Paulina potrzebuje bionicznej protezy

Powrót z wakacji w Egipcie zakończył się tragicznie dla 19-letniej Pauliny, która razem z grupą polskich turystów jechała autokarem na lotnisko w Hurghadzie. W miejscowości Safadża autobus wpadł w poślizg i przewrócił się na remontowaną drogę, która była pokryta świeżą smołą. – Po tym koszmarnym wypadku wiele osób zostało kalekami tak jak moja córka, która straciła rękę i doznała wielu urazów, m.in. głowy. Cud, że żyje – podkreśla Roman Mroncz, tata Pauliny. Dziewczyna potrzebuje 350 tys. zł na nowoczesną protezę ręki, a także pieniędzy na długie leczenie i rehabilitację

AGNIESZKA JASKULSKA

Paulina Mroncz jest mieszkanką gminy Wiązowna. Zawsze była otwarta na świat, pełna pasji, rozpierała ją energia. Miała mnóstwo planów na przyszłość, dopiero wchodziła w dorosłość, a jej dwuletni związek z ukochanym Janem przeradzał się w coś poważniejszego. Wiosną zaplanowali swój wymarzony urlop. – Córka nie mogła doczekać się wyjazdu do Egiptu. To miał być relaksujący wypoczynek z chłopakiem. Polecieli samolotem na początku kwietnia i przez tydzień świetnie się bawili, zwiedzali i odpoczywali. Jednak ich powrót do kraju zamienił się w koszmar – podkreśla pan Roman, tata Pauliny.

W czwartek, 7 kwietnia biuro podróży wysłało po polskich turystów autokar, który miał ich zawieźć na lotnisko w Hurghadzie, skąd mieli lecieć samolotem do Polski. Na lotnisko jednak nie dotarli. W miejscowości Safadża były prowadzone roboty drogowe. Na śliskiej drodze kierowca stracił kontrolę nad autokarem, który przewrócił się na bok i sunął po gorącym asfalcie. – Kilka osób straciło życie, inni doznali poważnych urazów. Wśród poszkodowanych i ciężko rannych była moja córka, która siedziała przy oknie. Podczas wypadku straciła jedną rękę, druga była zmasakrowana. Paulina miała liczne złamania i rany na głowie i całym ciele. W wielu miejscach miała pozrywane ścięgna, nerwy i spore fragmenty skóry – wspomina tata dziewczyny. I dodaje, że chłopak Pauliny także doznał poważnych urazów.

– Cud, że Paulina i Jan przeżyli ten wypadek. Moja córka, mimo odniesionych obrażeń, była przytomna i wiedziała, co się działo, ale nie panikowała. Kobieta o imieniu Anna starała się ją wyciągnąć z wraku autokaru. Powiedziała, żeby córka podała jej dłoń, a Paulina odpowiedziała, że nie ma rąk. Mimo to kobieta wydostała naszą córkę, za co jesteśmy jej bardzo wdzięczni – wzrusza się tata 19-latki.

Paulina na długo trafiła do szpitala w Egipcie. – Od razu tam poleciałem, żeby być przy niej. Byłem przerażony tym, jak poważnych obrażeń doznała moja córeczka, aż serce pękało – podkreśla Roman Mroncz. I dodaje, że lekarze robili, co mogli, aby uratować rękę, ale była tak uszkodzona, że to się nie udało. – Paulina wszystko pamięta, ma silny charakter i dzielnie znosi cierpienie. Przebolała nawet to, że trzeba było ściąć jej długie włosy, by pozszywać wiele ran na głowie i twarzy. Ten tragiczny wypadek odebrał jej tak dużo… – mówi ze łzami w oczach tata Pauliny. I z bólem serca dodaje, że córka już nigdy nie odzyska sprawności.

– Obecnie Paulina jest w do-mu, potrzebuje opieki non stop, bo nie jest w stanie sama nic zrobić. Troskliwie opiekuje się nią mama, która czuwa przy niej dzień i noc – podkreśla pan Roman. – Mimo potwornego wypadku nasza rodzina zrobi wszystko, by zapewnić jej jak najlepszą przyszłość, żeby mogła w miarę normalnie funkcjonować, a rokowania są dobre. Paulina odzyska w jakimś stopniu sprawność w drugiej ręce, bo ma w niej czucie. Za kilka tygodni córka przejdzie operację, podczas której lekarze postarają się naprawić uszkodzone ścięgna i nerwy. Czeka ją jeszcze długie leczenie i intensywna rehabilitacja, ale potrzebna jest też nowoczesna bioniczna proteza na prawą rękę, którą Paulina straciła w wypadku – tłumaczy tata 19-latki.

Pan Roman podkreśla, że dzięki tej protezie córka będzie mogła trochę się usamodzielnić i w jakimś stopniu wrócić do normalności. Bioniczna proteza odzwierciedla rzeczywisty ruch fizjologiczny dłoni dzięki poruszaniu każdym z palców oddzielnie. Pozwala na bezproblemowe i przede wszystkim precyzyjne chwytanie przedmiotów, dzięki temu, że proteza będzie sterowana za pomocą impulsów elektrycznych połączonych z mięśniami. – Bioniczna proteza kosztuje 350 tys. zł. Dla naszej rodziny to ogromna kwota, której nie jesteśmy w stanie zgromadzić bez wsparcia darczyńców – mówi tata Pauliny. Dlatego zorganizował w internecie zbiórkę pieniędzy na protezę, leczenie i rehabilitację córki. Darczyńcy wpłacili już ponad 33 tys. zł. – Dziękujemy za każde wsparcie finansowe, bo dzięki pomocy ludzi dobrej woli przyszłość mojej córki może być trochę łatwiejsza i Paulina ma szansę na powrót do zdrowia i w jakimś stopniu do normalności – podkreśla pan Roman.

Pomóż Paulinie wrócić do zdrowia

Wystarczy wpłacić dowolną kwotę na stronie http://www.siepomaga.pl, gdzie trwa zbiórka dla Pauliny Mroncz: „Wakacje marzeń zakończone sceną jak z horroru. Pomóż Paulinie”.

Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/paulina

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.