Gdy pogoda boli…

O meteoropatii, tj. nadwrażliwości na zmiany warunków atmosferycznych, która objawia się serią uciążliwych dolegliwości fizycznych i psychicznych, mówi się jako charakterystycznej przypadłości XXI wieku. Chociaż to zjawisko jest znane od starożytności, nigdy przedtem nie występowało aż tak powszechnie. Według statystyk niemal 70 proc. społeczeństwa – głównie osoby starsze, osłabione, kobiety i niskociśnieniowcy – w mniejszym lub większym stopniu „choruje na pogodę”

Ludzki organizm, jak każdy układ biologiczny, wchodzi w reakcje ze środowiskiem zewnętrznym – odbywa się między nimi stała wymiana energii cieplnej i wymiana gazowa. Co więcej, pogoda w aż 20 proc. decyduje o bieżącym stanie ludzkiego zdrowia! Odpowiedzi ciała na zmiany atmosferyczne uważa się za wykształconą na drodze ewolucji zdolność do tego, by lepiej przystosować się do życia w różnorodnych warunkach. Są one zatem zjawiskiem naturalnym, którego doświadczamy wszyscy.

CIEKAWOSTKA: Każdy front atmosferyczny, który niesie zmianę pogody, jest poprzedzony falą elektromagnetyczną o prędkości 300 km/h. Fala ta, która jest rodzajem niewidzialnej błyskawicy, zakłóca funkcjonowanie układu nerwowego i wysyła do mózgu sygnał na długo przedtem, zanim ciało odbierze bodźce biologiczne – bycie „barometrem” to po prostu jedna z funkcji organizmu.

Nietrudno to zauważyć: słoneczny dzień automatycznie poprawia nam humor, duchota pozbawia nas energii, a deszczowy poranek sprawia, że czujemy się bardziej senni niż zazwyczaj, prawda? Ta powszechność podobnych wrażeń sprawia, że meteopatyczne dolegliwości są bagatelizowane, a samej meteoropatii – pomimo skali zjawiska – nadal nie uważa się za jednostkę chorobową. Coraz częściej mówi się za to o tym, że nadmierne reakcje na zmiany pogody to cena, jaką płacimy za postęp. Nasi przodkowie, żyjący w bliskości z naturą i bardziej od niej zależni, nie byli nadwrażliwi na warunki atmosferyczne. Nabycie takiej słabości przypisuje się współczesnemu „rozpieszczeniu” organizmu: klimatyzacją, ogrzewaniem, szczelnymi, zamkniętymi pomieszczeniami, transportem itp. oraz ograniczeniem czasu, jaki przeciętny człowiek spędza w ruchu i na łonie natury.

W efekcie nasze naturalne mechanizmy przystosowawcze stopniowo zaczynają się dezaktywować, a dzieje się to tak szybko, że tylko w ciągu ostatnich 50 lat liczba meteopatów wzrosła dwukrotnie! Nieprzypadkowo na zmiany pogody najgorzej reagują mieszkańcy dużych miast (zjawisko dotyczy aż 75 proc. członków tych populacji). Szczególnie podatne są też: dzieci, których układ nerwowy i odpornościowy dopiero się rozwija, kobiety, u których zmiany te korelują z poziomem hormonów, osoby w średnim wieku i starsze (szczyt wrażliwości przypada po 50. roku życia), zwłaszcza jeśli cierpią na choroby przewlekłe, w tym o podłożu psychicznym (nerwica, depresja), a także ludzie z niskim ciśnieniem tętniczym.

Korelacje

Typowe objawy meteoropatii to – nieadekwatne w swoim nasileniu – różnego rodzaju bóle (nie tylko migrenowe) pojawiające się wraz ze zmianami pogody, wahania nastroju, wzmożona nerwowość lub senność, zawroty, skoki ciśnienia, osłabienie, zaburzenia koncentracji itp., ale także – a może przede wszystkim – nasilanie się objawów innych chorób. Te ostatnie zachodzą najczęściej i właśnie dlatego meteoropatię uważa się za chorobę towarzyszącą. Tym bardziej że można ją nabyć np. w wyniku choroby wieńcowej, nadciśnienia, reumatyzmu czy astmy.

