Dokąd to wszystko zmierza?

Jedna z najstarszych amatorskich lig piłki nożnej w Polsce – Otwocka Liga Szóstek Piłkarskich – zmierza ku 40. urodzinom. W ostatnim czasie piłkarze od wielu lat tworzący te rozgrywki nie są przekonani, czy liga dotrwa do tego jubileuszu

MARCIN SULIGA

Latem doszło do poważnych zmian w Otwockiej Lidze Szóstek Piłkarskich. Dotychczasowi prowadzący rozgrywki oraz Stowarzyszenie OLSP, z byłymi prezesami Piotrem Bąkiem i Sylwią Konopacką-Bąk, postanowili zrezygnować z dalszego kierowania rozgrywkami.

W wakacje szukano osób, które mogłyby się tym zająć. Jedynym chętnym okazał się Krzysztof Węgiełek i to on od tego sezonu wziął na siebie ciężar prowadzenia ligi. Nad rozgrywkami nie czuwa już stowarzyszenie, które wraz z odejściem dotychczasowych prowadzących zakończyło działalność. Jeszcze zanim nowy prowadzący rozpoczął swoją misję, zapowiadał atrakcyjne nowości i usprawnienia, które miały podnieść prestiż rozgrywek, przy okazji krytykując swoich poprzedników w mediach społecznościowych. Gracze mieli dostać nową, świetną stronę, na której oprócz wyników i statystyk miały znaleźć się jeszcze galerie zdjęć i skróty z meczów. Drużyny miały też otrzymać do użytku specjalną aplikację, która umożliwiłaby im lepszą komunikację, zamawianie boisk czy wprowadzanie statystyk z poszczególnych meczów.

Zapowiedzi były szumne, tymczasem – jak przyznają sami zawodnicy – rzeczywistość wszystko brutalnie zweryfikowała. – Wydaje mi się, że zostaliśmy nabici w butelkę, jeśli chodzi o obietnice, których w trakcie sezonu ze strony prowadzącego było wiele – mówi kapitan Łosi Krzysztof Bielecki. – To od początku źle wyglądało, ale dawaliśmy organizatorowi spory kredyt zaufania. Wiedzieliśmy, że zmiana dokonała się dość nagle i na wdrożenie tych wszystkich rewolucji, o których była mowa, potrzeba czasu. Tymczasem ten mijał, a w lidze praktycznie nic się nie ruszyło. Mieliśmy problem z umawianiem spotkań, przez długi czas nie wiedzieliśmy, jakie są wyniki poszczególnych kolejek, jak wygląda tabela… Gramy w tej lidze już kilka ładnych sezonów, ale takiego bałaganu organizacyjnego nie było jeszcze nigdy, nawet wtedy, gdy dostęp do internetu był słaby, a o mediach społecznościowych nikt nie słyszał. To, co dzieje się teraz, jest prawdziwą katastrofą i gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało, wolałbym przeznaczyć pieniądze z wpisowego na jakiś cel charytatywny niż na grę w tak zorganizowanej lidze – dodaje Bielecki.

Inni gracze również są źli na to, jak wygląda obecnie organizacja OLSP. Podobne opinie na temat rozgrywek i ich organizacji można usłyszeć zarówno z ust graczy pierwszej, jak i drugiej ligi. – Trudno określić to, co obecnie dzieje się wokół ligi. Czy to jest bardziej złość, wściekłość czy może zwykła bezradność? Razem z zawodnikami z innych drużyn żartowaliśmy ostatnio, że nawet jeśli chcielibyśmy specjalnie zawalić organizacyjnie ten sezon, trudno byłoby osiągnąć ten poziom „dziadostwa”, który mamy teraz – mówi gracz Just 6 Łukasz Gadomski. – Na początku byliśmy bardzo pozytywnie nastawieni do zmian w lidze. Taki powiew świeżości był nam potrzebny, ale nie sądziliśmy, że po tych materiałach i ofercie, jaką podsuwał nam nowy organizator, wszystko pój-dzie w takim kierunku. Jestem zdegustowany i trochę się dziwię, że ktoś za niewielkie pieniądze, jakie czerpie z prowadzenia rozgrywek, może chcieć tak sobie zszargać opinię. Myślę, że ta osoba jest już w lidze spalona i nikt jej nie zaufa – dodaje Gadomski. – To wszystko, co się dzieje, trudno nawet nazwać organizacją, bo po prostu jej teraz nie ma. Wiele rzeczy nie funkcjonuje tak, jak powinno, a są to teoretycznie najprostsze rzeczy, takie jak podanie wyników, nazwisk strzelców, tabeli rozgrywek czy nawet sam regulamin. To szwankuje od początku, zamiast tego mieliśmy zapowiedzi filmowania meczów, robienia skrótów. To na pewno byłoby fajne, ale to powinien być dodatek. Najpierw trzeba zadbać o podstawy, a dopiero potem brać się za robienie kolejne rzeczy – uważa Patryk Rybka z FC Bad Boys.

Jak mówi kapitan drugoligowca, o bałaganie organizacyjny świadczy również sytuacja, do której doszło po wznowieniu rozgrywek. – Gdy zaczynaliśmy sezon, okazało się, że w drugiej lidze będzie w tym roku nie 12, ale 16 zespołów. Z jednej strony się ucieszyłem, bo to zawsze więcej grania, ale z drugiej pomyślałem, że coś jest nie tak. Po pierwsze, gralibyśmy więcej niż pierwsza liga, a z tego, co wiem, opłata miała być identyczna. Po drugie, nie do końca byłem pewny, czy uda się nam zmieścić z rozgrywkami w obu rundach i jeszcze zagrać baraże. Teraz okazało się, że po jesieni liga zostanie podzielona na dwie grupy, o czym nikt nas nie poinformował. Co ciekawe, na stronie, która została uruchomiona pod koniec jesieni, ten podział został dokonany, zanim rozegraliśmy zaległe mecze z pierwszej części sezonu. Dla mnie to żenujące i nie tak powinno to zostać rozwiązane – dodaje Rybka.

Większość graczy OLSP widzi przyszłość ligi w czarnych barwach. Wielu obawia się, że liga może nie przetrwać do kolejnego sezonu i samoistnie się rozwiązać. – Nastroje w wielu ekipach są słabe, ale mam nadzieję, że coś uda się zrobić, by liga nadal istniała. To przecież ważny element tego miasta, szkoda byłoby zmarnować te lata historii. Myślę, że musimy dograć ten sezon, a po nim wspólnie usiąść z resztą zespołów i pomyśleć, co robić dalej, by liga nadal istniała – mówi kapitan Łosi.

– Wiem, że dużo drużyn jest bardzo zniechęconych po tym sezonie. Część rozważa przeniesienie się do innych lig w okolicy, ale wierzę, że część drużyn zostanie i przynajmniej jedna liga wciąż będzie działać – mówi Rybka.

Pytania odnośnie tegorocznych rozgrywek OLSP i ich funkcjonowania wysłaliśmy do nowego prowadzącego mailowo oraz poprzez dostępny na stronie formularz kontaktowy, ale nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.