Ziarenka długowieczności

Maleńkie nasiona lnu zwyczajnego warto mieć w swojej kuchni zawsze, ale docenić je należy szczególnie w drugiej połowie życia. Spożywane regularnie siemię lniane rozprawi się bowiem nie tylko z problemami układu pokarmowego czy podwyższonym cholesterolem, lecz także ze skokami poziomu glukozy, uderzeniami gorąca, zaburzeniami odporności, przewlekłymi stanami zapalnymi czy bólami reumatycznymi. Jest też świetną profilaktyką nowotworów

AGATA LEGAN

Len to jedna z najstarszych i najpowszechniej znanych roślin uprawnych, którego historia sięga ponad sześciu tysięcy lat wstecz. Początkowo służył wyłącznie do produkcji tkanin i ubrań, ale już w czasach starożytnych poznano jego prozdrowotne właściwości i szybko zaczęto z nich korzystać – pierwsze zapiski o leczniczych możliwościach tej rośliny pochodzą z 650 r. p.n.e. Nasiona lnu, czyli słynne siemię, stały się jednym z ulubionych produktów, po który sięgali medycy i zielarze z Egiptu, Grecji, Rzymu, Babilonu czy Chin. Wśród nich był też najsłynniejszy lekarz sprzed naszej ery – Hipokrates. Zalecał on spożywanie siemienia głównie pacjentom z problemami żołądkowo-jelitowymi, przy uciążliwym kaszlu i innych chorobach górnych dróg oddechowych, ale nie tylko. Uważał on, że włączenie rośliny do codziennego menu może mieć pozytywne skutki dla całego organizmu.

Podobnego zdania była również jedna z najwybitniejszych kobiet średniowiecza – święta Hildegarda z Bingen. W swoich wnioskach poszła nawet dalej, uznając siemię za ziarno mające moc uzdrawiania także duszy (obecnie wiadomo, że genialnie reguluje poziom i działanie hormonów, a zatem rzeczywiście wpływa łagodząco zarówno na wszelkie wahania nastrojów, jak i objawy napięcia przedmiesiączkowego czy depresji hormonozależnej, tj. poporodowej lub związanej z menopauzą). Hildegardzie zawdzięczamy też odkrycie, że nasiona lnu można wykorzystywać zewnętrznie do celów kosmetycznych – to ona opracowała i stosowała pierwsze mikstury na blizny, odmrożenia, odparzenia czy wrzody.

Błonnik pilnie potrzebny

W niepozornych, maleńkich, szaroburych nasionach lnu zwyczajnego kryje się wielka moc i skład, dzięki któremu w pełni zasłużyły sobie na miano tzw. superfood, czyli pożywienia, które działa na organizm wyjątkowo korzystnie, a przy tym wszechstronnie. Decyduje o tym zawartość związków bioaktywnych, m.in. błonnika, omega-3 i przeciwutleniaczy. Łyżka siemienia dostarcza ok. 10 proc. zalecanej dziennej porcji włókna pokarmowego, rozpuszczalnego (20-40 proc.) i nierozpuszczalnego (60-80 proc.). Ten pierwszy ma właściwości żelujące – jeżeli zalejemy ziarenka lnu wodą, spęcznieją i zwiększą swoją objętość, a wokół każdego z nich utworzy się warstwa charakterystycznego śluzu – to samo dzieje się z nimi w układzie pokarmowym, dzięki czemu po zjedzeniu dania, które zawiera siemię, przez dłuższy czas czujemy się najedzeni i łatwiej nam utrzymać zalecane cztero-pięciogodzinne odstępy między posiłkami. Ponadto śluz wpływa osłaniająco na ściany żołądka i jelit, a także łagodząco na dolegliwości bólowe całego przewodu pokarmowego.

Z kolei nierozpuszczalny rodzaj błonnika ma zdolność wiązania wody, co wpływa na zwiększenie objętości mas kałowych, stymuluje ruchy perystaltyczne jelit, a tym samym reguluje wypróżnienia (zapobiega wzdęciom, zaparciom, biegunkom). Co ważne, aby mógł skutecznie przeciwdziałać problemom trawiennym, musi być bezwzględnie popijany dużymi ilościami wody!