Za okres szczególnie niebezpieczny dla osób chorujących na serce lub niewydolność krążenia uznaje się przełom zimy i wiosny (miesiącem krytycznym jest zwykle marzec), gdy nad Polską przesuwają się nawet po dwa, trzy fronty atmosferyczne w stosunkowo krótkich odstępach czasu. Nie bez powodu lekarze mówią wręcz o „sezonie na zawał”. Zmiany frontów szkodzą też cukrzykom, podobnie jak wilgotność powietrza, która prowadzi do spadku poziomu glukozy we krwi. Gwałtowne załamania pogody nasilają też zaburzenia hormonalne, osłabiają reakcję na stres, pogarszają stan pacjentów z chorobą wrzodową żołądka i dwunastnicy, zaostrzają bóle reumatyczne i sztywność stawów, a także bóle blizn i tzw. bóle fantomowe, czyli występujące w amputowanej kończynie.

Warto zauważyć, że meteoropatia dotyka też często osób podatnych na sugestie – zachodzi wówczas tzw. efekt nocebo, tj. rzeczywiste wystąpienie danych objawów na skutek jakiegoś silnego przekonania, np. że w deszczowe dni zawsze czujemy się gorzej.

Jak działa bodziec

Burza – występuje często podczas przemieszczenia się frontów, co zakłóca procesy biochemiczne w naszym ciele; wywołuje uczucie niepokoju, trudności w skupieniu uwagi, zaburzenia krążenia i pracy jelit; z powodu wyładowań elektrycznych wzrasta liczba jonów dodatnich w powietrzu, co jest niekorzystne dla samopoczucia (odwrotnie działa zaś jonizacja ujemna, odczuwana jako wyjątkowo świeże powietrze – występuje m.in. w pobliżu strumieni górskich i wodospadów).

Ciśnienie – jeśli jego zmiany przekraczają 8 hPa w ciągu doby, nasz organizm odbiera to jako przeciążenie; układ nerwowy zostaje postawiony w stan alarmowy i może utrzymywać to napięcie nawet do pięciu godzin po przejściu zjawiska.      

Wiatr – jeśli wieje z prędkością powyżej 8 m/s, silnie oddziałuje na cały ustrój; u osób nadwrażliwych może powodować: wzmożoną pobudliwość, zaostrzenie objawów chorób układu krążenia czy zaburzenia w pracy układu nerwowego.

Temperatura – niekorzystna jest zarówno ta powyżej 30°C, zwłaszcza jeśli dochodzi do niej wysoka wilgotność powietrza, układ termoregulacji jest wtedy bardzo obciążony, pojawiają się problemy z układem krążenia (rozszerzenie naczyń, wzmożony przepływ krwi, szybszy oddech), jak i zbyt niska (poniżej 20°C), ponieważ wówczas organizm dąży do utrzymania stałej ciepłoty najważniejszych organów (mózg, serce, płuca) kosztem tych mniej ważnych dla funkcji życiowych (naczynia krwionośne się kurczą, wzrasta ciśnienie i tempo przemiany materii).

Promieniowanie słoneczne – jest niezbędne do funkcjonowania, wspiera pracę gruczołów, zwiększa odporność na zakażenia, działa bakteriobójczo, przyspiesza gojenie ran, hartuje, pomaga w produkcji witaminy D, dostarcza energii, pobudza układ nerwowy; z kolei jego brak powoduje rozdrażnienie, apatię, a nawet depresję.

Agata Legan

 

Jak sobie pomóc?

Do najskuteczniejszych działań profilaktycznych zalicza się:

  • hartowanie, a nawet – w ramach własnych możliwości – morsowanie organizmu;
  • regularne poranne ciepło-chłodne prysznice;
  • spędzanie jak największej ilości czasu na świeżym powietrzu, zwłaszcza w ruchu, przy tym – co ważne – niezależnie od pogody;
  • dbanie o właściwą podaż witamin z grupy B (odpowiadają za prawidłowe działanie układu nerwowego), witaminy D oraz magnezu (wycisza, reguluje pracę serca, zwiększa odporność na stres);
  • przy pierwszych objawach zastosować naturalne, łagodnie działające środki uspokajające: krople walerianowe, napar z melisy lub ziela dziurawca.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.