Mali pacjenci będą leczeni w Szwajcarii

W niedzielę, 3 kwietnia kolejna grupa ukraińskich uchodźców wyjechała z Celestynowa do Szwajcarii. Tym razem w transporcie humanitarnym znalazły się dzieci z chorobami onkologicznymi, które zostaną otoczone opieką medyczną przez szwajcarskich specjalistów

Autokar wysłany po małych pacjentów zawiózł na granicę dary dla szkoły we wsi Zastawne i miasta Gliniany
fot. P. Rosłoniec

W poprzednim numerze „Linii” pisaliśmy o wspólnych działaniach grupy ludzi dobrej woli, których wynikiem jest współpraca, jaką w zakresie pomocy uchodźcom z Ukrainy nawiązały z gminą Celestynów władze miasta Lugano,  Fundacji Amiciza dei Popoli oraz lokalni przedsiębiorcy m.in. biuro podróży Bellotti Viaggi. W tej grupie społecznie działają zarówno mieszkańcy gminy Celestynów, jak i miasta Lugano. Są wśród nich m.in. inicjatorzy zorganizowania pomocowego pomostu pomiędzy Ukrainą, Polską i Szwajcarią – Mirosław Cichecki, mieszkaniec Dąbrówki, prezes firmy Profix sp. z o.o., i Mykhaylo Iskov, Ukrainiec od dawna mieszkający w Lugano, koordynujący działania w Ukrainie i Szwajcarii. Pierwsze efekty tej współpracy już widać. – W niedzielę, 20 marca z Celestynowa wyjechała 30-osobowa grupa uchodźców z Ukrainy. Teraz udało się nam zorganizować wyjazd dla dzieci chorujących onkologicznie. Uciekają one z Ukrainy nie tylko przed wojną, lecz także w poszukiwaniu pomocy medycznej, której ze względu na konflikt nie mają szans otrzymać w swoim kraju – mówi Mirosław Cichecki.

Pierwotnie grupa kierowana do Szwajcarii miała składać się przede wszystkim z małych pacjentów pochodzących z Mariupola. Niestety, nie udało się tych dzieci wydostać z terenu objętego działaniami wojennymi. – Pomimo naszych ukraińskich kontaktów i wysiłków nie udało się nam wywieźć z oblężonego Mariupola chorych dzieci i ich rodziców. Wprawdzie konwój, w którym się znaleźli, opuścił miasto, ale w wyniku trwającego ostrzału ze strony Rosjan utknął w jednej z podmariupolskich wsi. W porozumieniu ze stroną ukraińską nadal staramy się te dzieciaki stamtąd wydostać i dowieźć na granicę z Polską – mówi w rozmowie z „Linią” Mykhaylo Iskov. – Na razie, mając zagwarantowane miejsca w Szwajcarii, uznaliśmy, że pomożemy małym pacjentom z innych części Ukrainy, którzy również wymagają dalszego leczenia onkologicznego – dodaje nasz rozmówca.

Pierwsza grupa dzieci wraz z opiekunami (w większości mamami) dotarła do Celestynowa w czwartek, 31 marca, w godzinach nocnych. To pięcioro dzieci w wieku od czterech do 16 lat. Następnego dnia do grupy dołączyły także dzieci, które do Polski dotarły już przed dwoma tygodniami i przebywały w Mielnie, gdzie czekały na wyjazd do Niemiec. – Niestety do wyjazdu nie doszło, dlatego zaproponowaliśmy im Szwajcarię, w której chore dzieci będą mogły kontynuować leczenie – mówi Cichecki. W niedzielę, 3 kwietnia cała grupa pożegnała się z Celestynowem. W podróż do Szwajcarii wyjechały 32 osoby, w tym 15 dzieci w wieku od roku do 16 lat.

– Martwiliśmy się, czy damy radę dobrze zaopiekować się tymi rodzinami. Sama pomoc dorosłym uchodźcom to duże wyzwanie, a co dopiero mówić o dzieciach dotkniętych chorobami. Jednak daliśmy radę, zwłaszcza że mogliśmy liczyć na wsparcie mieszkańców gminy i wolontariuszy. Bardzo dziękujemy wszystkim za każdą pomoc udzielaną i przekazywaną na rzecz uchodźców – mówi Monika Radzikowska, która ze strony urzędu gminy koordynuje pracę punktu pobytowego w Celestynowie.

Jeszcze przed wyjazdem tej grupy w piątek, 1 kwietnia z Ukrainy dotarła bardzo dobra wiadomość. Rodzinom ewakuowanym z Mariupola udało się jednak wydostać z oblężonego terenu i są w drodze do Zaporoża. – Ta informacja bardzo nas ucieszyła. Jeśli tylko rodzice dzieci nadal będą zainteresowani naszą pomocą, postaramy się jak najszybciej uruchomić procedury związane z zapewnieniem dzieciom i ich opiekunom przejazdu, pobytu i miejsca na leczenie dzieci w Szwajcarii – mówi Iskov. Ich droga, podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych grup, będzie wiodła przez Celestynów. Gdy będzie już wiadomo, że czeka na nich miejsce w Szwajcarii, przekroczą granicę z Polską, skąd na kilka dni trafią do Celestynowa, a potem udadzą się w dalszą drogę do Szwajcarii.

Gmina Celestynów nie tylko gości uchodźców z Ukrainy, lecz także wysyła pomoc rzeczową do kraju dotkniętego wojną. Autokar wysłany na granicę po małych pacjentów nie jechał pusty. Jego luki bagażowe wypełniły po brzegi dary dla szkoły we wsi Zastawne i miasta Gliniany w obwodzie lwowskim, które na przejściu granicznym w Hrebennem zostały przekazane ich przedstawicielom. Zostały one ufundowane i podarowane m.in. przez mieszkającego w gminie Celestynów Sakamoto Ryotaro (część sprzętu została zakupiona z darowizn od Japończyków), firmę Profix Sp. z o.o., karczewską firmę BAKS Kazimierz Sielski, burmistrza Karczewa Michała Rudzkiego oraz wielu indywidualnych darczyńców. – Przekazany naszym ukraińskim przyjaciołom sprzęt posłuży m.in. do wyposażenia schronu, są to: agregaty prądotwórcze, materace, karimaty, śpiwory, grzejniki, namioty, odzież ochronna czy środki higieny osobistej – wylicza wójt Celestynowa Witold Kwiatkowski.

Autokarem do granicy podróżowała także jedna z uchodźczyń, która na początku marca wraz z innymi Ukraińcami przyjechała do Celestynowa z gminy Gliniany. – Bardzo tęsknię za moimi najbliższymi. W Ukrainie zostali tata z mamą i brat. Mimo wojny okolice Lwowa nadal są stosunkowo bezpieczne, dlatego podjęłam decyzję, aby wrócić do nich na Ukrainę – mówiła w rozmowie z „Linią” wyraźnie wzruszona Olesia.

ART

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.