Aleksander Wiącek z kolejnym medalem mistrzostw Polski

W Międzyrzeczu odbyły się mistrzostwa Polski w biegu na 10 000 metrów. Złotego medalu sprzed roku w kategorii U23 bronił wychowanek OKS Start Otwock Aleksander Wiącek

Podopieczny trener Bożeny Dziubińskiej jechał do Międzyrzecza z konkretnym planem. Ponieważ rywalizacja nie jest rozgraniczona i w jednym biegu o medale walczą zarówno seniorzy, jak i młodzieżowcy, Aleksander Wiącek miał dużą nadzieję na dublet, którego nie udało się mu zdobyć w poprzednim sezonie. W Goleniowie zawodnik OKS Otwock był pierwszy w kategorii U23 i piąty wśród seniorów. Teraz liczył na to, że upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu, choć przygotowania do tego startu nie przebiegały idealnie.

– Od zimy wypadło mi kilka tygodni przygotowań. Teraz do marca miałem trzytygodniową przerwę ze względu na odnowienie się kontuzji kostki – mówi Wiącek. – To sporo i ta przerwa nie pozwoliła mi przygotować się do tej imprezy tak, jakbym sobie życzył, ale razem z trenerką nie chcieliśmy odpuszczać startu. Mimo wszystko chciałem powalczyć – dodaje.

Zawodnik z Otwocka przez długi czas miał szansę na spełnienie swoich marzeń. – Początkowo stawka biegu podzieliła się na grupki. Ja biegłem w drugiej grupie, ale w pewnym momencie odłączyłem się i zacząłem gonić zawodników będących przede mną. Widziałem, że trzeci zawodnik z czołówki zaczyna słabnąć, więc starałem się podgonić. Zacząłem się rozkręcać, ale chyba przeliczyłem siły na zamiary. Trochę źle rozłożyłem siły i na dwa kilometry przed końcem zabrakło mi „prądu” i zacząłem zwalniać – relacjonuje Wiącek.

Podopieczny trener Dziubińskiej stracił szansę na medal wśród seniorów, ale mógł być pewny krążka w rywalizacji młodzieżowców. – Wydawało się, że start w Międzyrzeczu tak jak występ w Goleniowie zakończy się zdobyciem złotego medalu, ale odważny atak na czołówkę dał o sobie znać w końcówce i Wiącek przegrał z Adamem Kołodziejem (Wisła Sandomierz). – Czuję niedosyt po tym biegu, ale naprawdę bardzo chciałem zdobyć dwa medale. Zaryzykowałem, ale nie wyszło, taki jest sport. Raz się wygrywa, raz się przegrywa – mówi Wiącek. – Z porażki też trzeba wyciągnąć wnioski. Dla mnie to taki dobry napędzacz – dodaje.

MS

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.