Ta specyficzna forma budowli miała związek z ówczesnym klimatem, który nie pozwalał na skuteczne ocieplenie budynków naziemnych. Obrządek pogrzebowy kultury kijowskiej miał charakter ciałopalny, co niestety uniemożliwia przebadanie tej ludności pod kątem genetycznym. Przed pochowaniem szczątków ciało najpierw palono na tzw. ustrynach, czyli stosach, których ślady odkrywane są przez archeologów. Wraz ze szczątkami ludzkimi spalano niekiedy zwierzęta, np. konie.

Podobnie jak to miało miejsce na ziemiach polskich, terytorium naddnieprzańskiej prakolebki w czasach wczesnego średniowiecza zamieszkiwały liczne słowiańskie plemiona, tj. Siewierzanie, Radymicze, Dregowicze, Wiatycze, Krywicze i przede wszystkim Polanie, których nazwa zlokalizowana w okolicy Kijowa budzi żywe i zapewne uzasadnione skojarzenia z naszymi wielkopolskimi Polanami. Z Ukraińcami łączy nas zatem znacznie więcej, niż myślimy…

Oczywiście należy zdawać sobie sprawę, że dzisiejsi Polacy nie są wyłącznie potomkami Słowian znad Dniepru. Mają bowiem geny żyjących u nas wcześniej Gotów, Celtów, Longobardów, Wandalów, Waregów czy Bałtów (Prusów), a także innych ludów staroeuropejskich, których część pozostała w swoich dawnych siedzibach, ulegając z czasem slawizacji. Podobnie zresztą jak stepowi Awarowie, tureccy Bułgarzy czy normańscy Waregowie roztopili się w masie Słowian w różnych miejscach ich ekspansji. Polacy mają też geny licznych kolonistów niemieckich, szkockich, holenderskich, ormiańskich czy żydowskich, tłumnie przybywających nad Wisłę już od czasów średniowiecza. Mają wreszcie geny Mongołów, Tatarów, Jadźwingów czy Turków, będące efektem dawnych najazdów i przymusowych przesiedleń ludności.

Jak widać, pochodzenie ludności, nie tylko zresztą polskiej, jest znacznie bardziej skomplikowane, niż pozornie mogłoby się wydawać. Finalnie wszystkich nas jednak połączył język polski, który niewątpliwie odziedziczyliśmy po słowiańskich przodkach żyjących niegdyś nad środkowym Dnieprem, gdzie dziś toczą się bezsensowne, krwawe walki. Slava Ukraini!

6 komentarzy do “Naddnieprzańskie korzenie Polaków

  • 26 marca 2022 o 00:34
    Permalink

    Po pierwszym zdaniu już chce się żygać od tej propagandy.

    Odpowiedz
    • 27 marca 2022 o 22:11
      Permalink

      Niestety popieram. Pomoc uchodźcom z Ukrainy to jedno, popadanie w paranoję to drugie.

      Odpowiedz
    • 28 marca 2022 o 09:25
      Permalink

      Pozmieniać parę słów i wypisz wymaluj jak z PRL-u.

      Odpowiedz
  • 28 marca 2022 o 19:44
    Permalink

    Dziękuję. Z przyjemnością przeczytałem. Rzetelnej wiedzy nigdy nie jest dość.

    Odpowiedz
  • 30 marca 2022 o 08:59
    Permalink

    Wczoraj rzecznik polskiego MSZ powiedział kilka haniebnych słów:
    „Jesteśmy do dyspozycji Ukrainy, jej decyzji, jej próśb, jej wniosków w tej sprawie. Jeżeli nasi ukraińscy przyjaciele będą chcieli z tego planu skorzystać, pozostajemy do dyspozycji, podobnie jak w wypadku sojuszników. (…) Jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego, jego próśb”.

    Linio, robisz podobnie, tylko na poziomie lokalnym. Ta propaganda zaczyna się już ulewać. Przestańcie. Są pewne granice – pomoc tak, przywileje NIE. Bo we własnym kraju zaczynam się czuć obywatelem drugiej kategorii.

    Odpowiedz
  • 10 kwietnia 2022 o 18:11
    Permalink

    Obecnie teoria autochtoniczna jest potwierdzana przez liczne badania np. genetyczne. Dodatkowo ustalenia m.in. genetyków wykluczają teorię „pustki osadniczej. Tekst jest mocno stronniczy i nie uwzględnia najnowszych odkryć archeologicznych i genetycznych.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.