Świąteczny wyjazd – tak czy nie?

Niektórzy nie potrafią sobie wyobrazić spędzenia świąt inaczej niż w rodzinnym domu, w gronie najbliższych, przy stole pełnym tradycyjnych potraw, inni zaś nie mają oporów przed tym, by w tych dniach spakować walizki, wyjechać i… po prostu odpocząć. Decyzja często zależy od momentu życia, w którym akurat jesteśmy, ale bywa również podyktowana zrywem serca lub przypadkowym splotem wielu okoliczności

AGATA LEGAN

Tradycyjne biesiadowanie z pewnością ma swój urok, niezależnie od tego, czy odbywa się w towarzystwie członków rodziny, z którymi widujemy się na co dzień, czy przybiera formę wyjątkowych wielopokoleniowych spotkań, na które zjeżdżamy się z różnych stron Polski czy nawet świata. Często są one jedyną okazją, by zebrać całą familię w jednym pomieszczeniu, odbudować lub zacieśnić więzy czy przekazać najmłodszemu pokoleniu najważniejsze dla nas zwyczaje, a także właśnie dla nich – dzieci i wnuków – wykreować najlepsze wspomnienia.

Starszyzna hołduje tradycji i wiedzie prym w jej pielęgnowaniu, co jest ważne i słuszne. Jednak z drugiej strony takie podejście może dla niektórych okazać się sporym obciążeniem i wymagać zaangażowania, które na danym etapie życia może przekraczać ich możliwości, np. tuż po przejściu na emeryturę, w okresie żałoby, gorszego stanu zdrowia, po operacji lub w trakcie walki z chorobą nowotworową. Nie każdy potrafi się do tego przyznać, prosić o pomoc, scedować na innych realizowane dotąd co roku obowiązki, zwyczajnie odpuścić. Szczególnie w sytuacji, w której czuje się spoiwem, przewodnikiem dla całej reszty. Dla wielu osób niełatwym przełomem jest moment, w którym przychodzi im niejako przekazać pałeczkę przywództwa – gdy w czasie świąt to oni zaczynają gościć u dzieci, a nie odwrotnie. Z drugiej strony taka zmiana pozwala im odetchnąć i brać udział w organizacji tylko w takim stopniu, w jakim czują się na siłach lub mają ochotę.

Podróż pod prąd

Przystrajanie domu wielkanocnymi dekoracjami, tworzenie klimatu, gotowanie potraw, sprzątanie, mycie okien, prasowanie obrusów, uzupełnianie zastawy czy organizowanie dla wszystkich noclegu – jadąc na święta jako gość, mamy ten komfort, że możemy mieć to wszystko z głowy. Brak kontroli nad niektórymi aspektami bywa trudny do zaakceptowania (oczywiście, że młodzi zrobią rzeczy inaczej, po swojemu, ale czy to znaczy, że gorzej?), mimo to warto spojrzeć na tę roszadę jak na szansę, by wreszcie po latach naprawdę delektować się chwilą, bez zmęczenia i nerwów, które towarzyszą dopinaniu wszystkich spraw na ostatni guzik. Podejmowanie innych – nawet dla osób zaprawionych w boju – zawsze kosztuje sporo czasu i energii, a nieustanne krzątanie się w kuchni czy przy stole sprawia, że w efekcie nie spędza się świąt z najbliższymi, tylko w pędzie. Ta podróż pod prąd daje szansę, by rzeczywiście cieszyć się Wielkanocą, dla odmiany być tym obsługiwanym, skorzystać z okazji do rozmowy czy zabawy z wnukami oraz do zrelaksowania się, co przecież jest luksusem, którym nie wolno pogardzić.

Zmiana perspektywy może również podziałać ożywczo – sprawić, że bardziej docenimy rodzinne więzi, otworzymy się na to, co mają nam do zaoferowania młodsze pokolenia, nauczymy się kompromisu albo lepiej dostrzeżemy to, co właściwie stanowi dla nas istotę świąt – bo raczej nie są to serwowane na 15 sposobów jajka.