To jednak nie wszystko – w efekcie tych działań błonnik z ziarenek lnu pomaga usuwać z organizmu zbędne produkty przemiany materii oraz toksyny, oczyszcza jelita ze złogów tłuszczowych, a nawet sprzyja wydalaniu większej ilości tłuszczów (finalnie przyczyniając się do utraty wagi i poprawy profilu lipidowego, co ma zasadnicze znaczenie w profilaktyce wielu chorób dotykających osoby po 50. roku życia), tworzy przyjazne środowisko dla dobrych bakterii, łagodzi ewentualne stany zapalne, obniża poziom złego cholesterolu (o ok. 15 proc.) i glukozy we krwi (nawet do 20 proc.).

Kwasy i lignany

O wyjątkowości lnu decyduje też zaskakująca jak na roślinę zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNTK, tj. grupy tłuszczów, które nie są syntetyzowane w organizmie, ale są absolutnie konieczne do jego prawidłowego funkcjonowania), w tym przede wszystkim omega-3 i omega-6 – ich ilość w siemieniu jest porównywalna z tą, która znajduje się w rybach. Ponadto mają one optymalny wzajemny stosunek, który wynosi 1:3. Taka idealna kombinacja sprawia, że regularne spożywanie (minimum dwa-trzy razy w tygodniu, maksimum 50 g dziennie) ziaren zmniejsza ryzyko miażdżycy i nadciśnienia, degradacji naczyń krwionośnych, zakrzepów, stanów zapalnych żył oraz stawów (wspiera walkę z dolegliwościami reumatycznymi) itp. Cenne tłuszcze wspierają również metabolizm i pracę mózgu, stanowiąc dobrą profilaktykę zaburzeń pamięci i problemów z koncentracją oraz chorób neurodegeneracyjnych.

Siemię lniane jest też naszym sprzymierzeńcem w działaniach antyrakowych – znacząco obniża ryzyko nowotworów piersi (o 18 proc. już przy jednej porcji – 30 g – w tygodniu!), jajników, prostaty, jelita grubego i endometriozy. Te funkcje antyoksydacyjne wykazuje ponadto inny silnie aktywny składnik nasion – lignany, które należą do tzw. fitoestrogenów, czyli substancji działających hormonopodobnie. Lignany są szczególnie istotne w diecie kobiet, stabilizują bowiem poziom estrogenu i progesteronu, dzięki czemu wspierają walkę z niepłodnością czy endometriozą, a w późniejszych latach – z uciążliwymi objawami menopauzy. Odgrywają również bardzo ważną rolę w regulowaniu wszelkich wahań nastrojów czy zaburzeń snu (zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn), począwszy od okresu nastoletniej burzy, aż po nerwicę czy depresję starczą. Co więcej, na wielu płaszczyznach chronią organizm przed przedwczesnym starzeniem się, czyli m.in. przed suchością tkanek, w tym skóry, łamliwością kości (profilaktyka osteoporozy!), włosów i paznokci oraz nadmiernym gromadzeniem wody.

Zalecana dzienna dawka to dwie-trzy łyżki – przy czym produkt należy wprowadzać do diety stopniowo, zaczynając od łyżki na dobę drobno zmielonego siemienia (np. w młynku do kawy, ale trzeba robić to krótko, pulsacyjnie, by nie przegrzać delikatnych ziarenek) . UWAGA: lepiej nie kupować nasion w postaci już zmielonej, ponieważ mają wtedy krótki okres przydatności (zawarty w nich tłuszcz bardzo szybko się utlenia). Idealnie jest przemycać siemię w różnych daniach, np. dodawać do musli, owsianek, jogurtów, koktajli, smoothie, past, sosów, sałatek, panierek, zup, domowych wypieków – od pieczywa po ciasta czy muffinki. Przy infekcjach sprawdzi się picie odwaru z nasion lnu, ale nie należy stosować takiej kuracji dłużej niż dwa tygodnie. Popularnością cieszy się też tzw. koktajl długowieczności, czyli napój z dodatkiem świeżo zmielonego siemienia lnianego (łyżka stołowa na 200 ml wody) i soku z żurawiny, granatu lub aronii.

Jakie jeszcze składniki znajdziemy w ziarnach lnu?

Spore ilości soli mineralnych, w tym: sód (odpowiada za gospodarkę wodną), cynk (wpływa korzystnie na stan włosów, skóry i paznokci), potas (reguluje pracę układu nerwowego), magnez (wspiera funkcjonowanie układu nerwowego), wapń (wpływa korzystnie na stan kości).

Witaminy z grupy B i witaminę E (silny antyoksydant).

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.