Z dala od zgiełku

Zyskującą na popularności opcją są także świąteczne wyjazdy z dala od rodziny, samemu lub tylko z najbliższymi. Czasami wynikają z tego, że mierzi nas myśl o spędzeniu kolejnej Wielkanocy na siedzeniu, jedzeniu i prowadzeniu męczących sporów, dyskusji o polityce lub wywlekaniu na forum intymnych kwestii wbrew naszej woli. Przecież nie zawsze i nie w każdej rodzinie atmosfera jest taka, jak być powinna, czyli ciepła i dająca poczucie bezpieczeństwa. Zdarza się, że nie wszyscy za sobą przepadają, toczy się konflikt, dla którego nie znaleziono jeszcze rozwiązania, drogi bliskich sobie kiedyś osób nagle się rozeszły, a udawanie, że wszystko jest w porządku, staje się coraz mniej wykonalne. Naturalnie świąteczny wyjazd jest w takiej sytuacji rodzajem ucieczki, która niczego nie rozwiązuje, ale może wyjść wszystkim na dobre, bo pozwoli na złapanie niezbędnego dystansu, ukojenie nerwów i odbudowanie zdrowej równowagi psychicznej. Decyzja o wyjeździe bywa też następstwem przemęczenia, wypalenia, poczucia, że zostało się samemu z okołoświątecznymi obowiązkami. W tym kontekście oferta hotelu czy biura turystycznego, która obejmuje wyżywienie, spa czy aktywny wypoczynek, wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjna.

Wielkanoc, jak zresztą każde święta, to trudny okres dla osób samotnych, niewierzących lub nieobrzędujących z innych powodów. Dla nich kilkudniowy pobyt w budzących się na wiosnę Bieszczadach czy wypad na słoneczną Maderę może okazać się idealnym rozwiązaniem. Nie tylko mogą spędzić przyjemnie i ciekawie czas, który w typowych okolicznościach byłby raczej przepełniony smutkiem i poczuciem izolacji, lecz także poznać nowych, podobnych sobie ludzi, uniknąć frustracji, a w zamian zyskać mnóstwo pozytywnej energii.

Co warto zrobić przed wyjazdem na święta?

  • Porozmawiaj z bliskimi i uprzedź ich o swoim ewentualnym wyjeździe, by uniknąć konfliktów (przecież o to między innymi chodzi, prawda?); jeśli nadal masz wątpliwości – zrób listę argumentów za i przeciw, jeśli jednak jesteś pewien, że chcesz wyjechać – nie pozwól, by ktokolwiek wpłynął na zmianę twojej decyzji.
  • Zapoznaj się dokładnie z ofertą hotelu lub biura podróży. Pamiętaj, że taki wyjazd nie musi oznaczać rezygnacji z tradycji. Wiele firm dba o to, by zapewnić gościom świąteczne menu lub inne związane z obrządkiem atrakcje, np. malowanie pisanek, zdobienie mazurków czy przygotowywanie koszyczków. Sprawdź także odległość i dojazd do najbliższego kościoła.
  • Rozważ wyjazd do hotelu także wówczas, gdy masz naprawdę dużą, rozproszoną w różnych częściach kraju rodzinę. W ten sposób nie tylko unikasz gigantycznych przygotowań, lecz także rozwiązujesz problem noclegu dla wszystkich jej członków, odpowiednio długiego stołu i właściwej liczby krzeseł (koniec z jedzeniem „na raty”), a przy tym w każdej chwili możesz udać się do swojego pokoju, by odpocząć od towarzystwa. Zaletą organizowania świąt poza domem jest również możliwość skorzystania z animacji dla dzieci, które dla maluchów będą niezapomnianą przygodą, a dorosłym dadzą szansę na spokojną rozmowę.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.